Start Szukaj Regulamin MovieQuiz Filmy w TV Użytkownicy   Załóż konto Zaloguj się
Nowe posty Subskrypcje Moje posty Ulubione Ustawienia    
michnik
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Plakaty:
7196611.2.jpg

Twórcy:
Reżyseria: Rob Reiner
Scenariusz: Justin Zackham
Zdjęcia: John Schwartzman
Muzyka: Marc Shaiman


Obsada:
Jack Nicholson ... Edward Cole
Morgan Freeman ... Carter Chambers
Sean Hayes ... Thomas
Beverly Todd ... Virginia Chambers
Rob Morrow ... Dr Hollins
Alfonso Freeman ... Roger Carter
Rowena King ... Angelica


Fabuła:
Edwarda Cole’a (Jack Nicholson), który zbił fortunę na swojej korporacji i mechanika samochodowego Cartera Chambersa (Morgan Freeman) dzieli absolutnie wszystko, łączy zaś ciężka choroba – rak. W tym bardzo trudnym momencie swojego życia obaj spotykają się w szpitalnej sali i odkrywają, że poza chorobą łączą ich jeszcze dwie rzeczy – chęć spędzenia swoich ostatnich chwil na robieniu tego, o czym zawsze marzyli i pogodzenia się wreszcie z myślą o tym, kim jest każdy z nich. Wspólnie wyruszają na wyprawę, w trakcie której uczą się korzystać z uroków życia z radością i pełnym jego zrozumieniem.


Po filmie z dwoma gigantami kina, jakimi niewątpliwie są Freeman i Nicholson, spodziewałem się znacznie więcej. Bo tak naprawdę"The Bucket List" poza dobrymi występami obu aktorów nie ma nic do zaoferowania. Przeciętne kino obyczajowe, które wylatuje z głowy zaraz po seansie. Ani to jakiegoś uroku nie ma, ani żadnych szczególnych emocji nie wywołuje. I z tego powodu pozostaje jedynie żal, bo mogło wyjść coś naprawdę fajnego (co zwiastuny sugerowały).
_________________
Our time is running out
You can't push it underground
You can't stop it screaming out
smackey
Avatar użytkownika
Adept
Nie określona
hmmm no nie wiem, ja się spodziewam dobrego filmu. obaj aktorzy są świetni i w filmach obyczajowych też się odnajdują więc moze być ok, tym bardziej, że imdb wysoko sobie ceni ten film.
Lotnik
Avatar użytkownika
Adept
Nie określona

michnik:
Ani to jakiegoś uroku nie ma, ani żadnych szczególnych emocji nie wywołuje.


Wiesz, michnik, myślę, że to zależy od poziomu wrażliwości człowieka. Ja momentami płakałem ze śmiechu (Nicholson w takim wydaniu spodobałby się chyba każdemu), a momentami wzruszałem się do granic. Nie wstydzę się tego powiedzieć, bo wg mnie jest to wspaniale opowiedziana historia o przemijaniu i o tym, że nawet ludzie z wyrokiem śmierci mogą cieszyć się życiem. Może i jest odrobinę naiwny, na pewno nie jest odkrywczy, bo nie jest to precedensowy temat, ale daje ogrom ciepła i nadziei widzom. A to jest właśnie jedna z ważniejszych ról kina, nie do przecenienia zresztą.

PS. Aż chciałoby się ten duet aktorski oglądać częściej :happy:
_________________
Rehabilitated? It's just a bullshit word. So you go on and stamp your form, sonny, and stop wasting my time. Because to tell you the truth, I don't give a shit.

www.lotnixpot.blogspot.com - moje filmowe podróże
hoSe
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna

michnik:
Ani to jakiegoś uroku nie ma, ani żadnych szczególnych emocji nie wywołuje.

