| Start | Szukaj | Regulamin | MovieQuiz | Filmy w TV | Użytkownicy | Załóż konto | Zaloguj się |
| Nowe posty | Subskrypcje | Moje posty | Ulubione | Ustawienia |
|
| |
|
Plakaty: Twórcy: Reżyseria: Werner Herzog Scenariusz: Werner Herzog Zdjęcia: Peter Zeitlinger Muzyka: Klaus Badelt Obsada: Christian Bale ... Dieter Dengler Steve Zahn ... Duane Jeremy Davies ... Gene Abhijati 'Meuk' Jusakul ... Phisit Lek Chaiyan Chunsuttiwat ... Procet Toby Huss ... Spook Pat Healy ... Norman Mr. Saichia Wongwiroj ... Pathet Lao Guard François Chau ... Province Governor Teerawat Mulvilai ... Little Hitler Yuttana Muenwaja ... Crazy Horse Kriangsak Ming-olo ... Jumbo Somkuan 'Kuan' Siroon ... Nook the Rock Chorn Solyda ... Walkie Talkie Fabuła: Film opowiada prawdziwą historię amerykańskiego pilota bojowego, Dietera Denglera, Amerykanina niemieckiego pochodzenia, który zostaje zestrzelony i pojmany w Laosie podczas Wojny Wietnamskiej. Dengler uwięziony w środku dżungli organizuje ryzykowną ucieczkę dla małej grupy więźniów wojennych. Filmu byłem ciekaw od pierwszej chwili, gdy o nim usłyszałem. Herzog, Bale, Zahn, Badelt - osoby, których w życiu nie spodziewałbym się zobaczyć na jednej liście płac. I pomimo, że nazwisko reżysera poniekąd odstraszało, to w końcu dałem się skusić. Nie ukrywam - Christian Bale był głównym czynnikiem, choć muzyka Badelta również intrygowała :> No i nie żałuję. Wsiąknąłem w zasadzie już po kilku minutach, bo mniej więcej tyle trwa wprowadzenie w akcję, z zestrzeleniem Denglera włącznie (na marginesie - strasznie tandetnym, widać że to ktoś nieobyty w podobnych scenach kręcił ). Potem to już gra jednego aktora - Bale jest prześwietny i oglądać go to czysta przyjemność. Kibicowałem mu od samego początku, a emocje potęgował fakt, że nie miałem pojęcia jak to się wszystko skończy. Historii Denglera wcześniej nie znałem, więc mogłem jedynie przypuszczać. I jakaż była radość, kiedy w końcu udało mu się wrócić do domu.Zastrzeżeń nie mam też do ścieżki dźwiękowej - Badelt, jak nie Badelt. Muzyka oszczędna w środkach, ale niesamowicie poruszająca i oddająca nastrój. I choć w paru miejscach mi jej w filmie zabrakło, to jednak w ogólnym rozrachunku jestem zadowolony. Nie sądziłem, że to powiem (choć nie przeczę - miałem taką cichą i nikłą nadzieję), ale film zdecydowanie polecam. Niech nikogo nazwisko Herzoga nie odstrasza .
|
|
|
| |
|
Przede wszystkim to wyczyn aktorski Bale'a, który pokazał klasę. Jest niesamowity. Podziwiam gościa, zarówno jego talent (tutaj naprawdę pokazał klasę) jak i poświęcenie dla roli (znów skubaniec schudł i to zdrowo, tyle tylko, że na naszych oczach). Poza tym świetny Jeremy Davis, nie można przejść koło takiej kreacji obojętnie. Następnie Zahn, cholera - kogo by nie wymienić, jest w stu procentach przekonywający.
Następnie klimat. Herzog nie bez przyczyny zrezygnował z wspaniałych efektów przy scenie rozbicia się Denglera. Dzięki temu bardziej można się skupić na otoczeniu, wczuć się w nie. Pieprzona dżungla, strach, głód, robactwo, więzienie, żółtki, niby gdzieś chcesz iść, uciec ale dokąd do cholery ? No i nadzieja, która została tak pięknie przez Herzoga ukazana. Wspaniały dramat z bardzo dobrymi zdjęciami, konsekwentnie budowanym napięciem i muzyką Badelta, tak skromnie nam dawkowaną. Obejrzeć trzeba. P.s nie wiedziałem, że jest już polski tytuł. Taki lekko z dupska ;> _________________ Self improvement is masturbation. Self destruction is the answer. |
|
|
| |
|
Kolejny po "Niezwyciężonym" romans Wernera Herzoga z Hollywood, strasznie nad tym ubolewam, bo na dobre to nie wychodzi. Oglądając "Rescue Dawn", nie ma się wrażenia, że to film Herzoga - niby jest element typowy dla jego specyficznego kina, lecz to jedynie popłuczyny. Towarzyszymy bohaterowi od początku do końca, mamy możliwość poznać jego osobowość, charakter, lecz to wszystko jest powierzchowne, nie ma tej magicznej więzi - nie owijajmy w bawełnę Bale to Klaus Kinski, to nie ta liga.
