| Start | Szukaj | Regulamin | MovieQuiz | Filmy w TV | Użytkownicy | Załóż konto | Zaloguj się |
| Nowe posty | Subskrypcje | Moje posty | Ulubione | Ustawienia |
|
| |
|
Plakaty: Twórcy: Reżyseria: Quentin Tarantino, Frank Miller, Robert Rodriguez Scenariusz: Frank Miller, Robert Rodriguez na podstawie komiksów Franka Millera Zdjęcia: Robert Rodriguez Muzyka: Robert Rodriguez, Graeme Revell, John Debney Obsada: Mickey Rourke:Marv Bruce Willis: Hartigan Clive Owen: Dwight Benicio Del Toro: Jack Rafferty Elijah Wood: Kevin Jessica Alba: Nancy Callahan Jaime King: Goldie / Wendy Brittany Murphy: Shellie Josh Hartnett: Sprzedawca Michael Clarke Duncan: Manute Michael Madsen: Bob Rosario Dawson: Gail Nick Stahl: Roark Junior / Żółty drań Devon Aoki: Miho Rutger Hauer: Kardynał Roark Alexis Bledel: Becky Fabuła: Witaj w Sin City. To miasto przyciąga ludzi bezwzględnych, zdeprawowanych i ze złamanym sercem. Niektórzy nazywają je mrocznym. Inni nazywają je domem. Skorumpowani gliniarze. Seksowne ulicznice. Zdesperowani samozwańczy obrońcy prawa. Niektórzy pragną zemsty. Inni – odkupienia. Jeszcze inni chcą po trochu i tego, i tego. Zbieranina nieprawdopodobnych i działających nieco wbrew samym sobie bohaterów, którzy mimo wszystko próbują zrobić to co trzeba, w mieście, któremu na niczym nie zależy. Ich historie – szokujące, pełne napięcia i ciętych ripost – są tematem nowego filmu wyreżyserowanego przez Roberta Rodrigueza i Franka Millera, z gościnnym udziałem reżysera Quentina Tarantino. Film obejrzałam i jestem rozczarowana. Niestety rozczarowana, bo czekałam na ten film już od czasu obejrzenia pierwszego trailera. Wydawało mi się że to będzie coś oryginalnego i świeżego w kinematografii. Byłoby tak gdyby reżyser, który maczał palce w scenariuszu oraz sam scenarzysta, czyli autor komiksu wiedział o czym tak naprawdę chcą robić film, gdyby zdecydowali się na coś, na konkrety. Myślę, że Frank Miller tworząc scenariusz do filmu chciał pokazać wszystko, chciał przedstawić wszystkich bohaterów oraz ich historie, ale problem w tym, że ta wielowątkowość w tym filmie się nie sprawdza. Tak naprawdę po seansie kiedy to chciałoby się jakoś podsumować film i kiedy to zastanawiam się o czym ten film tak naprawdę jest nie przychodzi mi nic do głowy. Powinien być przedstawiony jeden wątek - miasta, którego w tym filmie jest za mało. Właściwie to najwięcej o mieście i jego mieszkańcach dowiadujemy się z wątku Dwighta. Ten epizod zdecydowanie najlepiej odzwierciedla zasady panujące w tym mieście, jednak jest to zaledwie wycinek filmu. Tak więc pierwszy mój zarzut to wielowątkowość, brak jednego głównego wątku, co powoduje zaburzenie pewnego porządku filmu. Kolejne sprawa to narracja. Film jest całkowicie przegadany i to jest zdecydowany minus. Rozumiem mnogość dialogów związaną z chęcią wytłumaczenia wszystkiego w 2 godzinach, ale nie rozumiem czemu pojawiają się dialogi, które nie wnoszą niczego specjalnego do filmu, a jedynie męczą i psują cały klimat, głównie do takich dialogów, a raczej monologów należą myśli bohaterów. Narracja non stop to chyba nie jest dobry pomysł, tym bardziej, że narratorów jest aż czterech. Bohater biadoli i biadoli, a ma to niby być rozwiązanie problemu zbyt dużego materiału w jednym filmie, bo niby jak inaczej moglibyśmy się dowiedzieć o co chodzi? No niestety jak dla mnie ten film mógłby trwać te 3 godziny ale pod warunkiem, że historie toczyłyby się swoim naturalnym tempem, a nie były sztucznie przyspieszone przez narracje i pokazanie tylko najważniejszych scen. Czasami żeby dojść do czegoś trzeba przebrnąć przez jeszcze coś innego i właśnie tego tu brakuje. Moim zdaniem narracja ta zaburza to całą dynamikę filmu, jeśli w ogóle taka istnieje, bo to miał być kolejny zarzut. Niestety, ale w tym filmie nie ma dynamicznych scen jakich można było się spodziewać