Nosferatu, symfonia grozy

(1922) Nosferatu, eine Symphonie des Grauens

Zaloguj
Kinomaniak
Avatar użytkownika
6931191.2.jpg
Twórcy:
Reżyseria: F.W. Murnau
Scenariusz: Henrik Galeen
Zdjęcia: Fritz Amo Wagner
Scenografia: Albin Grau

Obsada:
Max Schreck: Graf Orlok, Nosferatu
Alexander Granach: Knock, agent nieruchomości
Gustav von Wangenheim: Hutter
Greta Schroeder: Ellen

Fabuła:
Thomas Hutter (Gustav von Wangenheim), rozstaje się z ukochaną żoną Ellen (Greta Schroeder) i wyrusza do hrabiego Orloka (Max Schreck), w celu podpisania z nim umowy na sprzedaż domu w rodzinnym Wisborgu. Po drodze ludzie ostrzegają go przed hrabią, jednakże młody chłopak nie wierzy w historie o wampirze. Hutter dociera do zamku, gdzie czeka na niego spragniony krwi Nosferatu. Thomasa przed ostatecznym atakiem hrabiego-wampira ratuje Ellen, nie zdaje sobie jednak sprawy że tym samym ściąga na siebie jego uwagę. Nosferatu wyrusza statkiem do Wisborga ...

info: filmweb

hmmm
kto ogladal kiedys ten zabytkowy film?
jakie sa wasze wrazenia?

pierwszy raz ogladalam ten film ok roku '92 i pamietam ze byl to jeden z niewielu filmow , ktory ział jakas tajemnicza groza. caly obraz byl na wpol realny, hipnotyczny, somnabuliczny, oniryczny.

dzis gdy to ogladam caly nastroj grozy gdzies wyparowal, raczej film razi archaicznoscia, dlatego trzeba do niego podchodzic z pewna wiedza na temat tego co to byl ekspresjonizm niemiecki.
nalezy miec tez na uwadze fakt ze film jest NIEMY, a muzyka jaka mu towarzyszy czesto jest mocno nieadekwatna zeby nie rzec: drazniaca.

zastanawiam sie jak wygladalaby ten film z napisana specjalnie do niego muzyka, ktora w wiekszym stopniu wzmagalaby groze i podsycala ten nastroj.

chodzi jednak o to zeby nie wymagac od tego obrazu bog wie czego. jest on STARY, reliktowy i nie nalezy sie po nim spodziewac fajerwerkow.
zwlaszcza gdy ktos ogladal remake Herzoga moze miec wrazenie ze to powtorka z rozrywki- praktyznie identyczna fabula, przy czym Herzogowy film jest strawniejszy, bo zrobiony w duchu nowoczesnego jednak kina.

ja jednak mysle ze warto sie przemoc i z Nosferatu starym zapoznac.

po 1 jest to ciekawostka dla czlowieka przyzwyczajonego do fajerwerkow- to nieomalze lekja historii kina. to takze mozliwosc podziwiania ciekawych zdjec sprzed prawie 100 lat. jezeli ktos sie miluje w czarnobialych obrazach, w kontrastach i grze swiatlocienia to jest to film dla niego.

po 2. to jest podwalina wszelkich filmow wampirycznych - zdaje sie ze jedyny wczesniejszy film o wampirach: London after midnight(sprawdze czy faktyznie jest starszy od nosfera)przepadl gdzies w zapomnieniu. Nosferatu trzyma sie natomiast dzielnie i zawsze tworcy filmowi sie do niego odwoluja.
no herzog wiadomo- podszedl na kolanach i z obsesja robiac remake, ale np. w Draculi Coppoli- zwroccie uwage na "ozywajace cienie" i w ogole na wykorzystanie motywu spektaklu cieni. w Wywiadzie odwolanie wprost- Louis oglada najslynniejsza chyba scene z Nosferatu- pianie kura. potem Cien wampira -czyli taka fantazja na temat tego JAK robiono Nosferatu i kim wlasciwie byl Max Schreck.
jakby sie uprzec znajdziemy nawiazaia takze w Bladzie 2 - wampirzy krol jakos dziwnie nosferatu przypomina.
ze nie wspomne o grach i maskaradzie.

3. max schreck i wizerunek wampira- dowod na to ze pierwsze wampiry kinowe nie byly pieknymi lalusiami, tylko dziwacznymi kuklopodobnymi staruchami, o ostro zakonczonych uszach i jedynkach
co do Schrecka to nadal on ton grywania postaci wampirycznych chyba na cale dekady kina. kazdy aktor grajacy wampira w pewien sposob odwoluje sie do tego modelu, oczywiscie nie zawsze WPROST, ale wykorzystuje duza doze ekspresjonizmu i manieryzmu ( sztucznosc, wystudiowane gesty i mimika, wyolbrzymienie pewne)
na dobra sprawe nalezy stwierdzic ze bez pewnego udziwnienia w sposobie gry nie udaje sie stworzyc przekonujaego wampira na ekranie.


acha zwrocie uwage tez na aktora grajacego Knocka-Renfielda bo jest FENOMENALNY
Kinoman
Avatar użytkownika
Eri jak mi to wyślesz to będe twoim wielbicielem do końca życia...to chyba jedyny film o Vampirach <sensowny film> którego nie widziałem....i jest mi z tego powodu cholernie przykro...

