| Start | Szukaj | Regulamin | MovieQuiz | Filmy w TV | Użytkownicy | Załóż konto | Zaloguj się |
| Nowe posty | Subskrypcje | Moje posty | Ulubione | Ustawienia |
Dirty Dancing: Havana Nights
(2004) Dirty Dancing: Havana Nights
Zaloguj się aby zobaczyć dostępne opcje!|
| |
|
Plakaty: Twórcy: Reżyseria: Guy Ferland Scenariusz: Boaz Yakin, Victoria Arch Zdjęcia: Anthony B. Richmond Muzyka: Heitor Pereira Obsada: Diego Luna: Javier Romola Garai: Katie Patrick Swayze: instruktor tańca Fabuła: Hawana, listopad 1958 roku. Osiemnastoletnia Katey Miller (Romola Garai) wraz z rodzicami przyjeżdża na Kubę, gdzie jej ojciec otrzymał kierowniczą posadę w firmie Chrysler. Rodzice Katey kładli duży nacisk na jej wykształcenie i kulturę, wysyłali ją na zajęcia z baletu. Zatem oczekiwania wobec córki są ogromne. Rodzice liczą, że Katey szybko się zaklimatyzuje w grupie amerykańkich rówieśników pochodzących z dobrych rodzin. Ale dziewczyna, wbrew oczekiwaniom rodziców, poznaje kelnera Javiera (Diego Luna), który również jest świetnym tancerzem. Katey pragnie tańczyć tak jak on, dlatego przekonuje chłopaka, aby ten nauczył ją podstwowych kroków i wziął z nią udział w lokalnym konkursie tańca. Potajemnie spotyka się z Javierem w nocnym klubie, gdzie ćwiczą układy taneczne. Pomiędzy nimi rodzi się uczucie. Nadchodzi długooczekiwany wieczór konkursu. Katey i Javier są gotowi zająć miejsce na parkiecie. Nie zdają sobie jednak sprawy, że ulice Hawany są o krok od wybuchu krwawej rewolucji. Film tytułem wyraźnie próbuje nawiązywać do klasycznego już "Wirującego sexu" (oklaski dla tłumacza sprzed lat ). Ani jednak tytuł, barwne scenerie, żywiołowe rytmy czy też cameo Patricka Swayze nie zmienia faktu, ze obraz jest kiepski. Pół biedy, kiedy bohaterowie po prostu tańczą. Mamy wtedy do czynienia z typowym filmem średnich lotów o miłości, wyzwoleniu z okowów purytańskiej moralności, przełamywaniu barier....itd, itp.Problemy pojawiają się, kiedy to aktorzy zaczynają ze sobą rozmawiać. No cóż, dialogi są albo żałosne, albo śmieszne - zależnie od podejścia widza. Da się jeszcze przeżyć smętne gadki o uczuciu, ale kiedy na tapetę brana zostaje polityka....przysłowiowe "pożal się boże" najpełniej oddaje emocje z tym faktem związane. Poziom najprawdopodobniej Harlequina. Po co więc o tym filmie pisać?? Żeby lojalnie ostzec Was przed wydaniem pieniędzy na to "coś". Wierzcie mi - naprawdę NIE warto
_________________ We all have whirlpools (including me, of course) |
|
|
| |
|
Cytuj: Problemy pojawiają się, kiedy to aktorzy zaczynają ze sobą rozmawiać. No cóż, dialogi są albo żałosne, albo śmieszne - zależnie od podejścia widza Tak samo jak byly w oryginale. Istote tego filmu stanowi taniec, fabula jest na doczepke. Tworcy nawet przez chwile nie probowali tego ukrywac. Ta polityka o ktorej mowisz jest tylko gdzies w tle, praktycznie niezauwazalna, bardzo spokojna. Tu nie ma poglebionej psychologii bo ona nie jest potrzebna a wrecz bylaby szkodliwa. Uczucia musza byc wyidealizowane. Zreszta to tez nie wazne, wazny jest tylko taniec a on zostal ukazany wspaniale |
|
|
| |
|
Jednym słowem:tandeta. Film słaby, muzyka też, aktorstwo też. Jedynym plusem jest występ Patricka Swayzem, którego sceny przywołują sentyment do pierwszej o wielllllle lepszej cześći.