po trailerze, który został bardzo ładnie zmontowany, w którym pojawia się bardzo dobra muzyka i który aż kipi energią i dynamizmem. W filmie niestety już tego nie zaobserwowałam. O filmie nie można powiedzieć, że jest nudny i że się ciągnie, ale jednak to co widzimy na ekranie nie jest satysfakcjonujące. Kolejny minus to mnogość postaci. W filmie pojawia się mnóstwo postaci, mnóstwo znanych aktorów i co z tego skoro żadnej z tych postaci nie jesteśmy w stanie poznać na tyle, żeby zrozumieć jej postępowanie. Oczywiście najwięcej dowiadujemy się o naszych trzech bohaterach, ale to wciąż za mało żeby zrozumieć czemu Marv po jednej nocy z Goldie za wszelką cenę chce wytropić jej morderców, dlaczego Nancy zakochała się w Hardiganie oraz dlaczego Dwight pomaga kobietom w mieście no i co z tego właściwie ma. Oczywiście nie wszystko musi być podane na tacy, ale jeśli zaczyna być śmiesznie, trochę płytko i trzeba sobie tłumaczyć żeby właśnie tak nie było, to chyba jednak coś nie tak. Doszłam do wniosku ze rozwinięcie co niektórych wątków przez twórców, chociażby tych wyżej wymienionych mogłoby zmienić tę postać rzeczy. Poza tym mamy też Juniora o którym nic nie wiemy poza tym, że odniecają go krzyczące dziewczynki. Nie dowiadujemy się nic o bohaterze Manute, który koniecznie chce zniszczyć rozejm prostytutek z gliniarzami itd. Za dużo jak na 126 minut i jednocześnie za mało, za mało informacji. Tak na marginesie to najciekawszą postacią wydała mi się Miho, która w zasadzie się nie odzywa. Tak więc postacie przemykają przed oczyma, wątki się kończą zanim się na dobre w nie wciągniemy i w rezultacie nie dostajemy niczego konkretnego. Kolejna sprawa to muzyka. Jeden motyw który pojawia się w ciągu całego filmu specjalnie mnie nie zachwyca, to już wolałabym motyw muzyczny z trailera i coś mniej więcej w podobnym klimacie. Jeśli natomiast chodzi o brutalność tego filmu to uważam, że to nie ma żadnego wpływu na odbiór filmu. Jest kilka brutalnych scen, ale poprzez czarnobiałą konwencję filmu zostają one lekko złagodzone. Bohaterowie są brutalni i nie kryją się z tym, a i tak zawsze się znajdzie ktoś jeszcze bardziej brutalny. Uważam, że sceny te tylko pokazują jak bardzo to miasto jest złe i jak bardzo mieszkańcy przesiąkli tym złem. Szkoda tylko, że nie możemy dokładniej zaobserwować wpływu miasta na bohaterów, bo niewątpliwie właśnie to miasto sprawia że ci ludzie są tacy a nie inni. Faktycznie jeśli porównywać do innych ekranizacji komiksowych to jest nieźle, ale jeśli mam porównywać do tego czym ten film mógłby być to jest naprawdę kiepsko. Potencjał ogromny, ale jednak były drobiazgi, które na dużym ekranie się nie sprawdziły. Myślę, że jeśli kogoś tu można by obarczyć winą to samego Millera, że chciał wszystko i przez to wyszło nic, no i Rodrigueza, który skompresował te historię do 2 godzin. Ciężko jest zlokalizować to coś co ściąga ten film z tych moich wymarzonych wyżyn. Po seansie doszłam do kilku wniosków: film wizualnie naprawdę rewelacyjny, jednak brak dynamiki i przemielony komiks w jednym scenariuszu to za mało żeby być zachwyconym tą produkcją. |
|
|
| |
|
Musze powiedziec ze film jest dobry... Dobry bo oryginalny... Naprawde inny niz wszystkie. Czuć troche momentami ze raczki przykladal do tego wszystkiego Tarantino... fabula moze nie jest powalajaca, ale ujdzie. a film naprawde ma cos takiego w sobie, ze oglada sie go z przyjemnoscia. ja ogolnie jestem nastawiony sceptycznie do wszelkich adaptacji komiksowych, nie lubie tego strasznie... no ale tutaj bylo to wszystko przedstawione w taki sposob, ze kompletnie mi nie przeszkadzalo.. ogolnie dalbym mu ocene 8/10, wiec dosc wysoka... Wiem ze Nyaa mowila, ze spodziewala sie duzo wiecej i moze dlatego film ja troszke zawiodl... ja wrecz przeciwnie - spodziewalem sie kiczu, a pozytywnie mnie zaskoczyl...
|
|
|
| |
|
Coz...