_________________
Even the distance feels so near...
All for the love...
Love of you...


Kinoman
Avatar użytkownika
Oj tak...cudeńko.
Mimo tylu lat nadal czuć woń mroku, tajemnicy i śmierci...

Mam słabość do starych filmów o wampirach. Ostatnio dostałam od przyjaciela taki zestawik:

dracule z 1931 roku- pierwsza poważna ekranizacja Draculi
dracula z 1958- angielska (brytyjska) ekranizacja ze słynnego (dla coniektórych) studia Hammer



A jeśli w ogóle interesuję Cię temat wampirów w filmie i literaturze to polecam "Wampir. Biografia symboliczna" Marii Janion (bardzo ciekawa książka- przydała mi się, jak miałam na studiach zajęcia z wampiryzmu w romantyzmie).

_________________
"ze mną można tylko pójść na wrzosowisko..."


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
No to ja chyba oglądałem remake, ale i tak niewiele kojarzę. Wiem po prostu, że oglądałem coś co się nazywało Nosferatu i ten wampir mi się kojarzy. Chodziło chyba o to, że grupka ludzi kręciła film o wampirze i owym wampirem został prawdziwy wampir, ale oczywiście nasi bohaterowie tego nie zauważyli, tylko wychwalali jego piękną charakteryzację. :lol:

_________________
Jak przyjdzie ochota, to i pies kota wychrobota.


Kinoman
Avatar użytkownika
Cytuj:
No to ja chyba oglądałem remake, ale i tak niewiele kojarzę. Wiem po prostu, że oglądałem coś co się nazywało Nosferatu i ten wampir mi się kojarzy. Chodziło chyba o to, że grupka ludzi kręciła film o wampirze i owym wampirem został prawdziwy wampir, ale oczywiście nasi bohaterowie tego nie zauważyli, tylko wychwalali jego piękną charakteryzację.


A to oglądałeś bardzo ciekawy film z Johnem Malkovichem i Willemem Dafoe pt. Cień Wampira o tym jak Friedrich W. Murnau kręci swego Nosferatu :>

_________________
"ze mną można tylko pójść na wrzosowisko..."


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
Dziś obejrzałem i mimo prawie 100ki na karku film może się podobać, zwłaszcza postać samego Nosferatu który świetnie wygląda mimo tego że film nakręcono w latach 20tych.
Wygląd Nosferatu jest bardziej przerażający niż współczesnych Drakuli i ten pierwszy najbardziej mi się podoba.

Co do samego filmu to potraktowałem go jako ciekawostkę, lekcję historii kina (jak to Eri wczesniej napisala), gdyż inaczej nie da się go oglądać, a to głównie dlatego że jestesmy przyzwyczajeni do współczesnego kina.
Niemniej jednak przyjemnie się ten film oglądało i szczerze mi się podobał.

_________________
Moja fotogaleria


Adept
Avatar użytkownika
Nosferatu, przypominany ostatnio przez kanał tematyczny Ale Kino! jest jednym z nielicznych filmów, który przetrwał próbę czasu. W przeciwieństwie do niektórych forumowiczów nie podszedłem do tego filmu jako intrygującego świadectwa rozwoju sztuki filmowej, ale wymagałem od niego dokładnie tego samego, czego żądam od współczesnych horrorów.

Nie zawiodłem się.

Być może nadmiernie fascynuję się starymi, niemymi filmami (wyłącznie jednak z epoki niemieckiego ekspresjonizmu), ale Nosferatu pozwala odczuć wrażenie dobrze spędzonego czasu. Przede wszystkim, jeżeli zapomnimy, że ma on ponad 80 lat, jego archaiczność wcale nie razi w oczy. Wiadomo naturalnie, że do scen nocnych maczano klisze w atramencie, ale ja nie do końca o tym. Najważniejszy jest tutaj klimat, który nie pozwala nawet oderwać się na chwilę, by skoczyć do kibelka. Zaprawdę, po 5 minutach wciągamy się w całą historię bez reszty (miałem szczęście, że nie oglądałem wcześniej remake'u Herzoga czy "Draculi" Coppoli"). Cały czas akcja kręci się wokół tytułowego bohatera, który pojawia się w całym filmie raptem dziewięć minut. Co więcej Max Schreck wcale nas nie śmieszy, on autentycznie przeraża. Nie jest to kreacja wampira eleganckiego, jaką stworzył Lugosi. Nie, to postać tragiczna, odrażająca, który po trupach dąży do celu. Właśnie
wielkość tej roli jest w tym, że nie sposób nie porównać późniejszych odtwórców do oryginału
. Występują tam świetne ujęcia - moją ulubioną jest sekwencja na statku oraz oczywiście wizyta Huttera w Transylwanii.

Nie wiem Eri, w akompaniamencie czego oglądał ten film. Muzyka Art Zoyd, moim zdaniem pasuje do tego filmu całkiem dobrze. Wiem też jednak, że są inne soundtracki np. Type O Negative, który całkowicie kaszani nastrój.

