Start Szukaj Regulamin MovieQuiz Filmy w TV Użytkownicy   Załóż konto Zaloguj się
Nowe posty Subskrypcje Moje posty Ulubione Ustawienia    
Narya
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Kobieta
Plakaty:
6901903.2.jpg

Twórcy:
Reżyseria: Emile Ardolino
Scenariusz: Eleanor Bergstein
Zdjęcia: Jeff Jur
Muzyka: Frank Previte


Obsada:
Jennifer Grey: Frances 'Baby' Houseman
Patrick Swayze: Johnny Castle
Cynthia Rhodes: Penny Johnson
Jerry Orbach: Dr Jake Houseman
Jane Brucker: Lisa Houseman
Kelly Bishop: Marjorie Houseman
Jack Weston: Max Kellerman
Lonny Price: Neil Kellerman
Max Cantor: Robbie Gould
Charles 'Honi' Coles: Tito Suarez
Neal Jones: Billy Kostecki
Paula Trueman: Pani Schumacher
Alvin Myerovich: Pan Schumacher
Wayne Knight: Stan
Miranda Garrison: Vivian Pressman
Garry Goodrow: Moe Pressman


Fabuła:
Film ten opowiada o związki dziewczyny "z dobrego domu" - baby i tancerza Johnny'ego Castle. Baby spędza wakacje w ośrodku wczasowym Kellermana. Większość czasu spędza na nudnych rozrywkach zapewnianych przez ośrodek, jednak do czasu. Pewnego wieczoru odwiedza część pensjonatu przeznaczoną dla służby. Tam poznaje Johnny'ego i jego popisowy taniec czyli mambo. Przez dalszą części filmu obserwujemy rozwijające się miłość i umiejętności taneczne Baby.


Wszyscy narzekają na sequele czy inne remaki a jak przychodzi co do czego to ten syf pierwszy ląduje na forum :P Ponieważ już mamy Dirty Dancing: Havana Nights to aby uzupełnić brak dodaję pierwowzór :)

"Dirty dancing" jest jednym z moich ulubionych filmów, mogłabym go oglądać dosłownie na okrągło(kiedyś oglądałam dwa razy pod rząd włączyłabym trzeci ale stwierdziłam że to będzie przegięcie :wink: ) Sama historia jest ogólnie dobra ale niekoniecznie zachwycająca Jednak to nie fabuła sprawia, że film ten nie traci świeżości i pomimo upływu lat cały czas świetnie się go ogląda. Największą zaletą "Dirty dancing" są wspaniała muzyka połączona z równie dobrym tańcem. Wszystkie sceny taneczne nie pozwalają oderwać oczu od ekranu. Z jednej strony są profesjonalne występy Johnny'ego i Penny (później również Baby) a z drugiej żywiołowe spotkania młodzieży z obsługi hotelowej. Cały film aż ocieka erotyzmem ale nie dzięki gołym tyłkom w co drugiej scenie tylko przez "brudny" taniec za jaki uważano mambo. Ten jest również podkreślany przez ścieżkę dźwiękową, tytuł "Hungry eyes" chyba mówi sam za siebie :wink:

Niestety film ten posiada jedną wadę, każdy seans wzbudza moją płonną nadzieję, że można znaleźć tak dobrze tańczącego faceta i samej być przynajmniej na poziomie Baby :wink:

Ostatnio edytowano 01.04.07, 12:14 przez Narya, łącznie edytowano 1 raz
marta_haze
Avatar użytkownika
Kinoman
Nie określona
wreszcie temat o dirty dancin, ale to juz wisialo w powietrzu :P


Narya:
Największą zaletą "Dirty dancing" są wspaniała muzyka połączona z równie dobrym tańcem. Wszystkie sceny taneczne nie pozwalają oderwać oczu od ekranu.

to jest najwieksza zaleta, i wlasnie dzieki temu to jeden z moich ulubionych filmow
sciezka dzwiekowa genialna, i Narya ja tez obejrzalam to kiedys dwa rady po rzad :wink:


Narya:
Niestety film ten posiada jedną wadę, każdy seans wzbudza moją płonną nadzieję, że można znaleźc tak dobrze tańczącego faceta i samej być przynajmniej na poziomie Baby

gdyby jakiś chłopak tak tanczył :wub:
gdybym ja mogla tak tanczyc... za kazdym razem kiedy widze ten film to przez kikla dni mam jazde i na okraglo leci tylko sciezka z dd a ja probuje cos 'zatanczyc'
Narya jak chcesz mozemy sie razem pouczyc mambo :P:P
Ally
Avatar użytkownika
Kinomaniak
Kobieta

marta_haze:
Narya ja tez obejrzalam to kiedys dwa rady po rzad


Jak byłam mała, to zdarzało się, że oglądałam film tyle razy pod rząd aż mama przestawała mi na to pozwalać-miała prawo, bo mój rekord to 4 razy w ciągu dnia :)
Trudno jest wybrać swój najulubieńszy film spośród wszystkich, ale ten jest dla mnie właśnie w czołówce filmów ever. Muzykę znam na pamięć, teksty też kiedyś znałam na pamięć (to już było przegięcie, wiem, ale ten film oczarował mnie tak jak żaden inny).