Film mi sie podobal jesli chodzi o ogolna ocene. Ma swoj klimat, do ktorego glownie przyczynia sie kolor: czern, biel i odcienie czerwieni. Swietna wedlug mnie jest gra swiatel, ktora powoduje, ze nie jest to jedynie film czarno-bialy, ale ogladajac go mialem wrazenie jakbym ogladal kolejne strony komiksu... swietne wrazenie. Coz...ogladajac sin city nie nudzilem sie, ale uwazam, ze jest to film do jednorazowego obejrzenia. Brak w nim typowej akcji, duzo narracji. Uwazam, ze wpywa to pozytywnie na ocene filmu, ale nie na jego jakby to powiedziec... na tzw. grywalnosc, ktora okresla sie w stosunku do gier. Film poprzez ciagla narracje wydawac sie odrobine nurzacy, jednak uwazam, ze to ona wlasnie tworzy specyficzny klimat tego filmu. Co do wielowatkowosci: Uwazam, ze ukazanie wielu watkow i wielu postaci w filmie jest sqwietnym pomyslem. Jednak jesli chodzi o realizacje tego pomyslu to juz nie jest tak dobrze. Rzeczywiscie jest tak jak twierdzi nyaa, film ukazuje jedynie w sposob szczatkowy bohaterow. Nie wyjasnia kompletnie otoczki calej akcji, o bohaterach w sumie niczego sie nie dowiadujemy: nie wiemy kim sa, co kieruje ich dzialaniami. Film nie pokazuje przyczyn takiego a nie innego postepowania postaci. W sumie jest o wszystkim, ale zarazem o niczym. Kolejne epizody pozostawiaja duzy niedosyt i wydaja sie wyrwanym z kontekstu zdaniem, do ktorego nie mozna sie ustosunkowac nie znajac calosci wypowiedzi. A szkoda... mozna bylo zrobic film poprzez ukazanie jednego glownego watku i przeplatajacych sie watkow pobocznych co przynajmniej mogloby nas przyblizyc do poznania jednej z postaci. No coz... wedlug mnie w skali 0-10 film zasluguje ogolnie na ocene 7+ za innowacyjnosc, oryginalnosc i klimat, ale jesli mialbym oceniac sam sposob realizacji to: 6
|
|
|
| |
|
Powiem krótko - zawiodłem się na tym filmie - moje ocena to 5/10
(ocena bardzo naciągana, właściwie to jest tak wysoka tylko ze wzgędu na oryginalność wykonania... za całkiem nowe spojrzenie na sposób kręcenia i przedstawiania historii) _________________ www.xfiles.stopklatka.pl / www.xfiles.stopklatka.pl |
|
|
| |
|
własnie wczoraj trafiłem na oficjalną stronę tego filmu i musze powiedzieć że mnie zainteresował swoja orginalnością, tylko żę w poznaniu w kinie on jeszcze nie leci, chociaz musze w kinepolis sprawdzic jeszcze, ale pierwsze wrazenie pozytywne na jakies 7/10, okaże się jak w rzeczywistosci ! pozdrawiam
_________________ "And you will know my name is the Lord when I lay my vengeance upon you" "Hey girl, look where I live - 40 acres and a Maybach Benz..." [03.06 Żona - Magdalena] [03.10 Córka - Lenka] [10.10 Elita MovieForum] |
|
|
| |
hmm...a mnie ten film zachwycil:) piszecie, ze minusem jest ta wielowatkowosc...ze zbyt duzo "głównych" boahterow w nim wystepuje... a moze wlasnie to w nim jest nadzwyczajne i neisamowite:) byc moze, kiedy ogladaliscie ten film, przyzwyczajenie do prostego i neiskomplikowanego filmu wzielo gora? Ja uwazam, ze doskonalym wyborem bylo pokazanei tylu postaci w jedenym filmie... Zauwazcie, ze kazda z nich jest inna, wyajtkowa, oryginalna! Rezyser pokazuje nam jak bardzo roznai sie od siebie... jak rozne moga byc odmiany zła... mysle, ze jets to rewelacyjne posuniecie... natomiast co do dialogow i narracji... primo: dialogi genialne (wg mnie:) ) a narracja kilku bohaterow.. coz.. jets to jakby to powiedziec, chyba najwierniejsza adaptacja komiksu jaka kiedykolwiek widzialam... Ten sposob opowiadania filmu, a takze kolorystyka obrazu, powoduje, ze czujemy si eprawie tak, jakbysmy wlasnie wertowali kolejne