Start Szukaj Regulamin MovieQuiz Filmy w TV Użytkownicy   Załóż konto Zaloguj się
Nowe posty Subskrypcje Moje posty Ulubione Ustawienia    
mysza
Avatar użytkownika
Obserwator
Nie określona
Jeden z moich ulubionych filmów. Niesamowity klimat i muzyka, wspaniała gra aktorska - Spacey z pewnością zasłużył na Oscara. Pamiętam, że po obejrzeniu tego filmu byłam pod tak dużym wrażeniem, że później zdążyłam go zobaczyć jeszcze 3 razy w ciągu jednego tygodnia 8) Ulubiona scena? Zdecydowanie ta w fast foodzie, kiedy to Lestera "odwiedza" jego żona :lol: :lol:
_________________
~*~ mysza ~*~
r2d2
Adept
Nie określona
Trzeba przyznać że film naprawde zasługuje na uznanie.. Żadko zdarza się takie połączenie świetnej muzyki i dobrego aktorstwa. Sam pomysł zasługuje na uznanie. Życie człowieka po 40 dla kogoś w wieku moim rzeczywiście może wydawać się monotonne, polegające tylko na pracy i dbaniu o kase.. Ten film łamie ten stereotyp, chociaż na początku tak właśnie przedstawiony jst świat głownego bohatera. Przetłaczające jest tylko zakończenie. Niby dobre bo zostawia jakiś niedosyt, ale jakoś inaczej się spodziewałem końcówki..
Kirk
Avatar użytkownika
Kinoman
Nie określona
Zgadzam się z przdmówcą.Film łamie stereotyp amerykańskiej rodziny a do tego w genialny sposób ją parodiuje.Film zrzuca z fotela,głównie przez intrygujące zakończenie.Film ogląda się z olbrzymia przyjemnościś.Do tego należy dodać świetna role Speacego.dobry scenariusz i uderzające,acz subtelnie przedstawione przesłanie i mamy genialny film.Klasa sama w sobie.
KoZa
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Jeden z najlepszych filmów, jakie w życiu widziałem! Aż ciężko o nim pisać, takie na mnie wrażenie zrobił. Życiowa rola Spacey'ego! Po tym filmie, bardzo go polubiłęm jako aktora (wcześniej nie znałem zbytnio jego twórczości, a "American Beauty" oglądałem dość późno).


Martina:
ale zauważ że umarł szczęśliwy


Zgadzam się. Był człowiekim, który w końcu spełnił swoje marzenia i przestał się bać życia.

Uważam, że z tym filmem trzeba się obowiązkowo zapoznać!
_________________
Niezależny Blog Graczy - o grach, subiektywnie.
Martina
Avatar użytkownika
Kinoman
Nie określona

KoZa:
Po tym filmie, bardzo go polubiłęm jako aktora (wcześniej nie znałem zbytnio jego twórczości

No ja dokładnie mam to samo :D Rewelacyjna rola i tyle.
AlukarD
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
W końcu odrobiłem lekcje i obejrzałem American Beauty. Nie ma sensu się rozpisywać, powiem tylko, że film wart jest swoich 5 Oscarów. Świetna gra Spacey'a, bardzo dobra muzyka, w pamięci zapadł mi moment gdy główny bohater rozpoczyna "wprowadzać" nas do swojego życia.


witek:
Ciekawa jestem, jak interpretujecie zakończenie tego filmu,

Moim zdaniem Carolyn napewno zamieżała zabić Lestera, za to, że zniszczył jej wyobrażenia o niej samej i o ich rodzinie. Za wszystko winiła wyłącznie męża(a może też siebie sama, tylko trudno było jej to przyznać) i za to chciała go zgładzić. Za to że ja poniżył. Punktem przełomowym jest oczywiście scena w "ŚmiechoBurgerze". W Carolyn coś "pęka" i w afekcie postanawia zabić męża. Otrzeźwienie następuje dopiero po powrocie do domu. Kobieta zdaje sobie sprawę że jednak w jakiś sposób nadal kocha Lestera, a odpowiedzialności za sytuacje w ich rodzinie nie jest winą tylko jednej osoby.
Jak przypuszczam, nie jestem samotny w takiej interpretacji, co choć może wydawać sie naiwna, ale moim zdaniem jest najbliższa zaysłowi twórców
Prince Vlad Dracula
Avatar użytkownika
Adept
Nie określona
Wiecie co, ten film jest mi bardzo bliski. Kiedyś czułem się podobnie jak Kevin w tej roli. Straciłem taką iskrę życiową, nic mi się nie chciało. Monotonia wkradła się do mojego małego świata.
Ale pewnego dnia, aby zaimponować dziewczynie w której się zadużyłem postanowiłem się zmienić. Przestałem przesiadywać w domu lub w pubach z kumplami przy piwsku i narzekaniu. Po prostu zająłem się sportem, zacząłem znów kręcić takie moje amatorkie filmiki z kumplami. I znów odżyłem :)
A o dziewczynie szybko zapomniałem.