A pamiętam, moja ulubiona scena (zaznaczam, że miałam wtedy mniej niż 10 lat :P ) to, kiedy Johny uczył Babe i musiał między innym delikatnie i zmysłowo przejechać ręką wzdłuż jej ciała, a ją to strasznie łaskotało :D -przewijałam ten fragment non stop, teraz w tym miejscy na kasecie są same szumy i zgrzyty :P.
No o scenie finałowej już nie wspomnę, ale trudno, żeby ta się komuś nie podobała...
Narya
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Kobieta

Ally:
Jak byłam mała, to zdarzało się, że oglądałam film tyle razy pod rząd aż mama przestawała mi na to pozwalać-miała prawo, bo mój rekord to 4 razy w ciągu dnia :)

Niestety w dziecięctwie nie miałam ego na kasecie więc nie mogłam sobie pozwolić na taki luksus ale jak leciało w telewizji to nigdy nie odpuściłam :D

marta_haze:
gdyby jakiś chłopak tak tanczył :wub:

Są tacy ale niestety nie w moim towarzystwie :| Przeważa styl gibano-mechaniczno-bokserski :lol: Kiedyś na weselu tańczyłam z chłopakiem, który należał do klubu i trenował taniec przez kilka lat ale niestety był ode mnie o kilka lat młodszy (co może jeszcze tak nie przeszkadza) ale o głowę niższy więc to nie to samo :wink:

marta_haze:
Narya jak chcesz mozemy sie razem pouczyc mambo :P:P

Tylko musimy ustalić kto przejmie męskie kroki :lol:


Ally:
A pamiętam, moja ulubiona scena (zaznaczam, że miałam wtedy mniej niż 10 lat :P ) to, kiedy Johny uczył Babe i musiał między innym delikatnie i zmysłowo przejechać ręką wzdłuż jej ciała, a ją to strasznie łaskotało :D

Dodajmy jeszcze że w tle leciał jeden z lepszych utworów :naughty: Boskie :D

Ally:
No o scenie finałowej już nie wspomnę, ale trudno, żeby ta się komuś nie podobała...

Ta sscena bije wszystkie na głowę :) Co ciekawe układ mieli właściwie ten sam co na pokazie ale tam Baby wyglądała jak straszydło i leciała taka sobie muzyka a tuaj wszystko było idealne (i jeszcze tłum za Johnnym, fajnie to wyglądało).
Pauli
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Nie określona
o jak glupia .... jak moglam zapomniec o tym filmie ??????

powiem tak... jeden z moich ukochanych filmow. z trzech powodow:
-patrick swayze - juz na zawsze pozostanie dla mnie idealem mezczyzny. w tym filmie sie nim zachwycalam, dzis czesciej niz film spotykam sie z nim podczas sluchania piosenki she's like the wind .....

-muzyka - najlepszy soundtrach jaki kiedykolwiek powstal, nieodzowna czesc filmu, ktora nadaje mu wielka wartosc

-taniec - zawsze uwielbialam tanczyc i zachwycam sie zawsze tymi, ktorzy tanczyc potrafia. tutaj ten taniec pokazywal prawdziwe emocje i uczucia, byl strasznie gleboki i to na nim opierala sie cala historia

nie zmienialbym w tym obrazie absolutnie nic, jeden z piekniejszych filmow, ktore mialam okazje zobaczyc. ma dla mnie wielka wartosc emocjonalna. znam go od poczatku do konca, kazda nute scene od a do z, a jednak czuje, ze jeszcze obejrze go nie raz i nie dwa.
tutaj plus za tlumaczenie tytulu, choc owszem od czasu do czasu lubie sie do niego przyczepic ;)


Narya:
Niestety film ten posiada jedną wadę, każdy seans wzbudza moją płonną nadzieję, że można znaleźc tak dobrze tańczącego faceta i samej być przynajmniej na poziomie Baby
e tam plonne nadzieje od razu, mi tam wystarczy, ze napatrze sie na ruchy patricka i sie nimi pozachwycam, wcale bym nie chciala spotkac tak dobrze tanczacego mezczyzny, bo upadl by mit idealnego mezczyzny za jakiego uwazam patrysia.

