Karmazynowy Przypływ

(1995) Crimson Tide

Zaloguj
Niewolnik kina
Avatar użytkownika
Karmazynowy Przypływ #1.jpg
Twórcy:
Reżyseria: Tony Scott
Scenariusz: Michael Schiffer, Quentin Tarantino
Zdjęcia: Dariusz Wolski
Muzyka: Hans Zimmer
Montaż: Chris Lebenzon
Producent: Jerry Bruckheimer, Lucas Foster, Mike Moder, Don Simpson

Obsada:
Denzel Washington: Porucznik Komandor Ron Hunter
Gene Hackman: Kapitan Frank Ramsey
Matt Craven: Porucznik Roy Zimmer
George Dzundza: Cob
Viggo Mortensen: Porucznik Peter (Weps) Ince
James Gandolfini: porucznik Bobby Dougherty
Rocky Carroll: porucznik Darik Westergard
Jaime Gomez: Oficer pokładowy Mahoney
Michael Milhoan: Hunsicker
Scott Burkholder: T.S.O. Billy Linkletter
Danny Nucci: Danny Rivetti
Lillo Brancato: Russell Vossler
Eric Bruskotter: Bennefield
Rick Schroder: Paul Hellerman
Steve Zahn: William Barnes
Marcello Thedford: Lawson
R.J. Knoll: Marty Sotille
Billy Devlin: Nawigator
Matthew Barry: Planesman
Christopher Birt: Sternik
Jim Boyce: Oficer zanurzeniowy
Jacob Vargas: człowiek obsługujący sonar
Ryan Phillippe: Marynarz Grattam

Fabuła:
Rosyjski nacjonalista i wierne mu oddziały opanowują bazę pocisków nuklearnych. W odpowiedzi Amerykanie wysyłają w pobliże atomowy okręt podwodny "Alabama". Otrzymany rozkaz nakazuje w oznaczonym czasie odpalić rakiety. Jednak w trakcie starcia z wrogą łodzią podwodną Amerykanie tracą łączność z dowództwem i to w momencie kiedy nadchodził nowy rozkaz. Nikt na okręcie nie wie co zawierał. Dla kapitana "Alabamy" oznacza to wykonanie poprzedniego zadania. Pierwszy oficer ma jednak inne zdanie...

Jeden z pierwszych filmów Tonnego Scott'a, jakie miałem przyjemność obejrzeć.
Do dziś jest to jeden z moich ulubionych obrazów, gdy tylko leci w TV, to nie przepuszczam okazji do odświeżenia wrażeń :D
Tutaj nie sposób się nudzić. Już pierwsza sekwencja z relacji o sytuacji w ogarniętej walkami wewnętrznymi Rosji, nadawana z pokładu francuskiego lotniskowca, buduje klimat i zwięźle streszcza cały problem. Scott znakomicie w paru krótkich scenkach niejako charakteryzuje poszczególnych oficerów, którzy potem opowiedzą sie po którejś ze stron. Przez to załoga nie jest dla widza tylko anonimowym wykonawcą poleceń dowódcy, każdego z nich można na początku polubić bądź nie.
Oczywiście największą atrakcją jest chyba pojedynek dwóch świetnych aktorów, Washingtona i Hackmana nie trzeba rekomendować, są gwarancja odpowiedniego poziomu. To starcie dwóch osobowości, dwóch odmiennych stylów myślenia, pragmatycznego i dogmatycznego. I co ciekawe (jak to jest stwierdzone na końcu) każdy z nich jednocześnie mylił się i miał rację. Zresztą sądzę, że przedstawiona w filmie sytuacja byłaby świetnym materiałem na niejedną pracę magisterską z zakresu polaryzacji w grupie, ulegania autorytetom, ulegania abstrakcyjnym normom wbrew rozsądkowi itp,.
W żadnym innym filmie (no może poza.as Boot) nie miałem wrażenia takiej autentyczności wnętrz okrętu. Podobno część zdjęć była kręcona w środku prawdziwego okrętu klasy Los Angeles (to by wiele tłumaczyło :wink: ). Specyficzny klaustrofobiczny klimat został w pełni zachowany.
Nie sposób nie wspomnieć chociaż słowem o muzyce Hansa Zimmera, która jest kwintesencją acion-scorów tego kompozytora z pierwszej połowy lat 90. Niesamowity, majestatyczny main theme, towarzyszący scenie zanurzania okrętu na tle zachodzącego słońca, to już klasyka :D
Zimmer świetnie potęguje także poczucie uciekającego czasu, tragicznych wyborów i, kiedy trzeba, wartkiej akcji. Bez tej muzyki Crimson Tide byłby innym filmem.
Brawa też dla operatora Dariusza Wolskiego za sugestywne zdjęcia i sekwencje pojedynków okrętów.