Z tym się kompletnie nie zgodzę. Uroku jest mnóstwo. A to za sprawą fantastycznego duetu Nicholson-Freeman. Ci sami są też rozbawiają swoimi dialogami oraz dwiema zupełnie odmiennymi osobowościami. Ciekawe czy Jack już wygląda aż tak staro czy trochę mu pomogli. Byłem w stanie uwierzyć,że juz niedługo "kopnie w kalendarz".Wzruszeń było już mniej ale nad tym akurat nie ubolewam. Te dwa nazwiska są siłą napędową filmu i nawzajem znakomicie się uzupełniają. Historia jest nieskomplikowana i niesie ze sobą pozytywne emocje. Seans udany :)
_________________
Is it true that there is a place in a man's head,that if you shoot it,it will blow up?
- ...
maniuusiek
Avatar użytkownika
Obserwator
Nie określona
na wstępie chciałbym sie przywitać:)
Maniek jestem:)

A co do filmu, dawno już takiego nie widzialem. Obsada jest genialna.
dosyć spora dawka humoru ale i także troche smutku. Generalnie film wywarł na mnie bardzo duże wrażenie. nie żałuje ze sie za niego zabralem :P
_________________
Maniek
maxinho
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Odnaleźć radość w życiu. Bardzo ładny, przyjemny film. Bez wielkich odkryć i emocjonalnych doznań. Krzepiąca historia, troszkę naciągana ale do mnie trafiła i kupiłem to. Wszytsko poparte świetnymi aktorami. Film na raz ale warto :D

Lotnik:
Może i jest odrobinę naiwny, na pewno nie jest odkrywczy, bo nie jest to precedensowy temat, ale daje ogrom ciepła i nadziei widzom.

Nic dodać nic ująć :D
_________________
Był wrzesień i Grunwald i było Lenino, był Narwik i Arnhem i Monte Cassino, Jagiełło, rycerze, lotnicy, piechota...

A wszystko spierd****ł nam Andrzej Gołota.
Joe Black
Avatar użytkownika
Adept
Nie określona
Jak nie ma uroku?
Aż ciepło mi było z telewizora.
Półtorej godziny zleciało w mgnieniu oka.

Klimat podobny do "Smaków miłości.
Wielkim filmem "The Bucket List" nie jest, ale na odprężenie z dwójką wspaniałych aktorów w sam raz..
Śmiało polecam.
_________________
"Generalnie nie ma dla nas jednej, unikalnej osoby w życiu"
Love Actually
Andrev
Avatar użytkownika
Moderator
Mężczyzna
Mimo, że film wzorcowo wstrzelił się w przeżarte amerykańskie schematy i momentami otarł się o banał - dawno się tak nie uśmiałem i wzruszyłem na jednym seansie. Bez cienia wątpliwości największą siłą "Choć goni nas czas" jest genialna para Nicholson/Freeman - jeden przechodzi drugiego, mógłbym ich oglądać bez końca. Panowie pokazali świadectwo swojego mistrzostwa aktorskiego, praktycznie cały film to ich dwójka. Kamera skupia się na jednym albo na drugim, brakuje tutaj miejsca na drugi plan, bo tak naprawdę przy takich przodownikach jest zbędny.