strony komiksu... nie wiem takze, czy wy tez to odczuliscie.. ale dla mnie ten film w swoich dialogach przesdtawil absurdalnosc tego swiata... np, chec zemsty marv'a, ktory nagle poczuł, ze ma misje do spelnienia w meiscie... Ci co ogladlai wiedza o co chodzi:) kiedy poniewaz czytamy neiktore wiadomosci dochodzace z calego swiata.. to niestety, ale spotykamy sie z takimi ludzmi pokroju "marv'a" wiem, ze to smeisnzie brzmi.. ale to prawdA:) duo: byc moze, macie racje, ze za slabo poznajemy bohaterow...aczkolwiek, kto wie, mysle, ze zbyt dokladne przedstawienie kazdej osoby (a na pewno, kazda osoba w swej oryginalnosci potrzebiowałaby na to dużo czasu:)) jeszcze bardziej rozluznilaby klimat filmu... Mysle, ze wteyd film byu ten juz nudzil... a tak, przeskakujemy z jednej sceny do drugiej, z jednej strony na druga i poznajemy jak nieskladny jest swiat zła i grzechu...
Jedynym minusem, z ktorym mgoe sie z wami zgodzic... to jest tak naoprawde, brak muzyki... dopelnieniem do tego filmu, bylaby swietna klimatyczna muzyka, ktora po prostu zrobilaby z niego cudo... perelke w swojej kategorii... ale niestety, nawet nei zauwazylam, ze w tle gra jakas muzyka... na szczesie, dokuczylo mit o az tak bardzo, bo bylamza abrdzo wpatrzona w bohaterow, zeby zdawac sobie sprawe czy soundtrack jest dobry czy nie.. ale tak.. po obejrzeniu filmu, stwierdzilam, ze takiej dobrej muzyki brawkoalo mi w tym filmie... podsumowujac, daje temu filmie 8,5/10... byc moshe nawet 9/10 za oryginalnosc i wykonanie... tyllko jak mowilam, gdyby dopracowali kilka detali byłoby 10/10... Ale i tak uwazam, ze cudo w sowjej kategorii:) oby takich wiecej:)
_________________ "I hope" Ellis Boyd "Red" Redding, "The Shawshank Redemption" |
|
|
| |
|
Jeden z najbardziej przezemnie wyczekiwanych filmów 2005 roku obejrzany. Wrażenia po seansie jak najbardziej pozytywne. Nie jestem może wielkim fanem komiksu, ale czytałem go i bardzo mi się podobał. Dlatego tak bardzo czekałem na ekranizacje. I nie zawiodłem się film jest super.
Plusy: - zdecydowanie najlepsza ekranizacja komiksu, klimat został zachowany. - jako zwykły film też się sprawdza. Jest to bardzo dobry kriminał. - spsób realizacji filmu bardzo dużo dał temu filmowi. Mimo iż nie jestem fanem "cyfrowych filmów" to jednak ten był świetny i dobrze że tak został zrealizowany. Dzięki temu mamy tak dobrą ekranizacje. - aktorstwo jest bardzo dobre. Wszyscy aktorzy świetnie pasują do filmu, tworząc naprawde dobrą ekipe. Zdecydowanie najlepszy jest Micky Rourke jako Marv, on jest wprost stworzony do tej roli. Nie ustępuje mu też Clive Owen jako Dwight, świetnie zagrana postać. Bruce Willis jak zawsze prezentuje dobry poziom. Warto też wspomnieć o bardzo dobrych epizodach i drugoplanowych rolach. Elijah Wood jako kanibal Kevin, jest świetny, tak samo jak Nick Stahl. Żólty drań w jego wykonaniu jest naprawde zły i obleśńy. - do reżyserii się nie można przyczepić, bo film robili ludzie którzy się poprostu na rzeczy znają. Z Frankiem Millerem na czele. - brutalnośc filmu, dobrze że jest, bo pasuje do tego filmu. Jak dla mnie minusów brak. Film jest świetny. Każdy fan komisku będzie zadowolony, a myśle że "innym" widzą ten film też sie spodoba. Polecam bo warto. _________________ "Money won is twice as sweet as money earned" - Paul Newman "Color of money" Moja kolekcja Blu-ray: http://www.imdb.com/mymovies/list?l=42893438 http://www.blu-ray.com/community/collec...r=Sibi1984 |
|
|
| |
|
Własnie niedawno obejrzałem "Sin City" i muszę stwierdzić, że jest to najkrwawszy i najbrutalniejszy film jaki widziałem.
