Start Szukaj Regulamin MovieQuiz Filmy w TV Użytkownicy   Załóż konto Zaloguj się
Nowe posty Subskrypcje Moje posty Ulubione Ustawienia    
Motoduf
Avatar użytkownika
Moderator
Mężczyzna
Plakaty:
Die Hard 4 #1.jpg

Twórcy:
Reżyseria: Len Wiseman
Scenariusz: Mark Bomback, Doug Richardson
Zdjęcia: Simon Duggan
Muzyka: Marco Beltrami


Obsada:
Bruce Willis: John McClane
Justin Long: Matt Foster
Maggie Q: Mai Lihn
Timothy Olyphant: Greg
Mary Elizabeth Winstead: Lucy McClane
Melissa Knowles: Reporterka na autostradzie
Chris Ellis: Scalvino
Diana Gettinger: Dyspozytorka w FBI
Jim Cantafio: Właściciel delikatesów
John Lacy: EMT
Allen Maldonado: Goatee
Vito Pietanza: Waszyngtoński policjant #1
Gerald Downey: Agent
Dennis Depew: Waszyngtoński policjant #2
Rosemary Knower: Pani Kaludis
Howard Tyrone Ferguson: Waszyngtoński policjant #3
Jake McDorman: Jim
Rick Cramer: Rodriguez
Christina Chang: Taylor
John Reha: Leniwy chłopak
Zeljko Ivanek: Molina
Edoardo Costa: Emerson
Sung Kang: Raj
David Walrod: Klient w sklepie
Cyril Raffaelli: Rand
Edward James Gage: Kamerzysta
Kevin Smith: Czarnoksiężnik
Joe Gerety: Jack Parry
Andrew Friedman: Casper
Jonathan Sadowski: Trey
Tim Russ: Chuck Summer
Cliff Curtis: Bowman


Fabuła:
Tym razem porucznik John McClane (Bruce Willis), będzie musiał walczyć z cybernetycznymi terrorystami pod wodzą Grega Pope’a (Timothy Olyphant). Asystentem McClane’a będzie młody haker komputerowy – Matt Foster (Justin Long).
Film będzie w większym stopniu niż jego poprzednicy atakować establishment. John i jego partner będą nieustannie śledzeni przez kamery systemu nadzoru. Obraz pokusi się także o stwierdzenie, że jesteśmy zbyt uzależnieni od technologii. Będzie ostrzegał widzów, że dotarliśmy już daleko poza punkt, umożliwiający nam powrót do zdolności adaptacji i improwizacji.

Śmiałem się z pomysłu Willisa walczącego z hakerami, ale jak się okazało całkiem niepotrzebnie. McClane nie bawi się tu we komputerowe rozgrywki, od tego ma Justina Longa. No i film jest zaje****! Najlepsze efekty, najlepsze one-linery (nie zabrakło znanego wszystkim słynnego powiedzonka :) ). Coś mi się wydaje, że to najlepsza częśc z całej serii. Czarny charakter w skórze Olyphanta jest raczej kiepski, ale jego pomocniczka grana przez Maggie Q nadrabia te zaległości. Cieszy tez obecność prześlicznej Mary Elizabeth Winstead w roli córki McClene'a. Film jest znakomicie wyważony i przepełniony świetnym humorem. Gdyby wszystkie sequele były tak dopracowane i przemyślane, nie miałbym nic przeciwko. Świetny film!

Yippi-kay-yey motherfucker!
_________________
Ne fais pas cette tete, c’est toi qui me laisse la.
sarna23
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
spoczko się ogląda
McClane nie stracił nic ze swej zadziornej świeżości

Motoduf:
Czarny charakter w skórze Olyphanta jest raczej kiepski,

i to bardzo, wręcz nędzniutki typ, on niegodzien McClane ran całować

Motoduf:
Najlepsze efekty

nom rozpierduchy coniemiara

Motoduf:
najlepsze one-linery

czy ja wiem? w gruncie rzeczy po wyjściu z kina próbowałem sobie jakiś przypomnieć i... nic
_________________
Idioci usiłują na ogół wyglądać inteligentnie, mało jest osób wystarczająco inteligentnych, aby mogły sobie pozwolić na wygląd idioty.
www.filmbox.pl
http://youtube.com/watch?v=n6aCMgy0ES4 - ah, ach, och nic tylko umrzeć przy tym kawałku
Motoduf
Avatar użytkownika
Moderator
Mężczyzna

sarna23:
i to bardzo, wręcz nędzniutki typ, on niegodzien McClane ran całować

Przede wszystkim całkowicie bezcharakterny - nie umywa się do takiego Rickmana.

sarna23:
czy ja wiem? w gruncie rzeczy po wyjściu z kina próbowałem sobie jakiś przypomnieć i... nic

No, te jego dialogi z Olyphantem, czy choćby z Longiem były świetne.

