Start Szukaj Regulamin MovieQuiz Filmy w TV Użytkownicy   Załóż konto Zaloguj się
Nowe posty Subskrypcje Moje posty Ulubione Ustawienia    
Durden
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Plakaty:
7190244.2.jpg

Twórcy:
Reżyseria: Tim Burton
Scenariusz: John Logan jako na podstawie książki Hugha Wheelera, sztuki Christophera Bonda i musicalu Stephena Sondheima
Zdjęcia: Dariusz Wolski
Muzyka: Stephen Sondheim (zaczerpnięta z musicalu "Sweeney Todd")


Obsada:
Johnny Depp jako Sweeney Todd
Helena Bonham Carter jako Pani Lovett
Alan Rickman jako Sędzia Turpin
Sacha Baron Cohen jako Signor Adolfo Pirelli
Jayne Wisener jako Johanna
Christopher Lee jako duch
Timothy Spall jako Beadle Bamford
Anthony Head jako duch
Jamie Campbell Bowen jako Anthony Hope
Ed Sanders jako Toby
David McKail jako Minister
Philip Philmar jako Pan Fogg
Harry Taylor jako Pan Lovett


Fabuła:
Ekranizacja przebojowego broadwayowskiego musicalu. Kiedy Sweeney Todd przybywa do Londynu z poczciwym młodym żeglarzem Anthony Hope'em, poznaje panią Nellie Lovett - właścicielkę cukierni. Kobieta rozpoznaje w Sweeneyu Benjamina Barkera, który został przed laty wygnany z miasta przez bezwzględnego Sędziego. Złoczyńca wraz ze swoim podwładnym uknuł podły plan - podczas nieobecności Barkera brutalnie zgwałcili jego żonę i porwali córkę, Johannę. Teraz już jako Sweeney poprzysięga im zemstę i z pomocą pani Lovett zakłada krwawy interes.


Mroczny i krwawy musical ? Czemu nie, tym bardziej gdy za kamerą zasiada Tim Burton. Od razu jednak zaznaczyć warto, że jeśli się czymś zachwycać w tym filmie, to przede wszystkim stroną techniczną filmu. Bo wszystko jest tu dopięte na ostatni guzik, niesamowity klimat, fantastyczne zdjęcia, scenografie, kostiumy. Na dalszy plan niestety spada opowiadana historia, gdzie mamy znany wszystkim motyw zemsty, i tu jeśli chodzi o oryginalność, to film niczym szczególnym nie zachwyca a wręcz delikatnie rozczarowuje, poza końcówką, która wychodzi na plus naturalnie.

Aktorsko jest pierwsza klasa i nie ma się do czego przyczepić. Jest bogato. Różne osobowości które przychodzi nam poznać, są iście interesujące i każda z nich ma jakiegoś asa w rękawie.

Jeśli ten film wyszedłby spod ręki innego reżysera i w innej formie niż musical, byłby czysto przeciętny albo może i nawet słaby. Jednak Burton nadaje swoim filmom niewyobrażalną magię, coś, co potrafi przykuć wzrok na dobre dwie godziny. Kategoria "R", dobre piosenki i nietypowa muzyka także robią swoje i to wszystko powoduje, że Burton zaliczył kolejny dobry film w swoim dorobku.

Warto się ze "Sweeney Todd'em" zapoznać.
_________________
Self improvement is masturbation. Self destruction is the answer.
paulina.89
Avatar użytkownika
Adept
Nie określona
Burton jak zawsze zaserwowal nam niepowtarzalny klimat tym razem ''brudna wrecz cuchnaca" wiktorianska Anglie. Fabuła filmu może nie zaskakuje ale przeciaz jest to adaptacja brodwayeowskiego musicalu wiec coś co juz bylo. tragedia, niesprawiedliwosc, smierc- motywy stare jak swiat wiec gwaranty sukcesu stanowia os histori o demonicznym golibrodzie. Depp w tytulowej roli niesamowity chcialo by sie powiedziec stworzony do brzytwy. najwieksze wrazenie jednak ywarla na mnie Helena Bonham Carter. dawno nie ogladalam tak swietnie dobranej aktorki. cala reszta obsady dorownuje czolowce. wydawalo mi sie ze pomysl na taki film moze okazac sie nietrafiony a jest wrecz przeciwnie.
Eri
Avatar użytkownika
Kinomaniak
Nie określona
Nie Podobalo Mi Sie

Zgadzam sie tu wieloma glosami krytyki, ze film zupelnie jakby nieburtonowski, za malo groteski, za malo czarnego humoru (dla mnie akurat nie jest to wada sama w sobie bo styl pana B juz mi sie przejesc zdolal, wiec o dziwo to akurat jest pewna zaleta)). Jedynie co sie ostalo to stylizacja postaci na dziwadla i szybkie przeloty kamery na poczatku. Poziom gore faktycznie bardzo wysoki, ale czy ja wiem...wydaje mi sie bardziej ikonograficzny niz naturalistyczny. Krew sika jak w killu billu, ale nie jest to jakos szczegolnie szokujace, moze wlasnie przez nadmiar.