W każdym filmie Niemca olbrzymią rolę odgrywała muzyka, tutaj jest praktycznie nie słyszalna - nie zapada w pamięć. Najlepszy moment filmu to pierwsze kilka minut, które przywołuje najlepsze elementy stylu Herzoga: powolne panoramowanie, cudowne zdjęcia tragicznych zdarzeń no i muzyka jest bardzo dobra, lecz niestety im dalej tym gorzej. O fatalnym zakończeniu nie wspomnę, bo niby tak napisało życie, ale jestem pewien, że reżyser pod naciskiem amerykańskich producentów dokonał jakiegoś tragicznego wyolbrzymienia. Mógł sobie darować ten film, tym bardziej, że jego "Little Dieter Needs to Fly" - opowiadający o tym samym - jest podobno rewelacyjny. Chciałem sparafrazować tytuł innego filmu Wernera Herzoga, ale to nie on nakręcił "Cień wampira", mimo to wykorzystam ten tytuł, bo nie wytrzymam jak nie napiszę: "Rescue Dawn" to cień Herzoga. Właściwie to nie wiem komu polecić ten obraz, wielbicieli wielkiego Niemca spotka zawód, natomiast zwykli oglądacze filmów wynudzą się za wsze czasy. Jako wyznawca Herzoga czekałem na ten film, ale niestety nie jestem zadowolony, chyba najsłabszy w dorobku. |
|
|
| |
|
Film jest podobno zrobiony na faktach, trzeba przyznać, że Dieter Dengler łatwego życia nie miał, przezył coś takiego.. godne podziwu
domyslam sie, że w rzeczywitosci było o wiele gorzej niz to pokazuje film... Bale'a po raz pierwszy widzialem w American Psycho... bylo jeszcze Imperium słonca.. ale nie wiedzialem jeszcze kim jest Christian Bale... Podziwiam jego klase, widac, ze nie wybiera łatwych ról, roznorodni bohaterowie... i zawsze sobie daje rade, w Rescue Down pokazal, ze sam moze pociagnac caly film Wrazenie końcowe bardzo pozytywne, polecam film Ostatnio edytowano 28.02.08, 08:49 przez Murcielago, łącznie edytowano 1 raz |
|
|
| |
|
Bardzo dobry film. Kolejny film Herzoga po dokumentalnym "Grizzly Man", który zrobił na mnie duże wrażenie. Ciekawa historia, dobra muzyka i doskonały Christian Bale. Sam film ani trochę nie nudzi i wciąga jak najlepszy thriller. Napewno go zakupię, jak pojawi się na DVD. Jeden z najlepszych filmów tego roku. Polecam.
_________________ Iron Man - 7/10 Wrogowie publiczni - 8/10 Transformers: Zemsta upadłych - 6/10 Wyrolowani - 8/10 Synecdoche, New York - 7/10 W pogoni za Amy - 7/10 Spirit. Duch Miasta - 3/10 Melvin Purvis: What keeps you awake nights, Mr. Dillinger? John Dillinger: Coffee. - Public Enemies (2009) |
|
|
| |
|
Durden: nie bez przyczyny zrezygnował z wspaniałych efektów przy scenie rozbicia się Denglera. Dzięki temu bardziej można się skupić na otoczeniu, wczuć się w nie. To mógł całkowicie zrezygnowac...To co zrobił było żenujące. Równie dobrze mógł pokazac Danglera drącego japę, potem samolot znikający za jakimiś drzewami i w końcu rozbity samolot. To co pokazał wynikało raczej z oszczędności i było jedynym słabym punktem filmu. Do reszty ochów i achów się przyłączam - rewelacja, szczególnie Bale, który znowu poświęcił się dla roli (czy on nie przesadza?) i pokazał klasę. Świetny, przejmujący film. Polecam. |
|
|
| |
|
Film dobry. Podobno mało Herzogowski, ale przyznam, że nie znam dokonań tego reżysera. Będę musiał to nadrobić. Bale i Zahn grają rewelacyjnie, zdjęcia są fantastyczne, a film przedstawia ludzki dramat w sposób przemawiający do wyobraźni i wrażliwości ludzkiej (dla tych, którzy ją posiadają oczywiście). Nie traktowałbym jednak tego filmu jako dzieła wybitnego. To nietypowy film wojenny, dlatego warto go obejrzeć. Ale trzeba lubić filmy przemyślane i głębokie. Ja oczywiście polecam.