Podoba mi się w nim to że jest taki Tarantinowski, z dużą ilością krwi, flaków i strzelaniny Do tego dochodzi specyficzny klimat, mnogość wątków i postaci. Zaciekawiło i spodobało mi się to że wiele znanych i sławnych aktorów w tym filmie wystąpiło. Komiksu niestety nie czytałem, więc nie mogę porównywać. Jednak sam film mi się podobał, choć spodziewałem się kiczowatego obrazu. Mile się zaskoczyłem. Myślę też, że fanom stylu Tarantino film się bardzo spodoba
_________________ Moja fotogaleria |
|
|
| |
|
Z tego co zauważyłem, to chyba tylko pszczola_lol mógł widzieć komiks, bo coś o nim jednak wspomniał.
Nyaa : jeśli przeczytałabyś (lub chociaż przekartowała) komiks to może nie miała byś bezsensownych zarzutów (reszty wypowiedzi też się to tyczy ). Uważam, że pisząc recenzję filmu opartego na jakimś źródle należałoby to źródło poznać.
Na oficjalnej stronie filmu mamy tylko kilka "screenów" z komiksu i nie oddaje on calego klimatu. Film jest dokładną ekranizacją epizodów z papierowej wersji. W słowniku pod słowem "ekranizacja" powinno się znaleźć przykład Sin City O bohaterach w filmie wiemy tyle co o tych samych z komiksu (czasem sami o sobie niewiele więcej wiedzą).
Wielowątkowość w komiksie wygląda mniej więcej tak: epizod z Marvem (bez zadnego wprowadzenia), Grubas i Konus w dłuuugim dialogu, pożniej jakaś kobitka na balkonie, póżniej znowu Marv (inny epizod tym razem bez słów), itd... Często widzimy postacie, które nie mają żadnej histori, które widzimy tylko ten jeden raz i więcej się nie pojawią a mają tylko za zadanie pokazać, że wszyscy w Mieście Grzechu są przesiąknięci złem bardziej lub mniej. A odnośnie wielowątkowości nyaa to ciekawe jak Ci się podobał taki "Pulp Fiction" albo "Snatch" przecież to bardzo podobny układ. Jeśli i do nich się przyczepisz, to rozumiem Twoją wypowiedź w całości
Zarzut przesadnej narracji? Raczej przesadzony zarzut narracji:P Jedynymi osobami, które mówią więcej niż skrawki zdań to właśnie Grubas i Konus (sceny przy samochodach). Reszta bohaterów jest na prawdę małomówna a narracja pokazuje co się dzieje w ich głowach. Jak w każdym komiksie. Słyszałem cały soundtrack i nie powiem, że jest jakiś wybitny ale masa filmów ma właśnie jeden motyw przewodni w różnych aranżacjach. Trzeba przymknąć oko, bo część o.s.t. komponował sam R. Rodriguez i może rzeczywiście filmy wychodzą mu lepiej. Zresztą myślę, że muzyka miała stanowić tylko niezbędne tło dla obrazu. Cisza bardziej biłaby po uszach a przy takiej cichej właśnie i niezauważalnej muzyce skupiamy się na tym co widzimy a nie na tle, które było na prawdę najmniej ważne. Będę bronił filmu do upadłego, więc proszę się śmiało wykłucać o swoje racje. Moja ocena 9+/10 |
|
|
| |
|
Oto recenzja Sin City napisana przez wyslannika Rzeczpospolitej do Cannes.