- Fajna ta japoneczka. Nieźle kopie.
- Gdzie ona jest?!
- Ostatni raz widziałem ją na dole szybu windy z SUVem w dupie.

_________________
Ne fais pas cette tete, c’est toi qui me laisse la.
don Bubas
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Też miałem ubaw z pomysłu, ale okazuje się, że bardzo niesłusznie. Nawet Willis, jak by nie było po 50 wiosenkach, daje radę. Pomógł dystans jaki zachował do postaci, śmieje się po absurdalnych akcjach (jak z myśliwcem, sic!). Zachował do tego całą swoją charyzmę, uśmieszek i trafny komentarz po każdym trupie. Cały film toczy się wydeptaną ścieżką, a jak wiadomo po płaskim się jedzie szybciej. Akcja gna na złamanie karku nie dając nam właściwie chwili oddechu. Jeśli szukać wad to w postaci czarnego charakteru, zagranej niestety niemrawo, oraz w kilku zbędnych przerywnikach, vide patetyczna przemowa o losie "bohatera". Ponoć ten dialog wymyślił sam Bruce. Cała reszta zdecydowanie na plus.


Motoduf:
w gruncie rzeczy po wyjściu z kina próbowałem sobie jakiś przypomnieć i... nic

Oj, kiilka by się znalazło:
- Pieprzony chomik.

- Czekaj, już niosę Ci czek.
- No nie pogadam z facetem. Ty z nim porozmawiaj.
_________________
Nic paskudniejszego iż gdy pierwszy przybywający gość snuje się i nie wie, co ma począć, a jego ślubna megiera szeptem wierci mu dziurę w brzuchu za to, że przyjechali za wcześnie.
Marlowe
Avatar użytkownika
Adept
Nie określona

Motoduf:
No i film jest zaje****! Najlepsze efekty, najlepsze one-linery (nie zabrakło znanego wszystkim słynnego powiedzonka :) ). Coś mi się wydaje, że to najlepsza częśc z całej serii.


Fakt to kwestia gustu, ale zgodzę się tylko z tym, że film ma znakomite efekty specjalne. Niestety One-linery mocno podupadły od ostatnich części, no ale ta cześć jest PG-13 a poprzednie miały kategorie R. Nawet końcówkę jego znaku firmowego 'Yippi-kay...' zagłuszył odgłos strzału, o ile się nie mylę, by nie razić uszu klasyfikatorów. To właśnie ten element, dostosowujący serie do niższej kategorii wiekowej najbardziej mnie zniesmaczył, obok nijakich i bezpłciowych przeciwników. Poza tym jest lepiej niż się spodziewałem. Bruce nadal daje radę, więc dobrze jest, jak na razie najlepszy sequel tego roku. Lecz pewnie nie wrócę prędko do tego filmu i nie wejdzie on w skład corocznego rytualnego oglądania trylogii Die Hard.
_________________
kinooko.com
Azel
Avatar użytkownika
Administrator
Mężczyzna
Liczyłem na dobre kino akcji z humorem i takie dostałem. Po zwiastunach spodziewałem się bardziej przebajerowanego filmu, a w rzeczywistości nie jest tak tragicznie. Owszem, nierealnych akcji jest co nie miara, ale ładnie wpleciono je w fabułę, by zbyt mocno nie raziły sztucznością (przynajmniej w większości przypadków).