Dobra strona jest scenografia, zdjecia i ogolnie stylizacja. Po reakcjach ludzi z kmf spodziewalm sie czegos w stylu Vidoqa, na szczescie obraz jest duzo bardziej naturalny. Same dekoracje robione przez faceta od Wywiadu z wampirem, wiec nie moge narzekac w tej chwili. Troche przypomina to pod wzgledem nastroju 'dark and gloomy', From Hell, ale jak ktos chce obejrzec surowy, obrzydliwy, acz klimatyczny dreszczowiec tudziez horror z epoki wiktorianskiej i prawdziwie paskudny Londyn, niech sobie zobaczy Mary Reilly Frearsa.

Natomiast moge chyba wskazac, co w tym filmie wg. mnie zawodzi - i tu nie moge po prostu zgodzic sie z Durdenem. Ano zawodzi to, ze jest musicalem i naprawde jakby rezyser wzial wywalil z fabuly piosenki i nie podporzadkowal akcji stronie muzyczno-spiewanej to by mu wyszedl bardzo dobry film, tym lepszy dla mnie wlasnie, ze malo 'burtonowski'.

niestety przez to, ze praktycznie calosc jest przespiewana, caly film przypomina jedna wielka dluzyzne. Kazda scena staje sie niepotrzebnie rozciagnieta w czasie. To wrazenie poglebia jeszcze fakt, ze sam ten musical w sobie jest nudny jak jasny pieron. Dawno nie sluchalam czegos tak monotonnego. Ma sie wrazenie, ze ktos skomponowal jedna przydluga i nieciekawa melodyjnie spiewke i reszte robi juz wariacje na jej temat. Ani to roznorodne, ani dynamiczne. Kompletnie bezplciowa muzyka, do tego tak sobie wykonana. Johnny, biedny, nadrabia charakterem, ale spiewa kompletnie nieczysto. Helena tez tak sobie. Mam wrazenie, ze najlepiej z calej ekipy zaspiewal ten chlopczyna.

Tak wiec w skrocie jednym wielkim: ten film jest nieudany dlatego, ze jest musicalem. Strona wizualna, w tej chwili kompletnie, nie rekompensuje mi calosci bo czlowiek czeka tylko az te niemilosiernie dlugie i nudne piosenki sie skoncza!
Tak tez troche szkoda, zwlaszcza ze potencjal byl duzy.

Tym razem nie narzekam na to, ze za bardzo burtonowskie, nie na serio, bajkowe i niepowazne (wlasnie tego mi brakowalo o dziwo przy tej formie filmu!), albo ze sztuczne mialo kolory. Chyba wolalabym zwariowany film w stylu Fabryki czekolady. Ogladajac Sweeneya ma sie wrazenie, ze Burton skrepowal sie forma narzucana przez musical i nie udalo mu sie tym razem rozwinac skrzydel.

A zapomnialabym: najlepsza jest animowana czolowka, zdecydowanie :mrgreen:
_________________
- Do you still have faith in cinema?
- Sure,(...). But I have to continuously run old movies to keep my faith.
Paul Verhoeven
Azel
Avatar użytkownika
Administrator
Mężczyzna
Starałem się, naprawdę starałem się obejrzeć ten film. W sumie nie powinienem się wypowiadać, bo przetrwałem tylko pierwsze pół godziny :lol: Niestety, musical to kompletnie nie moja broszka. Może być mrocznie, może to kręcić Tim Burton, mogą w nim grać świetni aktorzy (główna trójka), nie zmieni to jednak faktu, że szczerze nie trawię tego gatunku. Co z tego, że scenografia była jak zwykle u Burtona kapitalna, szybko można było wyczuć ciekawy klimat, skoro, gdy tylko zaczynali śpiewać, brało mnie na wymioty. To ja jednak podziękuję.
_________________
www.niezlekino.pl
www.willabaca.eu
Kanar
Avatar użytkownika
Niewolnik kina
Mężczyzna
Film jest... niezły. Ale tylko niezły. Strona techniczna jest świetna: fantastyczne zdjęcia, scenografie, kostiumy i aktorzy. Gorzej jest niestety z samym musicalem. Aktorzy dobrze śpiewają, ale same piosenki mają przedziwną konstrukcję i zaczyna się zupełnie inny film gdy się pojawiają. Mimo tego film się dobrze ogląda i w ogóle mi się nie dlużył. Niestety musze powiedzieć że się zawiodłem. Zwłaszcza na Deppie. Po zwiastunie myślałem: "kurcze, kolejny Alex z "Mechanicznej Pomarańczy", ale w tym filmie ograniczył się wyłącznie do ponurej miny (dopiero na końcu jakoś uczłowieczył swojego bohatera). Oscara w jego rękach nie widzę. Ogólnie to byłby naprawdę dobry film... gdyby to nie był musical.
_________________
Iron Man - 7/10
Wrogowie publiczni - 8/10
Transformers: Zemsta upadłych - 6/10
Wyrolowani - 8/10
Synecdoche, New York - 7/10
W pogoni za Amy - 7/10
Spirit. Duch Miasta - 3/10