Crimson Tide oglądałem już z 5 czy 6 razy, zawsze wywołuje u mnie te same emocje i gwaratnuje tę samą dobrą rozrywkę przez 1,5 godziny :)
Kinoman
Avatar użytkownika
Nic dodać nic ująć. A skąd były te konie? :)
To jest dobre.
- Miał pan rację...
Denzel sobie myśli z czym i jużsię cieszy, że usłyszy, że w sprawie potwierdzenia rozkazów, a tu pada odpowiedź
- ...te konie pochodzą jednak z....
Pełny lol.
Ale fanatyzm kapitana jak chodzi o przyłorzenie lufy gościowi tylko po to, żeby wymusić otwarcie sejfu... aż by się chciało go wtedy sprzątnąć jakby się miało broń :twisted:

_________________
Silence! I'll kill you!


Adept
Avatar użytkownika
W 100 % zgadzam sie z wami film jest po prostu super, jush nawet nie pamiętam ile razy go widziałem. Właśnie gdy obejrzałem po raz pierwszy "Karmazynowy przypływ" polóbiłem Denzela Washingtona.


Pasjonat kina
Avatar użytkownika
Film widziałem bardzo dawno, wiec trudno mi przypomnieć sobie szczegóły a o ogóle filmu Zimon już wszystko napisał. Mogę jedynie potwierdzić ,iż film był świetny. Walka dwóch wielkich osobowości, zachowanie załogi, sama fabuła no i oczywiście coś co często sobie przypominam a mianowicie muzyka. Jest po prostu super. To jedna z moich ulubionych ścieżek Zimmera.

_________________
"Tajemniczy i mroczny - oto najpiękniejsze słowa świata" David Lynch


Niewolnik kina
Avatar użytkownika
Uwielbiam "Karmazynowy przypływ", po prostu uwielbiam. Podobnie jak Zimon, oglądam "Crimson Tide" zawsze, gdy w telewizji nadaży się okazja. Mam nawet nagrany na video, ale niestety w kiepskiej jakości.
I nie wiem, co więcej napisać - Zimon tak pięknie oddał to wszystko, co sprawia, że ten film jest taki świetny. Od siebie mogę dodać, że pokazana tutaj cała ta struktura wojskowa, wszystkie te procedury, ta kontrola, nie wiem jeszcze, jak to nazwać - kocham takie rzeczy w filmach. Wszędzie mnóstwo kabli, przycisków, guzików itp., a pośrodku ludzie, którzy bez mrugnięcia okiem, w pośpiechu i zamieszaniu, potrafią się w tym skomplikowanym systemie połapać... Chyba to właśnie zrobiło na mnie największe wrażenie, kiedy po raz pierwszy oglądałam "Karmazynowy przypływ". Byłam po prostu w siódmym niebie. Poza tym pamiętam jeszcze jedno - jeszcze chyba przy żadnym filmie tak nie przeżywałam rozwoju akcji, jak tutaj. No normalnie aż babcia musiała mnie uspokajać (nie wiem, chyba w szóstej klasie byłam...), bo z każda nowo wykrytą wrogą łodzią, torpedą, problem, skubałam wargi i zaciskałam zęby, a serce tak mi biło, że myślałam, że wyskoczy... (wiem, że to nie ma nic do tego, ale właśnie uświadomiłam sobie, że przegapiłam dzisiaj "Ostry dyżur"... jak to się stało...?). W finałowej scenie, kiedy nadszedł wreszcie pełny przekaz, popłakałam się, bo tak bardzo się cieszyłam...
Muzyka - to trzeba usłyszeć. Jest niesamowita. Motyw przewodni jest tak głęboki i tak wyniosły, że ja osobiście aż nabieram jakiejś takiej zadumy. W samej scenie nurkowania łodzi podczas zachodu słońca mogę się popłakać - taka jest dla mnie wyniosła i piękna. A te męskie chóry później - coś niesamowitego...
"Crimson Tide" to po prostu świetne, solidne, wspaniałe i wciągające kino. I za każdym razem jest równie niesamowite.

_________________
http://forumrpg.nazwa.pl - największe polskie forum poświęcone PBFom
"ONLY ACTORS WERE HARMED IN THE MAKING OF THIS FILM"
"Ohana to znaczy rodzina, a w rodzinie nikogo się nie odtrąca ani nie porzuca."
"[...] a world of cold, darkness and unrelenting pressure. The movie business."


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
Zimon1:
W żadnym innym filmie (no może poza.as Boot) nie mialem wrażenia takiej autentyczności wnętrz okretu. Podobno częśc zdjęc była kręcona w środku prawdziwego okrętu klasy Los Angeles (to by wiele tłumaczylo ). Specyficzny klaustrofobiczny kliamt został w pełni zachowany.

z kina podwodnego to ja tam właśnie wolę Das Boot oraz polowanie na czerwony październik, oraz jakieś dwa starsze filmy, których tytułów na tą chwilę nie pamiętam.
Niby szystko jest, ale jednak przy powtórbym oglądaniu odpadłem przy pierwszej przerwie na reklamy.
Ale w sumie da się oblukać... ale raz

_________________
Idioci usiłują na ogół wyglądać inteligentnie, mało jest osób wystarczająco inteligentnych, aby mogły sobie pozwolić na wygląd idioty.
www.filmbox.pl
http://youtube.com/watch?v=n6aCMgy0ES4 - ah, ach, och nic tylko umrzeć przy tym kawałku


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
Aeth:
Muzyka - to trzeba usłyszeć. Jest niesamowita. Motyw przewodni jest tak głęboki i tak wyniosły, że ja osobiście aż nabieram jakiejś takiej zadumy. W samej scenie nurkowania łodzi podczas zachodu słońca mogę się popłakać - taka jest dla mnie wyniosła i piękna. A te męskie chóry później - coś niesamowitego...