Bruce Willis nadal świetnie sprawdza się jako John McClane. Najbardziej rozwalił mnie tekst do Maggie Q - Jeszcze nie śpisz?. To się nazywa uprzejmy stosunek do kobiet :lol: Olyphant faktycznie nijaki, ale przynajmniej nie drażnił - po prostu był i tyle.
_________________
www.niezlekino.pl
www.willabaca.eu
KrISS
Avatar użytkownika
Niewolnik kina
Nie określona
Obejrzałem. Co za miła niespodzianka. 2 godziny całkiem niezłego kina akcji. Szkoda przesadzonych do granic możliwości scen, jak np. samochodu wpadającego w helikopter, ale w sumie da się to jakoś przełknąć. Jest tu trochę dobrego humoru, niezła akcja. Willis w formie. W ogóle facet ma nie najgorszy okres w swojej karierze: "Perfect Stranger", "Planet Terror", "Astronaut Farmer" no i "Die Hard 4". Największy minus to Czarny charakter - Olyphanta ciężko mi będzie polubić ( i jakim cudem on ma grać Hitmana??). Cholernie bezbarwna postać.


Marlowe:
Nawet końcówkę jego znaku firmowego 'Yippi-kay...' zagłuszył odgłos strzału


Końcówką jestem najbardziej rozczarowany. Gadka-szmatka, od niechcenia yippie i koniec pieśni. Szkoda. W zwiastunie wyglądało to lepiej.


Motoduf:
Coś mi się wydaje, że to najlepsza częśc z całej serii.


Zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Może i jest lepsza od trójki, po jednym seansie ciężko mi to stwierdzić. Ale od dwójki, a zwłaszcza od pierwszej części na pewno nie. Małe nawiązanie do jedynki w tej kontynuacji to epizod z Agentem Johnsonem :D Nie użyłbym słowa "najlepsza" w kontekście "Szklanej Pułapki 4.0". Co najwyżej "w porządku".
_________________
http://www.filmowcy24.pl - oferty pomocy i współpracy dla filmowców, konkursy, oceny projektów filmowych
Public enemy
Avatar użytkownika
Obserwator
Nie określona
Piękny filmik akcji- dawno się tak nie ubawiłem...


Cytuj:
Szkoda przesadzonych do granic możliwości scen, jak np. samochodu wpadającego w helikopter, ale w sumie da się to jakoś przełknąć.


Dla mnie było świetnie, a helikopter i samochód był miodzio- w końcu McClane ma już na swoim koncie samolot i helikopter (o ile pamiętam to już drugi, który rozwalił, nie licząc tego którym "niefortunnie" wylądował).


Cytuj:
Owszem, nierealnych akcji jest co nie miara, ale ładnie wpleciono je w fabułę, by zbyt mocno nie raziły sztucznością (przynajmniej w większości przypadków).


Cóż, ten film to nie byle jaka marka, tylko ta z serii "Die hard"- a po tym tytule nie spodziewałbym się dzieła psychologicznego o trudnym życiu policjantów... A co do fabuły, to z pomysłu z internetowym terroryzmem można było zdecydowanie więcej wycisnąć. Ale na szczęście był Willis, choć przyznam ,że kilkakrotnie podczas filmu marzyłem żeby akcja gwałtownie przyśpieszyła a ekran stał się czerwono-żółty od wybuchów.

Willis i Long genialni, nie wiem czy się starzeję, ale tak dobrego konfliktu charakterów dawno nie widziałem. Komediowe akcenty w filmie świetne. Jak na tak naładowany efektami film, przydało by się lepsze zakończenie...
Samookaleczenie John'a w jakimś hangarze i kultowy tekst przytłumiony wystrzałem... Zgodzę się, że na zwiastunie lepiej to wyglądało...

W z wiązku z powyższym stwierdzam iż "Szklana pułapka 4.0" jest lepsza od części 3, trzyma poziom drugiej odsłony, ale jest gorsza od części pierwszej... Mniej więcej tak to wygląda, z mojego subiektywnego punktu widzenia... :wink:
_________________
"Panowie /.../ jesteście oficerami Armii Stanów Zjednoczonych.
Oficerowie żadnej innej armii na świecie nie mogą tego o sobie powiedzieć. Zastanówcie się nad tym."
Joseph Heller "Paragraf 22"
don Bubas
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna

KrISS:
Końcówką jestem najbardziej rozczarowany. Gadka-szmatka, od niechcenia yippie i koniec pieśni. Szkoda.