Melvin Purvis: What keeps you awake nights, Mr. Dillinger?
John Dillinger: Coffee.

- Public Enemies (2009)
gbi
Avatar użytkownika
Adept
Nie określona
z wielkiej symapti do Pana Burtona i Depp'a ogladnełam ów musical
jestem milo zaskoczona gdyz nie cierpie tego gatunku.
natomiast mnie film urzekł.
niesamowicie dobrze mi sie sluchalo spiewanych dialogów.
nie trzeba wspominac ze film pod wzgledem technicznym, gry aktorów, klimatu jest rewelacyjny.
zaliczam do bardzo udanych.
:)
_________________
Nobody can hurt me. Cos I'm indestructible.
Eminesia
Avatar użytkownika
Kinomaniak
Kobieta
z reguły nie lubię musicali, lecz ten buronowski obejrzałam z ogromną ciekawością i nie powiem, że jest zły. jak to zwykle w musicalach bywa - piosenki mnie w pewnym momencie nudziły, ale dałam radę. w sumie obejrzałam go głównie dla Depp'a, który zagrał rewelacyjnie i, jak ktoś już zdążył napisać, miało się wrażenie, że Johnny jest niemal stworzony do brzytwy.
_________________
"Żyj tak, żebyś po latach mógł powiedzieć - przynajmniej się nie nudziłem"
michnik
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Najkrócej, jak się da - podobało mi się.

W zasadzie do pełni szczęścia brakowało mi tylko jednej rzeczy - wpadających w ucho piosenek. Pamiętam, jak po "Upiorze w operze" jeszcze przez długi czas nuciłem pod nosem wybrane kawałki. Tu niestety nic takiego nie było, przez co nawet wielbiciele musicali mogą być nieco zawiedzeni.

Ale na szczęście wszystko inne spisuje się na medal, przez co nawet do wyjącej Heleny i Johnny'ego idzie się przyzwyczaić. Bo Johnny jest uroczo demoniczny, Helena uroczo odrażająca, a sam film uroczo makabryczny :D .

Co tu więcej pisać? Burton w nowej, nieznanej odsłonie. Ewidentnie nie wszystkim przypadnie do gustu, ale wydaje mi się, że jednak większość doceni nowy obraz Tima.
_________________
Our time is running out
You can't push it underground
You can't stop it screaming out
maxinho
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
nie ma to jak idealna para rezyser-aktor. i w tym przypadku znowu wypalilo i mimo ze fanem musicali nie jestem to ten mnie urzekl.

Depp mi sie jak zawsze podobal ale w pewnym momencie ze on tam ylko spiewa i robi grozna mine-czegos mi zabraklo ale i tak bylo bardzo dobrze.
_________________
Był wrzesień i Grunwald i było Lenino, był Narwik i Arnhem i Monte Cassino, Jagiełło, rycerze, lotnicy, piechota...