Ally:
A pamiętam, moja ulubiona scena (zaznaczam, że miałam wtedy mniej niż 10 lat ) to, kiedy Johny uczył Babe i musiał między innym delikatnie i zmysłowo przejechać ręką wzdłuż jej ciała, a ją to strasznie łaskotało
mi tez to sie strasznie podobalo, ale do czasu, az odkrylam, ze ja tez mam takie straszne laskotki, ze trudno mnie dotknac tak zebym sie nie zaczela smiac.
a poza tym moja ulubiona scena jest gdy johnny powraca, by w ostatecznosci zatanczyc z baby ..... po prostu zawsze mam lzy w oczach - ach! jaki on meski!
_________________
At the end of my days take my ashes to Old Trafford and spread them around, and they won't win a match while I'm haunting the ground.
lalapo
Avatar użytkownika
Moderator
Kobieta
Dawno tego filmu nie oglądałam. Co najmniej kilka lat. Ale to, co z niego zapamiętałam to oczywiście ścieżka dźwiękowa. Chyba nie ma takiej osoby, która by tego nie znała. Jak kiedyś w domu znalazłam kasetę z soundtrackiem, to wyskoczyłam na dwór z walkmanem przy boku i w kółko słuchałam jednego kawałka. Wiadomo, że "Time of my life" :D
Aż w końcu walkman wciągnął taśmę i zaczęłam płakać, że takie cudo się popsuło :cry:
Tak samo piosenki te mnie od kilku lat co roku prześladują na wakacjach. A to w radiu leci Patrick Swayze (co najmniej raz dziennie), a to sąsiedzi zabierają płytę i tylko ona działa na starym jamniku. Jestem skazana.

Z filmu nie pamiętam zbyt wiele. No, może oprócz sceny finałowej. Jakoś nie miałam ochoty wracać do ponownego seansu. A najdziwniejsze jest to, że filmem tym najbardziej się zachwyca mój sąsiad. On może to w kółko oglądać...
_________________
Przecież to mój kubeczek, to mój kubeczek z wiewiórką jest!
Mike
Avatar użytkownika
Administrator
Mężczyzna
Film świetny, a muzyka genialna.
Nie przepadam na ogół za takimi filmami, jednka Swayze którego lubię przyciąga mnie przed ekran.
Dirty Dancing podoba mi się, nie mam do tego filmu żadnych zarzutów.

Muzyka natomiast jest dla mnie rewelacyjna. Podoba mi się każdy kawałek z soundtracku, i należy do moich ulubionych w kolekcji.
_________________
Moja fotogaleria
michnik
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Chętnie bym sobie odświeżył ten film. Jedyne co z niego pamiętam oprócz finału, to scena z piosenką HUNGRY EYES (mój absolutny nr 1 z soundtracku 8) ) w tle, kiedy to dwie panie tańczą ze sobą, a Patrick sobie patrzy :naughty: . Eh, muszę dorwać ten film...
_________________
Jack is back.
KoZa
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Ech... "Wirujący seks" - pamiętam, że jak zobaczyłem pierwszy raz tłumaczenie "Dirty Dancing", to... byłe zszokowany, że na TVP1 puszczają pornole o 20:00. :D

Film jest niezwykle przyjemny i, mimo, że go ostatnio oglądałem ponownie, nic nie traci w moich oczach. Bardzo ładna choreografia, przyjemna fabuła i tańczący Pat. ;) Gość chodzi wręcz fatalnie, ale jak już idze w tany, to wszyscy mogą zejść z parkietu, gdyż i tak nie mają z nim szans. :)

Oczywiście, nie sposób zapomnieć o wspaniałym OST. Kilka kwiatków do dziś puszczam na imprezach. :)


michnik:
HUNGRY EYES (mój absolutny nr 1 z soundtracku 8) )


Mój NR1 to "Time of my life" (czy jakoś tak). Genialny kawałek! :)


lalapo:
Z filmu nie pamiętam zbyt wiele. No, może oprócz sceny finałowej.