Film jest świetny. Zakończenia innego sobie nie wyobrażam.
Ale czułem trochę taki żal, że Lester zginął
_________________
Życie jest zbyt piękne, aby było prawdziwe.
Pauli
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Nie określona
a mnie ten film (mimo ze to juz klasyka) po prostu nudzi.....
gdy bylam na tym w kinie nie dotrwalam nawet do polowy i zasnelam, caly czas z tym walcze, zeby sie przelamac i jakos nie moge ...
_________________
At the end of my days take my ashes to Old Trafford and spread them around, and they won't win a match while I'm haunting the ground.
Morphine
Avatar użytkownika
Pasjonat kina
Nie określona
Wstyd się przyznać, ale dopiero niedawno miałam okazję obejrzeć "American Beauty" :oops: Wcześniej sporo o filmie słyszałam, czytałam recenzje, widziałam trailer, ale wszystko to wydawało się być gdzieś "poza mną".
W końcu jednak złapałam go w swoje ręce i chyba jeszcze długo nie wypuszczę :) "American Beauty" jest filmem NIESAMOWITYM! Doskonała gra aktorska, klimat, muzyka, dialogi... I co najważniejsze, film jest głęboki, posiada swoiste przesłanie!
_________________
Wybierać zwątpienie jako filozofię życia to tak, jak wybierać bezruch jako sposób przemieszczania się w przestrzeni.

www.edwardnorton.republika.pl
don Bubas
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Jeden z najpiękniejszych dramatów w historii kina. Po tym filmie Spacey znalazł się na liście aktorów, dla których do kina pójdę na ślepo, a płytka Thomasa Newmana znajduje się w mojej kolekcji od premiery - muzyka jest przepiękna. Nie będę się rozpisywał o fabule, bo tu wszystko powiedziano - mam takie same odczucia, jak AlukarD i na ten temat tyle.

Warto zwrócić uwagę na zdjęcia (Oscar, nieprawdaż?) - szczególnie sceny dramatyczne (np. ta w garażu pod koniec - genialnie nakręcona), ale i tak najpiękniejszy jest film z siatką w roli głównej - poetyckie :)
_________________
Nic paskudniejszego iż gdy pierwszy przybywający gość snuje się i nie wie, co ma począć, a jego ślubna megiera szeptem wierci mu dziurę w brzuchu za to, że przyjechali za wcześnie.
Morphine
Avatar użytkownika
Pasjonat kina
Nie określona

bubas:
ale i tak najpiękniejszy jest film z siatką w roli głównej - poetyckie

Racja! Nigdy nie pomyślałabym, że "taniec" torebki na wietrze może tak wzruszyć człowieka :happy: Genialna scena!
_________________
Wybierać zwątpienie jako filozofię życia to tak, jak wybierać bezruch jako sposób przemieszczania się w przestrzeni.

www.edwardnorton.republika.pl
KrISS
Avatar użytkownika
Niewolnik kina
Nie określona
Nie wiem, czy mozna jeszcze coś powiedziec o tym filmie. Nagrody krytyków, uznanie widzów, złość Hanksa spowodowana faktem, że nie zagrał Lestera, powyższe opinie kinomanów - to wszystko mówi za siebie. Ja mogę powiedzieć jedno o tym filmie: real beauty. Kropka.
_________________
http://www.filmowcy24.pl - oferty pomocy i współpracy dla filmowców, konkursy, oceny projektów filmowych
Wruwr
Avatar użytkownika
Adept
Nie określona
Jeśli o mnie chodzi, to jest to mój film, z którym idę przez życie. Wszystko jest w nim beauty. Forma, muzyka, gra aktorska, scenografia, ujęci... itd. Jeśli miałbym się do czegoś głebiej przyczepic, to chyba tylko brak dłuższych mastershotów, ale to za bardzo nie przeszkadza. Polecam. Jest to pozycja, obok której nie można przejśc obojętnie.
_________________
- Czy sądzisz, że śmierć mogłaby być statkiem?

- Nie, nie, nie...Śmierć jest... Niczym. Śmierci nie ma. Posłuchaj, co ci powiem. Śmierć jest najwyższą formą negacji, a nie istnienia. Nie można nie być na statku.