A wszystko spierd****ł nam Andrzej Gołota.
Motoduf
Avatar użytkownika
Moderator
Mężczyzna
Film tak średni (a jak na Burtona wręcz słaby), że nawet mi się nie chce nic o nim pisać. Z jednej strony całość jest fajna wizualnie - kolor krwi, cały Londyn, klimat (choć momentami przesadzili z komputerowymi efektami). Podobało mi się też bardzo wymieszanie krwawego gore-horroru z musicalem - ciekawe, niecodzienne, fajnie pomyślane. Z drugiej jednak strony mamy żałosne piosenki (Jezu Chryste, tego się czasami po prostu słuchać nie dało!) i kompletnie nieprzemyślany scenariusz z głupimi błędami. Depp z kolei po prostu niczym nie zaskakuje, podobnie zresztą Rickman. Miłym akcentem jest obecność Cohena w epizodycznej rólce Pirelliego. Generalnie nie polecam, film mnie niczym nie zachwycił.
_________________
Ne fais pas cette tete, c’est toi qui me laisse la.
Lotnik
Avatar użytkownika
Adept
Nie określona
Nie zapominajcie, że bazą dla filmu Burtona był broadwayowski musical. Piosenki więc musiały się pojawić, według mnie niektóre były całkiem znośne. Poza tym wykonanie nie było najgorsze, a jak wiadomo nie wszyscy aktorzy śpiewać potrafią. Moim zdaniem Depp już trochę się wypalił, jeśli chodzi o granie postaci skarykaturalizowanych, baśniowych czy też jak tutaj - przerażających. Nie był tak dobry, jak w Piratach czy Edwardzie Nożycorękim, ale i tak nie schodził poniżej pewnego, dość wysokiego, poziomu. Bonham Carter nigdy nie lubiłem, a tutaj mi się podobało. Historyjka przewrotna, barwnie przedstawiona. Film dobry, ale bez fajerwerków.

A scena, w której Depp i Carter obmyślają plan przetwarzania trupów na ciasto, była tak cholernie długa, że zepsuła całe moje wrażenie z filmu :dry:
_________________
Rehabilitated? It's just a bullshit word. So you go on and stamp your form, sonny, and stop wasting my time. Because to tell you the truth, I don't give a shit.

www.lotnixpot.blogspot.com - moje filmowe podróże
maxinho
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
A mi umiejetnosci wokalne aktorow sie podobaly i nie rozumiem tej calej nagonki na Deppa i Bonham Carter. Nie tweirdze ze to glosy niczym Freddy Mercury ale nie mam im nic do zarzucenia:)
_________________
Był wrzesień i Grunwald i było Lenino, był Narwik i Arnhem i Monte Cassino, Jagiełło, rycerze, lotnicy, piechota...

A wszystko spierd****ł nam Andrzej Gołota.
luck0
Avatar użytkownika
Pasjonat kina
Mężczyzna
A mi się film bardzo spdobał. Nie przeszkadzała mi duża ilość efektów specjalnych tła, nie przeszkadzał mi śpiew aktorów. Fabuła i klimat wszystko mi to wynagrodziło.

Lotnik:
Depp i Carter obmyślają plan przetwarzania trupów na ciasto, była tak cholernie długa, że zepsuła całe moje wrażenie z filmu

a mi właśnie ten moment okropnie sie spodobał. Nie wiem czemu ale moim zdaniem to jeden z najlepszych filmów jaki obejrzałem ostatnimi czasy

Dodano po 7 godzinach 40 minutach:

Jeszcze powiem że najlepszą sceną uważam piwerwszą piosnke a mianowicie wypowiedzi o Londynie. Drugą scena jest z perukarzem. To było warto zobaczyć
_________________
Najgłupsza recenzja filmu PORNO??? Dialogi były do dupy.
Gacie nie są do pokazywania, gacie są do dupy
Kepke
Avatar użytkownika
Kinoman
Mężczyzna
Bardzo mi się podobało. Musical jest kategorią w której nie gustuje a jednak film obejżałem i muszę stwierdzić iż jest super.

Te wszystkie piosenki, wyrażanie emocji no cudo.

A w szczególności niektóre sceny takie jak piosnka o przerabianiu trupów na farsz do pasztecików, scena z kłutnią o szczochy w butelce. No po prostu super.
_________________
"Why so delicious ?"

Ronald McDonald's

Ostatnio edytowano 31.03.08, 20:22 przez Kepke, łącznie edytowano 1 raz
Pablo Tychy
Avatar użytkownika
Pasjonat kina
Mężczyzna
Jest to film dziwny i sam już nie wiem, z której strony go ugryźć. Technicznie film jest zrobiony świetnie: zdjęcia, scenografia, mroczne zdjęcia - typowo burtonowski klimat. No i aktorstwo niczego sobie. Co do formy musicalowej to mam dość mieszane uczucia: nic by się nie stało, gdyby tych piosenek nie było. Ale to była adaptacja musicalu, więc one się pojawiły. Finalny produkt jest zatem taki sobie: ujdzie w tłumie i nie wiem, czy będzie on zapamiętany na długie lata, bo przecież jest wiele filmów opowiadających o zemście, która nie popłaca.

© 2003-2010 MovieForum.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oparte na systemie phpBB.
Partnerzy    Reklama