Doskonałe podsumowanie muzyki w tym filmie. Podobny opis pasuje zresztą do wielu motywów filmowych, które ubóstwiam, także lepiej bym tego nie ujął!! :clap:

Film należy do moich ulubionych, widziałem go ze 200 razy :D
gegula słusznie wskazał ostatni dialog, doskonałe zakończenie filmu :>

_________________
Nic paskudniejszego iż gdy pierwszy przybywający gość snuje się i nie wie, co ma począć, a jego ślubna megiera szeptem wierci mu dziurę w brzuchu za to, że przyjechali za wcześnie.

BezSzans.pl - o akcji - Nie bądź słaby...


Kinoman
Avatar użytkownika
film może mi sie podobał do połowy...później już scenariusz i fabuła jest tragiczna...scenarzyści chyba się zapatrzyli na jakieś mierne produkcje i gonili w piętkę: pomysł z odbieraniem sobie władzy wkółko od pan X i od pana Y jest męczący i śmieszny... teraz buntuje się Denzel i podburza załogę, za chwilę buntuje się Hackam i podburza załogę, potem znów Denzel w akcji...litości... jak dla mnie jest to film słaby i nie dorasta do pięt "Październikowi.."


Niewolnik kina
Avatar użytkownika
Dobre kino z niezłym duetem Hackman-Washington. Bardzo dobra muzyka i zdjęcia. Widziałem film kilka razy i zawsze mi się podobał. Nie jest to "Polowanie..." ale gwarantuje rozrywke i nezły koncert aktorskiej gry.

_________________
www.pl.kaschthecomic.com - jeśli lubisz komiksy, trupy, aniołki i święta


Adept
Avatar użytkownika
Lubie takiego rodzaju filmy.Charakteru filmowi nadał cały bunt na okręcie podwodnym i trudne decyzje dowódców.


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
ja ten film ogladalm juz tyle razy z nawet jakby to byl slaby film to bym tego nie zauwazyla, bo wiekszosc akcji znam na pamiec, a jednak caly czas jak tylko mam okazje to obejrze ten film . dobrzy aktorzy i szybka akcja, swietne zdjecia i klimatyczna muzyka, w sumie od filmu nie wymagam niczego wiecej :) o filmie tu zostalo juz wszystko napisane, wiec nie bede nikogo powtarzala

_________________
At the end of my days take my ashes to Old Trafford and spread them around, and they won't win a match while I'm haunting the ground.


Adept
Avatar użytkownika
A ja sie wyłamię z koalicji październikowej i powiem, że Karmazynowy Przypływ bardziej mi sie podobał. Wiele razy wracałem do tego filmu zawsze z chęcią. Przy okazji soundtracka do Batmana trochę skrytykowałem Hansa Zimmera....ale tutaj nie da się tego zrobić. W tym filmie muzyka jest po prostu idealna.


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
Jeden z moich absolutnuch "naj" :D . Mogę go oglądać w nieskończoność. Pojedynek aktorski Denzel Washington vs Gene Hackman - to trzeba zobaczyć. Oprócz tego na drugim planie James Gandolfini i Viggo Mortensen, a w tle monumentalna muzyka Hansa Zimmera. Ja chcę jeszcze raz!!! :lol:

_________________
Our time is running out
You can't push it underground
You can't stop it screaming out


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
Bardzo dobry, solidnie wykonany film. Świetne role Washingtona i Gandolfiniego. I jeszcze postać Hackmana jako starego niezrównoważonego kapitana.

_________________
Get your stinking paws off me, you damned dirty ape!


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
michnik:
Jeden z moich absolutnych "naj"

No ba. Bo to Tony Scott. Widać mam do jego filmów słabość, bo jeszcze żadnego w sumie nigdy nie zjechałem. "Karmazynowy przypływ" to obok "Das Boot" i "Polowania na Czerwony Październik" najsolidniejszy film z łodzią podwodną w tle. Klaustrofobiczny klimat jak najbardziej zachowany, emocji tyle, że można się spocić, świetny duet Hackman - Washington i genialna muzyka Zimmera, która dopełnia obraz. Cacuszko. Trzeba się będzie w najbliższym czasie załapać na powtórny seans.

_________________
Self improvement is masturbation. Self destruction is the answer.