"Choć goni nas czas" jest trochę jak wypicie kilkunastu piw: pije się pije, jest fajnie, błoga atmosfera, bardzo przyjemnie, urokliwie. Lecz rano po fakcie, kiedy sobie człowiek wszystko przypomina okazuje się, że niestety zrobiliśmy coś nieco niewłaściwego, może coś banalnego co było nietaktowne. Jako sympatyk piwa, a jednocześnie wielbiciel Jacka Nicholsona, mógłbym dać "Choć goni nas czas" 3,5/5.
mnl444
Avatar użytkownika
Kinoman
Nie określona
szczerze mówiąc to nie oczekiwałem nic od tego filmu bo zaczynałem go oglądać z myślą ''film o umieraniu'', no i rzeczywiście tak było, tylko nie spodziewałem się takiej radości i szczęścia płynącego z tego filmu. film rewelacją jakąś nie jest ale polecam do zobaczenia.
_________________
you don't need a reason to help people...
emes
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Bardzo dobry film, ale to "bardzo" to tylko i wylacznie dzieki glownym bohaterom. nawet jak gadali o niczym, to rozmowy te byly mistrzowskie. naprawde poklony dla obydwu aktorow. juz dawno sie tak nie wzruszylem jak pod koniec tego filmu, a rozwiazanie tej calej histrorii, a konkretnie dwa ostatnie zyczenia byly niesamowite.
szczerze mowiac usmiac to sie tam nie usmialem, nie pamietam za bardzo w ogole smiesznych momentow w tym filmie, ale wzruszajacy byl cholernie.
oby wiecej takich filmow, bo sa ciekawa odskocznia od wszystkich transformersow, iron manów i innych 'ciekawych' produkcji zalewajacych wspolczesne kina.
_________________
"You never see all that you see. One of the things they send me to you for is to show you what you don't see in what you see - what you don't see when you're scared, or fighting, or running, or fucking. No man sees all that he sees. And the difference between seeing and not seeing can be the difference between living and dying."
Azel
Avatar użytkownika
Administrator
Mężczyzna
Trudno napisać tu coś nowego, by nie być specjalnie wbrew opinii większości ;) Film jest po prostu ciepły i pełen uroku. Ogląda się miło, troszkę bawi, troszkę wzrusza, ale faktycznie po wczorajszym seansie jakoś za dużo mi w głowie z samej fabuły nie zostało. Najbardziej pamięta się oczywiście aktorów - duet dobrany idealnie, panowie się uzupełniają, ich się po prostu chłonie i chce więcej.
_________________
www.niezlekino.pl
www.willabaca.eu
KrISS
Avatar użytkownika
Niewolnik kina
Nie określona
Film spodobał mi się już po dwuminutowym zwiastunie. Skupianie się na osobach w tym wieku to w USA rzadki przypadek (swoją drogą uważam, że np. Hackman nie jest gorszym aktorem, ale los nie był dla niego łaskawy. A wraz z Freemanem w "Podejrzanym" stworzyli bardzo dobry duet). Historia nie powala oryginalnością. Ma jednak świetną ekspozycję. Motyw listu to schemat i pomysł ograny, lecz jego zawartość to zupełnie inna sprawa. Wszak dobry szkielet i zarys na scenę to nie to samo co dobra scena. A dobrych scen jest tu sporo i w dużej mierze dzięki fantastycznym aktorom. Czy film jest banalny? Miejscami tak, ale osobiście wolę takie produkcje i w tym wydaniu, niż idiotyzmy typu "Hostel" albo prequel remake`a sequela. Całym sercem mówię "The Bucket List" tak :)
_________________
http://www.filmowcy24.pl - oferty pomocy i współpracy dla filmowców, konkursy, oceny projektów filmowych
luck0
Avatar użytkownika
Pasjonat kina
Mężczyzna
Dawno nie widziałem dobrego filmu. RAczej coś ciężko powiedzieć o nim gdyż raczej wszystko już zostało powiedziane. Gra aktorska była majster sztykiem.

KrISS:
Czy film jest banalny? Miejscami tak, ale osobiście wolę takie produkcje i w tym wydaniu, niż idiotyzmy typu "Hostel" albo prequel remake`a sequela.

Też tak uważam. Mimo tego że banał jest widoczny film nadrabia to swoim ciepłem i "empatycznym podejściem"
_________________
Najgłupsza recenzja filmu PORNO??? Dialogi były do dupy.
Gacie nie są do pokazywania, gacie są do dupy
piotrek88
Avatar użytkownika
Kinoman
Mężczyzna

michnik:
Bo tak naprawdę"The Bucket List" poza dobrymi występami obu aktorów nie ma nic do zaoferowania.


Może rzeczywiście gra aktorska wyróżnia sie i jest najważniejszym filarem w ocenie filmu, a m.in. dzięki Nicholsonowi i freemanowi dobrze się oglądało ten film i dzięki min jest naprawde dobry...
Także ogólnie mi sie bardzo podobał, bo przecierz scenariusz też bardzo ciekawy...
Mnie bardzo wzruszył pod koniec, a ogólnie wypadł też komediowo...

8,5/10pkt

p.s. tytuł polski niezły, ale tłumaczenie tytułu oryginalnego byłoby lepsze

:!:
Dziki3
Avatar użytkownika
Obserwator
Nie określona
Film obejrzałem i nie żałuję. Jak było już powiedziane, na filmie widać tylko pierwszy plan co absolutnie nie przeszkadza bo takich Nicholsona i Freemana możnaby oglądać bez końca. Nie uśmiałem się na seansie, a jedynie w niektórych momentach uśmiechnąłem. Na końcu wzruszenie, po mowie i jak było już znane ostatnie życzenie, wtedy ogarnęła mnie radość, bo jakby zrzyłem się bohaterami i zrobili coś czego dokładnie możnaby się po Nich spodziewać :P Polecam!

© 2003-2010 MovieForum.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oparte na systemie phpBB.
Partnerzy    Reklama