_________________ Rehabilitated? It's just a bullshit word. So you go on and stamp your form, sonny, and stop wasting my time. Because to tell you the truth, I don't give a shit. www.lotnixpot.blogspot.com - moje filmowe podróże |
|
|
| |
|
Wydawałoby się,że Wietnam ustąpił miejsca zamieszkom na bliskim wschodzie i będziemy oglądać piaski i pola naftowe zamiast dżungli w dalekiej Azji. A jednak. Herzog odkurzył temat mimo,że nic nowego nam nie pokazał. Ani razu nie miałem przed oczami innego filmu i nie odniosłem wrażenia,że skądś to znam. A początkowo miałem takie obawy. Umiejętnie tworzone
napięcie i emocjonująca akcja trzymają widza w fotelu,choć była chwila znużenia. Na szczęscie bardzo krótka i ulotna. Bale jak to Bale,daje się z siebie wszystko i potwierdza swój warsztat. Kaiser: Durden: nie bez przyczyny zrezygnował z wspaniałych efektów przy scenie rozbicia się Denglera. Dzięki temu bardziej można się skupić na otoczeniu, wczuć się w nie. To mógł całkowicie zrezygnowac...To co zrobił było żenujące. Zupełnie mi to nie przeszkadzało. Akcja trwała tylko moment i natychmiast nabiera tempa. No i wydaję mi się,że to było jednak zamierzone. Oszczędność w środkach z wyboru,a niekoniecznie z racji niewystarczającego budżetu. |
|
|
| |
|
poczatkowa sekwencja nalotu zrobiła mi smaka, potem już było nudno, nudno, nudno czasem ciekawe momenty i już
Nieźle zagrane, ale Herzog zrobił najgorszy film w swym dorobku no i ta żałosna końcówka... _________________ Idioci usiłują na ogół wyglądać inteligentnie, mało jest osób wystarczająco inteligentnych, aby mogły sobie pozwolić na wygląd idioty. www.filmbox.pl http://youtube.com/watch?v=n6aCMgy0ES4 - ah, ach, och nic tylko umrzeć przy tym kawałku |
|
|
| |
DObry film, nie wielki ale dobre kino naprawde. Zaczne od tego ze najbardziej podobala mi sie scena kiedy go wreszcie uratowali, cieszylem sie z nim, czulem sie jakbym sam byl uratowany jednak uwazam ze to nie jest zasluga niezlego aktorstwa Bale'a ale rezyserii Herzoga. Bale mi sie nie podobal w tej roli, moze wlasnie tym sie obajwialo jego mistrzostwo ale jego postac zachowywala sie jakby nie rozumiala na poczatku cos ie stalo i ze trafil w wielkie bagno Uderzylo mnie to ze ci wiezniowie poswiecili swoje zycia za wojne w Wietnamie w korym nigdy nie byli Niezly dramat, szczegolnie wedrowka w dzungli, z fajna muzyka i sceneria, ale jezeli chodzi o Bale'a ktory mnie sklonil do siegniecia po ten film to lekki zawod.
_________________ Był wrzesień i Grunwald i było Lenino, był Narwik i Arnhem i Monte Cassino, Jagiełło, rycerze, lotnicy, piechota... A wszystko spierd****ł nam Andrzej Gołota. |
|
|
| |
|
Momentami widać w tym filmie starego, dobrego Herzoga. I dla tych momentów warto "Operację Świt" obejrzeć i docenić.
Najpierw minusy. Nie kopie się leżącego, więc nie będę nic mówił na temat końcówki. Uważam, że zbyt dużo miejsca zajmuje w filmie wątek realiów panujących w laotańskiej niewoli. Bale gra tak jakby chciał być Klausem Kinskim. Może i ja również bym chciał, ale nie będę. I Chris też nie, bo wypada najwyżej przeciętnie. Esencją filmu są sceny ucieczki głównego bohatera przez dżunglę. Dla nich warto zapomnieć o wszelkich narzekaniach.Herzog znów pokazuje człowieka w sytuacji ekstremalnej i po raz kolejny robi to w niezwykle sugestywny, autentyczny sposób. To się ceni. _________________ www.filmside.pl |
|
Ten dział przeglądają: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Premiery
Zapowiedzi
Filmy akcji
Filmy sensacyjne
Komedie
Filmy przygodowe
Filmy SF
Filmy animowane Westerny Filmy muzyczne Dramaty Filmy obyczajowe Filmy biograficzne
Thrillery Filmy wojenne Horrory Klasyka kina Filmy dokumentalne Seriale TV Plebiscyty
Muzyka filmowa Spisy filmów Telewizja Kino amatorskie Twórcy Aktorki Aktorzy DVD
Filmy animowane Westerny Filmy muzyczne Dramaty Filmy obyczajowe Filmy biograficzne
Thrillery Filmy wojenne Horrory Klasyka kina Filmy dokumentalne Seriale TV Plebiscyty
Muzyka filmowa Spisy filmów Telewizja Kino amatorskie Twórcy Aktorki Aktorzy DVD

). Potem to już gra jednego aktora - Bale jest prześwietny i oglądać go to czysta przyjemność. Kibicowałem mu od samego początku, a emocje potęgował fakt, że nie miałem pojęcia jak to się wszystko skończy. Historii Denglera wcześniej nie znałem, więc mogłem jedynie przypuszczać.
.
Uderzylo mnie to ze ci wiezniowie poswiecili swoje zycia za wojne w Wietnamie w korym nigdy nie byli
Niezly dramat, szczegolnie wedrowka w dzungli, z fajna muzyka i sceneria, ale jezeli chodzi o Bale'a ktory mnie sklonil do siegniecia po ten film to lekki zawod.