No właśnie! Cały film jesteśmy bombardowani scenami kręconymi z absurdalnym wręcz rozmachem, a na finał dostajemy dramat kameralny na 4 gadające persony. Zabrakło mi tam wybuchowości, tak żeby ta charakterystyczna dla gatunku kamera pod koniec, odlatująca od miejsca akcji, ukazywała nam panoramę krajobrazu po wojnie. Zamiast tego widzimy jakiś tam magazyn i multum kompletnie niepotrzebnych tam ludzi.
_________________
Nic paskudniejszego iż gdy pierwszy przybywający gość snuje się i nie wie, co ma począć, a jego ślubna megiera szeptem wierci mu dziurę w brzuchu za to, że przyjechali za wcześnie.
betsi
Avatar użytkownika
Pasjonat kina
Kobieta
Jestem bardzo zadowolona :>
Również miałam obawy co do kontynuacji i tej fabuły z hakerami, ale na szczęście rozwiały się one już w pierwszych minutach seansu. Jest tu akcji co niemiara (w sumie nie ma czasu na odpoczynek), jest humor na poziomie i co najważniejsze McLane, po którym widac upływ czasu. Bałam się, że zrobią z niego jakiegoś super inteligentnego znającego się na wszystkim speca, a tu miła niespodzianka. Powrót starego dobrego, zadziornego Johna, który wie do czego służą pięści i nie waha się ich użyć :lol: Facet, który nie łapie się w całym tym slangu komputerowym, ale za bardzo mu to nie pzeszkadza w wykonywaniu swojej roboty jak za dawnych czasów. Wielki plus za taki sposób poprowadzenia postaci :up:

Oczywiście można by się do paru rzeczy przyczepić - niektóre sceny mogą odpychać swoim surrealizmem, ale ja nie narzekam, mi za bardzo nie pzeszkadzały (no może oprócz tej z odrzutowcem / myśliwcem ?? nie znam się :P - ta mnie powaliła na kolana :lol: ).
Jeśli miałabym natomiast wytypować scenę, która najbardziej zaparła mi dech to bez wahania wybiorę tą w tunelu. Po prostu wgniata w fotel :>


Azel:
Olyphant faktycznie nijaki, ale przynajmniej nie drażnił - po prostu był i tyle.

Tak, tu się zgodzę. Zabrakło mu wyrazistości, charakteru. :P Nadrabiała za niego Azjatka i jej popisy kun fu.
Zadowolona jestem też z dialogów. Przepełnione humorem, typowym dla Bruce'a w tej roli, odzywki typu:
- Nie ruszaj się spider - boyu :lol:
No i ten niezawodny uśmieszek :mrgreen:

Co do końcówki, to tak jestem pod wrażeniem całości, że w tej chwili nie dostrzegam niedociągnięć, o któych wspominacie wyżej.
Ogólem rzecz biorąc DH 4.0 jest wyśmienitym filmem akcji. Mogę śmiało stwierdzić, że plasuje się tuż za częścią pierwszą, która jednak pozostaje moim faworytem - może ze względu na sentyment, a może po prostu jest najlepsza :wink:
_________________
50/50 chance. Life or death.
Heads, you live.
Tails, you die.
My destiny was life.
Durden
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
A ja nie miałem obaw i oczywiście również jestem bardzo zadowolony. Film nie zawodzi, czas projekcji mija szybciutko a na ekranie wciąż coś się dzieje. Do tego stary dobry McClane, który nigdy się nie zmieni (no, jedynie w wyglądzie), zabawne odzywki i dialogi, masa wybuchów, strzelanin i ogólnej rozpierduchy. Jedynie tak jak Wam, zabrakło mi prawdziwego czarnego charakteru, takiego z krwi i kości a nie mośka ubranego w czarną koszulę. Cóż, zły wybór ale na szczęście nie jest on w stanie zepsuć filmu. Bo nadrabia Willis i jego urok osobisty, nadrabia haker (nie sądziłem, że tak dobrze wypadnie), córa czy też fajna pani azjatka, która stoi po ciemnej stronie mocy. No i Kevin Smith w epizodycznej, ale zapadającej w pamięci roli.


don Bubas:
Zabrakło mi tam wybuchowości, tak żeby ta charakterystyczna dla gatunku kamera pod koniec, odlatująca od miejsca akcji, ukazywała nam panoramę krajobrazu po wojnie. Zamiast tego widzimy jakiś tam magazyn i multum kompletnie niepotrzebnych tam ludzi.