_________________ "Money won is twice as sweet as money earned" - Paul Newman "Color of money" Moja kolekcja Blu-ray: http://www.imdb.com/mymovies/list?l=42893438 http://www.blu-ray.com/community/collec...r=Sibi1984 |
|
|
| |
|
Hm,ja bym z Toba , Adick ,polemizowala ... ale zgodze sie - I czesc byla lepsza; ale mysle, ze Havana Nights nie jest az tak zla... Jest bardzo romantycznym filmem ze swietną muzyką. Gdyby nie taki soundtrack - film bylby skazany na straty ... Podobnie jak z Honey, w obu filmach rządzi muza, bez niej te filmy bylyby cienkie. Czyli dla mnie to są dwa bardzo dlugie teledyski, z elementami dialogow, chociarz wprawdzie musicalami nie są, bo nie ma przerywnikow na piosenki, a jedynie muza w tle .pozdro. _________________ http://www.petitiononline.com/save3da/petition.html |
|
|
| |
film hmm kiepski niestety mało arginalna fabuła, ogólnie w porónaniu z jedynka totalna porażka, jednakże... przy tym filmie nie da sie usiedzieć, i chociaż nie byl dobry to nie moge go spisac na straty bo kocham taniec, az wstyd sie przyznac ale jak na ekranie byla porywajaca muzyka i wszyscy tanczyli to ja tez nie siedzialam na kanapie ten film pokazuje jedna bardzo wazna rzecz, taki taniec jest wyzwoleniem i chociaz ja zbytnio tanczyc nie potrafie i publicznie wole sie nie wychylac to jednak kiedy slysze taka muzyke.... to jest wolnosc o wszystkim sie zapomina, jestes panem wszystkiego, coś wspaniałego... dlatego mam ten film w swojej kolekcji i na pewno kikla razy jeszcze go zobacze
|
|
|
| |
|
i ja go obejrzalam, ale to co pwoeim teraz nie bedzie milym przyklasnieciem tworcom tego filmu.
a wiec tak, samo nawiazanie do dirty dancing ok, ale nie w taki sposob!! tu taniec duzo slabszy, historia jakas nie przekonywujaca, aktorzy, no coz gdy ma sie w pamieci patrysia i jenny to diego luna i ramola garai wrazenia wiekszego nie robia. slabsza oprawa muzyczna i ogolem, jakos nie tak to powinno wygladac. cieszylam sie na ten film, ale juz po obejrzeniu przestalam..... nie powiem jednak ze muzyka byla zla, nie byla, nawet porywala i o to tworcom chodzilo, tylko chyba mialam inne wymagania i oczekiwania co do tego filmu. _________________ At the end of my days take my ashes to Old Trafford and spread them around, and they won't win a match while I'm haunting the ground. |
|
|
| |
| Jedyne, co mogłoby sie podobać to muzyka. Jest denny, nudny i tandetny. Gdy oglądaliśmy go na zastępstwie na DVD, to wieksza część klasy spała, albo zajmowała się totalnie czyms innym. | |
|
| |
|
marta_haze: przy tym filmie nie da sie usiedzieć, i chociaż nie byl dobry to nie moge go spisac na straty bo kocham taniec, az wstyd sie przyznac ale jak na ekranie byla porywajaca muzyka i wszyscy tanczyli to ja tez nie siedzialam na kanapie ![]() Mam dokładnie tak samo!!Przy tym nie dało sie usiedziec!!Jak zaczynali tańczyc to aż wyrywało z miejsca!!No ale rzeczywiście film ogólnie słabiutki :/ Zamierzam obejrzeć po raz kolejny tylko i wyłącznie ze względu na muze i taniec
_________________ 1)Battlestar Galactica, Six Feet Under, Band Of Brothers, Chuck, Supernatural, Friends 2)Dexter, Weeds, Entourage, House M.D, True Blood, Sex and The City 3)That '70s show, Scrubs, Desperate Housewives http://www.lastfm.pl/user/Villemo_Lind/ |
|
|
| |
no nie. taniec to tam był na poziomie minus dziesięć. przez cały film uczyli się jednego układu. koszmar. a ta laska, odtwórczyni głównej roli...