Dla mnie, scena finałowa jest genialna! Najbardziej mi się podoba moment, w którym Pat, w rytmie muzyki, zaczyna podchodzić do sceny, a za nim wszyscy powtarzają kroki. :)
_________________
Just KoZ! Simply.
Harley Quinn
Avatar użytkownika
Adept
Nie określona
wystarczyło żebym raz obejrzała dirty dancing i zakochała się w bohaterach,tańcu i muzyce!!
chyba każda dziewczyna chciałaby przeżyć taką przygodę jak jenifer gray jako baby!!! ja strasznie marzę o tym żeby tak tańczyć :)
don Bubas
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Zacznę może od tego, że mnie ten film kompletnie nie ruszył. Po za scenami tańca i samą muzyką, która dużo większe wrażenie robi na soundtracku - Dirty Dancing nie ma w sobie nic nadzwyczajnego. Może rzeczywiście właśnie o to chodzi - o taniec, to stanowi o "pięknie" tego filmu, ale prawda jest taka, że na wciągające kino to trochę za mało. Ale byłoby miło umieć tak tańczyć, nie powiem :D
_________________
Nic paskudniejszego iż gdy pierwszy przybywający gość snuje się i nie wie, co ma począć, a jego ślubna megiera szeptem wierci mu dziurę w brzuchu za to, że przyjechali za wcześnie.
AlukarD
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Nie ma chyba osoby, która nie znała by utworów z tego filmu. Trzeba przyznać, że co jak co, ale muzyka jest genialna.
Fabuła nie jest może jakaś szczególna, ale dzięki wychwalanej przez wszystkich muzyce i przykuwajacymi wzrok scenami tańca, film ma w sobie tą "magię"

KoZa:
Mój NR1 to "Time of my life" (czy jakoś tak). Genialny kawałek! :)

Zgadzam sie! Zarówno ten kawałek, jak i scena finałowa na trwałe zapisały sie w pamieci.

PS Brawa dla autora polskiego tytułu :mrgreen:
KoZa
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna

AlukarD:
abuła nie jest może jakaś szczególna, ale dzięki wychwalanej przez wszystkich muzyce i przykuwajacymi wzrok scenami tańca, film ma w sobie tą "magię"


Najciekawsze jest to, że ile rozmaici twórcy by się później nie starali, to nie udało im się powtórzyć sukcesu "Dirty Dancing". Już nawet nie wspomnę o totalnej klapie, jaką jest "Dirty Dancing 2" - co to w ogóle był za pomysł? Najbardziej mnie rozbroił Pat w roli tajemniczego mentora, który w ciągu 5 minut nawiązuje idealną więź z główną bohatreką... :|


Harley Quinn:
ja strasznie marzę o tym żeby tak tańczyć :)


Kto o tym nie marzy? ;) Mi po takich filmach, jak "Dirty Dancing", czy "Zatańcz ze mną" ciągle chodzą po głowie kursy taneczne, na które niestety nie mam czasu...
_________________
Just KoZ! Simply.
KrISS
Avatar użytkownika
Niewolnik kina
Nie określona
Mnie też nie pociągają te klimaty, ale "DD" to wyjątek. Po raz pierwszy obejrzałem go...jako alternatywę. Moi rodzice wypożyczyli film i albo mogłem zobaczyc, co tam śmiga na ekranie, albo bawić się w matematyka. I w sumie nie liczyło się, to co oglądam lecz to, że nie ślęczę przed matmą :wink: No a sam film oglądało się przyjemnie. Oczywiście od razu poznałem historę tytułu i reakcje, jakie wywołał wśród widzów. Co by nie mówić, "DD" to proste, ale dobre love story z boskim soundtrackiem. "She's like the wind" w wykonaniu samego Swayze, "Hungry eyes" czy oscarowy song. A propos, słyszałem kiedyś, że "I've had time of my life" był ostatnim utworem, jaki przesłuchali twórcy filmu. Do tego momentu odrzucali wszystkie muzyczne propozycje i coraz bardziej załamywali ręce. Cóż, lepiej późno niż wcale :)
tanger
Avatar użytkownika
Moderator
Kobieta
Uwielbiałam ogładać Dirty Dancing.
Moja kuzynka miała ten film na kasecie i oglądałam go kiedy tylko było to możliwe :P A końcówkę to nawet nie wiem ile razy :P

Muzyka super :!: Ponadczasowy soundtrack.

Najbardzij lubiłam tę część w której Baby uczyła się tańczyć... hmmm to wychodzi w sumie prawie cały film, bo na tym głównie opierała się akcja :wink:

Dawno już nie oglądałam, ale pewnie nadal podobałby mi się, choćby ze zwykłego sentymentu :D
_________________
A ja wierzę w święte jeże!

Historyjki obrazkowe

Ostatnio edytowano 01.01.07, 23:05 przez tanger, łącznie edytowano 1 raz
cron
© 2003-2010 MovieForum.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oparte na systemie phpBB.
Partnerzy    Reklama