Również liczyłem na panoramę rozj**anego miasta. No ale trudno. Nie można mieć wszystkiego ;> Niewątpliwie jednak, byłby to piękny widok.

Kino akcji z najwyższej półki. Myślę, że sympatycy McClane'a nie będą rozczarowani. Polecam.
_________________
Self improvement is masturbation. Self destruction is the answer.
Burzol
Avatar użytkownika
Adept
Mężczyzna
Die Hard w wersji 4.0* to świetny film w starym stylu, choć z nowoczesną otoczką. Teraz już takich nikt nie robi. Niestety. Stary dobry bohater znów mimowolnie pakuje się w tarapaty, a ja znów daję się nabrać, że nie miał innego wyjścia. 130 minut świetnej akcji z brawurowymi zdjęciami - widowisko w świetnym stylu. Plus bardzo zabawna i nerdowska postać Kevina Smitha, oraz świetna rola Winstead jako córeczki swojego tatusia. Oczywiście film ma też swoje wady, czy może raczej braki: niezauważalną muzykę (choć dzięki temu też i nie przeszkadzającą w filmie), albo strasznie słabo i sztampowo zagrany główny czarny charakter...ale nikną one przy starym lecz nadal dobrym McClane'nie. Warto.

*Ponoć film specjalnie poucinano by można dopuścić go w kategorii PG-13. Wobec tego czekam teraz na krwawszą wersję 4.1 :P.
_________________
But they`re here. They`re fire is back in the Universe. Let it burn, high and bright. To be seen by friend and foe. The Jedi have returned.
Durden
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna

Burzol:
*Ponoć film specjalnie poucinano by można dopuścić go w kategorii PG-13. Wobec tego czekam teraz na krwawszą wersję 4.1

I usunęli na życzenie Willisa wszystkie sceny z dymkiem. Aktor uznał, że nie będzie namawiał tym samym młodocianych do palenia. Szkoda. Z petem w mordzie był jeszcze większym su****** :>
_________________
Self improvement is masturbation. Self destruction is the answer.
hero
Kinoman
Nie określona
Dziś zaliczyłem seans "Szklanki" nr 4 i jak wiekszość jestem zadowolony. Jest to sprawnie i z werwą nakręcone kino akcji. Dostajemy to z czego słynie cała seria "Die hard", czyli dynamiczne tempo wydarzeń oraz sporą dawkę błyskotliwego humoru. Po raz kolejny Bruce świetnie wypada w swojej sztandarowej roli, która jest wprost stworzona dla niego. Na plus wpływa świetna praca kaskaderów i ograniczenie ingerencji komputerowych efektów specjlanych. Podobała mi się też praca kamery oraz muzyka.
Podstawowym minusem filmu jest "drewniany" i obojętny główny "czarny charakter". O dziwo aktor, który go odtwarza potrafi wcielać się przyzwoicie w barwne negatywne postaci, gdyż z powodzeniem zagrał psychola w "Krzyku 2" Wesa Cravena.
Raziła mnie też zdecydowanie przekombinowana scena z odrzutowcem vs TIR i cyrkowe popisy Willisa w tej sekwencji. Spokojnie twórcy mogli pokusić się o to, aby przedstawić widowiskowy pościg McClane'a za zbirami (choćby podobny do przykładowo tego z "Bad Boys II" Baya). Niestety Len Wiseman postanowił koniecznie ukazać na ekranie jakąś mega efekciarską scenę i tym sposobem dostaliśmy irracjonalną (nawet jak na serię "Die hard") sekwencję z udziałem F-35.
Ogólnie daję filmowi ocenę 7,5/10.
_________________
hero

Ostatnio edytowano 12.07.07, 18:18 przez hero, łącznie edytowano 5 razy
Azel
Avatar użytkownika
Administrator
Mężczyzna

hero:
Na plus wpływa świetna praca kaskaderów i ograniczenie do minimum ingerencji komputerowych efektów specjlanych.


Tego to ja bym nie powiedział. Prędzej bym stwierdził, że zostały dobrze zamaskowane. Połowę scen akcji nie dało się nakręcić bez ingerencji komputera. A jeśli jednak, no to szacunek dla kaskaderów i wszelakiej maści speców od tricków "nie komputerowych".
_________________
www.niezlekino.pl
www.willabaca.eu

© 2003-2010 MovieForum.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oparte na systemie phpBB.
Partnerzy    Reklama