- Bardzo często nie bywałem na statkach
KoZa
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Piękne życie – czym też ono jest? Amerykanie na to pytanie dali własną odpowiedź, którą później nazwali stylem życia, co my, Europejczycy, nazwaliśmy z kolei plagą, choć sami się jej poddajemy. Szybki samochód, duża willa, basen, kariera. Później żona, dziecko, ale dopiero po trzydziestce i to tylko jedno – trzymajmy się konwencji. Jednak ta definicja jest ciut przydługa, więc dajmy jej nazwę – wydaje mi się, że „wyścig szczurów” brzmi dobrze. Teraz postawmy drugie pytanie – czy to życie na pewno jest piękne?

Lester Burnham po wypaleniu skręta z marihuaną szybko dał odpowiedź – nie! Po czterdziestu latach życia postanowił zrobić krok w bok i pozwolić innym szczurom się dalej ścigać. Na znak manifestu, zrezygnował z pracy, nie zapominając jednak o zastraszeniu szefa i zabezpieczeniu sobie finansowo przyszłości. Sprzedał starą Toyotę i kupił wymarzonego Pontiaca, zaczął trenować, by spodobać się koleżance jego własnej córki – żona niestety nie zaspakajała jego potrzeb od lat. W końcu też powiedział prosto w twarz małżonce, co uważa o ich związku, który umarł mniej więcej dekadę wcześniej i teraz był jedynie tworem doktora Frankensteina.

Kevin Spacy zniszczył dotychczasowe życie swojego bohatera, by pozwolić mu się odrodzić na nowo. To, co pokazał widzom w trakcie metamorfozy (zarabiając przy tym kilka liczących się nagród), przechodzi wszelkie pojęcie znanego dotąd aktorstwa. On nie grał Lestera – on był nim! To było widać nawet w jego oczach – z człowieka stłamszonego przez system, stał się wolny i szczęśliwy na swój własny sposób. Sam Mendes dobrze wiedział, co robi obsadzając go w tej roli – nie pomylił się zresztą w stosunku do innych aktorów. Nie zawiódł nikt z rodziny Bunhamów – obydwie, Annette Bening (żona) i Thora Birch (córka), zagrały fenomenalnie. Ciut mniej przekonywująca była Mena Suvari, wcielająca się w obiekt pożądania Lestera. Wynika to jednak z tego, że przyszło jej występować wśród wybitnych aktorów i na ich tle wypadła trochę blado.

Mendes obrał ciekawą drogę, ukazując, jako jeden z nielicznych reżyserów, narkotyki w dobrym świetle i podając ku temu sensowną argumentację. To właśnie one wyzwoliły Lestera i to dzięki temu, że z rozsądkiem z nich korzystał. Wiem, to brzmi paranoicznie – w końcu one zabijają i jedyne dobre wyjście, to z nich nie korzystać. Przynajmniej tak mówią wszyscy – pewnie mają rację. Jednak skoro Burnhama przestał obowiązywać wyścig szczurów, to wreszcie mógł zrobić to, co sam uważał za słuszne. W końcu „nigdy nie jest za późno, by zacząć tak, jak chce się żyć”, a to, czy taka egzystencja jest moralna z punktu widzenia społeczeństwa, czy też nie, to już zupełnie inna sprawa.

Mało jest filmów naprawdę mądrych, nie wydumanych i do tego dających się obejrzeć z przyjemnością. Sam Mendes nie stworzył filozoficznej dysputy na dwie osoby przy jednym stole. Dał film ze znanej na wylot kategorii „komedia obyczajowa”. Nie dziwcie się – ten film naprawdę śmieszy i określenie „komedia” nie jest pejoratywne, czy też nie na miejscu. Jest to humor w najlepszym wydaniu i nie powoduje salw śmiechu, a jedynie wykwit ironicznego uśmieszku na twarzy. Tak ciekawych i dających do myślenia spostrzeżeń nie dało się lepiej przekazać. To zdaje się być niemożliwością, ale bywają jednak filmy doskonałe.
_________________
Niezależny Blog Graczy - o grach, subiektywnie.
Pauli
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Nie określona
ja nie moge patrzec na ten film od kiedy chcac nie chcac przeczytalam pewne opowiadanie pod tym samym tytulem .... no coz na dodatek bylo opatrzone takim samym opakowaniem jak film na dvd ..... szkoda tylko ze glownym bohaterem tego byla roza wlasnie z gatunku american beauty :)i jej sposob myslenia, a nie jakies inne cos, w rodzaju tego filmu. jedyne co bylo wspolne, to to ze w trakcie mozna bylo poziewac i nie czuc sie nieswojo
_________________
At the end of my days take my ashes to Old Trafford and spread them around, and they won't win a match while I'm haunting the ground.

© 2003-2010 MovieForum.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oparte na systemie phpBB.
Partnerzy    Reklama