hmm jak dla mnie jest beznadziejna i jak wyzej pisal nijel osoba ta powinna zapoznac sie ze słowem ekrnizacja. Kod: Równie ostro krytykuje recenzentka "Rzeczpospolitej" najnowsze dzieło Roberta Rodrigueza, który jej zdaniem popełnił grzech przesady. Ekranizacja komiksu Franka Millera miała być w założeniu satyrą na współczesną kulturę masową. Film jest jednak ciekawy jedynie w warstwie wizualnej. "Czarno-biały obraz o ostrych konturach czasem tylko ożywia czerwień krwi, sukni lub ust kobiety. Ale to pomysł na dziesięć minut" - pisze autorka. "Potem zostaje komiksowa masakra, seks, biczowanie, gwałt, krzesło elektryczne"
i jak wam sie podoba ? |
|
|
| |
|
filmweb.pl: Rodriguez i Miller na polskiej premierze "Sin City" Robert Rodriguez i Frank Miller przyjadą do Polski na premierę swojego filmu "Sin City". W związku z tym data wprowadzenia obrazu na ekrany polskich kin została przesunięta na 21 lipca. Fajnie że tak wyróżnili Polskę i na oficjalnej premierze będą sami twórcy filmu. Rzadko coś takiego się zdarza. _________________ Moja fotogaleria |
|
|
| |
| Mam pytanko co do muzyki. Jak nazywa się utworek, który słychać w tle w momencie gdy Bruce wchodzi do baru, a na podeście tańczy Nancy (Jessica Alba) i wywija lasso? | |
|
| |
The Servant - Cells, (gdzieś już o tym było pisane ) oczywiście jeśli chodzi o zwiastun filmowy. Jeśli chodzi o sam film, to nie mam pojęcia bo jeszcze nie widziałem.
_________________ Self improvement is masturbation. Self destruction is the answer. |
|
|
| |
|
Durden: The Servant - Cells, (gdzieś już o tym było pisane ) oczywiście jeśli chodzi o zwiastun filmowy. Jeśli chodzi o sam film, to nie mam pojęcia bo jeszcze nie widziałem.No właśnie chodzi mi o inny utwór Ten, o którym mówisz to mam, szkoda tylko, że nie w wersji instrumentalnej. Chodzi mi o ten utwór podczas kręcenia lasso przez JMA. Żebym chociaż znała tytuł tego utworu...
|
|
|
| |
|
Na ścieżce dźwiękowej z filmu, są tylko dwa utwory grane, tj. Absurd (by Fluke) oraz Sensemaya (by Silvestre Revueltas),
może to którys z tych - sprawdź
_________________ Self improvement is masturbation. Self destruction is the answer. |
|
Ten dział przeglądają: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Premiery
Zapowiedzi
Filmy akcji
Filmy sensacyjne
Komedie
Filmy przygodowe
Filmy SF
Filmy animowane Westerny Filmy muzyczne Dramaty Filmy obyczajowe Filmy biograficzne
Thrillery Filmy wojenne Horrory Klasyka kina Filmy dokumentalne Seriale TV Plebiscyty
Muzyka filmowa Spisy filmów Telewizja Kino amatorskie Twórcy Aktorki Aktorzy DVD
Filmy animowane Westerny Filmy muzyczne Dramaty Filmy obyczajowe Filmy biograficzne
Thrillery Filmy wojenne Horrory Klasyka kina Filmy dokumentalne Seriale TV Plebiscyty
Muzyka filmowa Spisy filmów Telewizja Kino amatorskie Twórcy Aktorki Aktorzy DVD

(wg mnie:) ) a narracja kilku bohaterow.. coz.. jets to jakby to powiedziec, chyba najwierniejsza adaptacja komiksu jaka kiedykolwiek widzialam... Ten sposob opowiadania filmu, a takze kolorystyka obrazu, powoduje, ze czujemy si eprawie tak, jakbysmy wlasnie wertowali kolejne strony komiksu... nie wiem takze, czy wy tez to odczuliscie.. ale dla mnie ten film w swoich dialogach przesdtawil absurdalnosc tego swiata... np, chec zemsty marv'a, ktory nagle poczuł, ze ma misje do spelnienia w meiscie... Ci co ogladlai wiedza o co chodzi:) kiedy poniewaz czytamy neiktore wiadomosci dochodzace z calego swiata.. to niestety, ale spotykamy sie z takimi ludzmi pokroju "marv'a"
O bohaterach w filmie wiemy tyle co o tych samych z komiksu (czasem sami o sobie niewiele więcej wiedzą).
Ten, o którym mówisz to mam, szkoda tylko, że nie w wersji instrumentalnej. Chodzi mi o ten utwór podczas kręcenia lasso przez JMA. Żebym chociaż znała tytuł tego utworu...