_________________ Bardzo długo zastanawiałam się, by powiedzieć coś mądrego i sensownego, i... nic nie wymyśliłam. Zresztą obojętnie, co bym powiedziała, i tak by wyszło fiu – bździu, ale przecież za to mnie kochacie... Po prostu jaja jak berety. |
|
|
| |
długo czekałam na kontynuację jednego z moich ulubionych filmów i w sumie tylko trochę się zawiodłam... nie oczekiwałam jakiegoś super ambitnego kina, tylko lekkiej historii miłosnej związanej z dobra muzyką i tańcem, to wszystko po prostu byłam przygotowana na to, że to się za bardzo nie może udać trochę się rozczarowałam bo miłość bardzo wyidealizowana i na pierwszym planie zamiast samego tańca, a miałam nadzieje że będzie właśnie odwrotnie, no ale czego się można było spodziewać? eh to już nie to, co "Wirujący sex" tego nie da się podrobić
_________________ 50/50 chance. Life or death. Heads, you live. Tails, you die. My destiny was life. |
|
|
| |
|
no niestety ta ekranizacja im się nie udała....ani fabuła ani wykonanie nie było powalające....
łzawy głupi film dla plastikowych nastolatek.... |
|
|
| |
Film obejrzałem ot tak, przy okazji czekania na inny seans (pasowało mi, bo był to jedyny film, który trwał akurat 80 minut, czy jakoś tak). Nie spodziewałem się wiele, a dostałem jeszcze mniej. Przede wszystkim choreografie były nieciekawe, a akurat na nie w tym przypadku liczyłem. Muzyka za to całkiem nieźle ratowała sytuację, ale niestety nie na tyle by poprawić wizerunek filmu (co najwyżej dobrze zareklamowała OSTa ). Do tego dochodzi jeszcze najgorsza rola Pata, jaką widziałem - mentor młodych tancerek...
_________________ Niezależny Blog Graczy - o grach, subiektywnie. |
|
|
| |
Odcinanie kuponów od sukcesu jedynki, i tyle. Podobnie jak w "Zatańcz ze mną" teoretycznie muzyka i taniec powinny ratować wszystko. Taniec jest jednak tylko chwilami ciekawy - gdy mamy okazję podziwiać prawdziwie gorącą latynoską imprezę (ach, wpadło by się na taką od czasu do czasu ). A muzyka? Daleko jej do soundtracku z części pierwszej, ale na płytce trzyma poziom. Jednak moje umiłowanie to tych klimatów robi swoje
Aktorstwa tu nie ma, fabuła to jak replay. Zagłębianie się w te elementy może tylko wprowadzić w depresję. _________________ Nic paskudniejszego iż gdy pierwszy przybywający gość snuje się i nie wie, co ma począć, a jego ślubna megiera szeptem wierci mu dziurę w brzuchu za to, że przyjechali za wcześnie. |
|
|
| |
|
Ja mogę oceniać wyłącznie drugą część, ponieważ pierwszej nie widziałem.
Film mało ambitny, fabuła, dialogi, itd. są wyłącznie tłem dla muzyki oraz scen tanecznych, które są według mnie ok. Wracając do kwestii fabuły, dialogów, itd. to muszę przyznać, że są słabe. Muszę natomiast przyznać, że sceny taneczne sprawiają, że człowiek też chciałby trochę potańczyć . Uważam również, ze tego filmu nie należy postrzegać jako musicalu.
Słowem podsumowania film jest słaby i od totalnej porażki ratuje go tylko muzyka i taneczne sceny. _________________ „…Pieniądz I Czas To Najwięksi Terroryści…” Ostatnio edytowano 29.01.07, 17:14 przez moskit133, łącznie edytowano 1 raz |
|
|
| |
Film juz na starcie miał trudno poprzez porównania do pierwszej częsci. Cóż moge powiedziec. Plusem jest muzyka pasujaca do kubanskich klimatów, obsada myśle tez nie leży jak pasztet na słoncu więc jest nie najgorzej. Taneczne sceny jak to określił przedmówca róznież można pochwalić i tu słowo krytyki - brak tak naprawde finałowego tańca, ja czuje niedosyt
Fabuła troszke płytka i zbyt podobna do pierwszej cześci, tutaj minus za brak orginalności. Niemniej jako całokształt film oceniam w skaali 6/10 Ja tam nie miałabym nic przeciw gdyby mnie taki przystojniak wyobracał
_________________ Milczenie jest złotem Stąd wysnuwam wątek, Że tracę codziennie Ogromny majątek... |
|
Ten dział przeglądają: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Premiery
Zapowiedzi
Filmy akcji
Filmy sensacyjne
Komedie
Filmy przygodowe
Filmy SF
Filmy animowane Westerny Filmy muzyczne Dramaty Filmy obyczajowe Filmy biograficzne
Thrillery Filmy wojenne Horrory Klasyka kina Filmy dokumentalne Seriale TV Plebiscyty
Muzyka filmowa Spisy filmów Telewizja Kino amatorskie Twórcy Aktorki Aktorzy DVD
Filmy animowane Westerny Filmy muzyczne Dramaty Filmy obyczajowe Filmy biograficzne
Thrillery Filmy wojenne Horrory Klasyka kina Filmy dokumentalne Seriale TV Plebiscyty
Muzyka filmowa Spisy filmów Telewizja Kino amatorskie Twórcy Aktorki Aktorzy DVD

). Ani jednak tytuł, barwne scenerie, żywiołowe rytmy czy też cameo Patricka Swayze nie zmienia faktu, ze obraz jest kiepski. Pół biedy, kiedy bohaterowie po prostu tańczą. Mamy wtedy do czynienia z typowym filmem średnich lotów o miłości, wyzwoleniu z okowów purytańskiej moralności, przełamywaniu barier....itd, itp.
.
mało arginalna fabuła, ogólnie w porónaniu z jedynka totalna porażka, jednakże... przy tym filmie nie da sie usiedzieć, i chociaż nie byl dobry to nie moge go spisac na straty bo kocham taniec, az wstyd sie przyznac ale jak na ekranie byla porywajaca muzyka i wszyscy tanczyli to ja tez nie siedzialam na kanapie
ten film pokazuje jedna bardzo wazna rzecz, taki taniec jest wyzwoleniem i chociaz ja zbytnio tanczyc nie potrafie i publicznie wole sie nie wychylac to jednak kiedy slysze taka muzyke.... to jest wolnosc o wszystkim sie zapomina, jestes panem wszystkiego, coś wspaniałego... dlatego mam ten film w swojej kolekcji i na pewno kikla razy jeszcze go zobacze
po prostu byłam przygotowana na to, że to się za bardzo nie może udać
trochę się rozczarowałam bo miłość bardzo wyidealizowana i na pierwszym planie zamiast samego tańca, a miałam nadzieje że będzie właśnie odwrotnie, no ale czego się można było spodziewać?
eh to już nie to, co "Wirujący sex" tego nie da się podrobić
). A muzyka? Daleko jej do soundtracku z części pierwszej, ale na płytce trzyma poziom. Jednak moje umiłowanie to tych klimatów robi swoje