Podzielam więc zdanie Mike'a. Ten film to niepodważalny klasyk i jedna z nielicznych pozycji z tamtych lat, które można obejrzeć bez jakże typowego zażenowania wobec kina lat 20. Nosferatu inspiruje nadal. I nadal lepiej nie oglądać go w nocy.

Pozdrawiam.

_________________
Du musst Caligari werden.


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
Caligari:
Podzielam więc zdanie Mike'a. Ten film to niepodważalny klasyk i jedna z nielicznych pozycji z tamtych lat, które można obejrzeć bez jakże typowego zażenowania wobec kina lat 20. Nosferatu inspiruje nadal. I nadal lepiej nie oglądać go w nocy.

prawdę mówiąc to znalazło by się sporo filmów z tamtych lat, które nie są tak złe jak o nich mówicie :P

Nosferatu jest klasycznym klasykiem o wampirach. Bardzo dobrze pokazana groza, niby dawno robione, czarno-białe, itp. ale trzyma się nieźle i do dziś może nabawić człowieka gęsiej skórki (a potem sarsa)
Caligari:
Cały czas akcja kręci się wokół tytułowego bohatera, który pojawia się w całym filmie raptem dziewięć minut. Co więcej Max Schreck wcale nas nie śmieszy, on autentycznie przeraża. Nie jest to kreacja wampira eleganckiego, jaką stworzył Lugosi. Nie, to postać tragiczna, odrażająca, który po trupach dąży do celu.

tu jest tak jakby zwierzęca część natury wampira, bez tego blichtru i splenrodu jaki się dziś wprowadza do opowieści o "gryzoniach".

_________________
Idioci usiłują na ogół wyglądać inteligentnie, mało jest osób wystarczająco inteligentnych, aby mogły sobie pozwolić na wygląd idioty.
www.filmbox.pl
http://youtube.com/watch?v=n6aCMgy0ES4 - ah, ach, och nic tylko umrzeć przy tym kawałku


Kinomaniak
Avatar użytkownika
Cytuj:
Nie wiem Eri, w akompaniamencie czego oglądał ten film. Muzyka Art Zoyd, moim zdaniem pasuje do tego filmu całkiem dobrze. Wiem też jednak, że są inne soundtracki np. Type O Negative, który całkowicie kaszani nastrój.

tez nie wiem w czyim akompanimencie, ale nie byla to zadna wspolczesna muzyka. raczej stary, nieoczyszczony jazgot polaczony z plumkaniem na forteklapie. jak w starych filmach :wink:
akurat to jest malo istotne. mozna wszak te filmy ogladac bez jakiegokolwiek podkladu, jesli muzyka jest drazniaca, natomiast oczywiscie jesli istnieje fajna, napisana specjalnie do Nosfera muzyka, to ja jestem jak najbardziej za.

nie 'oglądał" tylko "oglądała'
to tak na marginesie :P

_________________
- Do you still have faith in cinema?
- Sure,(...). But I have to continuously run old movies to keep my faith.
Paul Verhoeven


Kinoman
Avatar użytkownika
Cytuj:
Podzielam więc zdanie Mike'a. Ten film to niepodważalny klasyk i jedna z nielicznych pozycji z tamtych lat, które można obejrzeć bez jakże typowego zażenowania wobec kina lat 20.



nosferatu to jeden z głównych, jeśli nie główny przedstawiciel impresjonizmu niemieckiego. filmy z tego nurtu napewno nie ogląda się z zażenowaniem a powstało ich całkiem sporo. a poza szwabami jeszcze w innych krajach powstawały dobre filmy (ten madafaka Tod Browning już kręcił w poprzedniej dekadzie, men). stare kino jest dobre, większość z tamtych filmów jest lepsza od dzisiejszego kinowego szmelcu.

a sam film to nie tylko legenda kina ale przedewszystkim znakomity horror powalający klimatem i atmosferą grozy. dla mnie to przedewszystkim niesamowita kreacja maxa schrecka. wiele legend powstało na temat tej roli (film cień wampira m.in.) ale mam jego fote bez charakteryzacji i musze was zmartwić - koleś nie wygląda w cywilu tak strasznie. natomiast to co prezentuje w tym filmie to chyba najstraszniejszy czarny charakter jaki kiedykolwiek widziałem.

_________________
" We serial killers are your sons, we are your husbands, we are everywhere. And there will be more of your children dead tomorrow."


Adept
Avatar użytkownika
dloogi:
nosferatu to jeden z głównych, jeśli nie główny przedstawiciel impresjonizmu niemieckiego.


Ekspresjonizmu, gwoli ścisłości. Impresjonizm jako kierunek w sztuce nie był realizowany w kinie, rozwinął się tylko w malarstwie i literaturze. Ponadto skończył się jeszcze w XIX w. i nie miał większego wpływu na niemiecką bohemę artystyczną. Nosferatu natomiast jest przykładem nurtu fantastycznego w ekspresjonizmie z niesamowitością czerpaną z niemieckiej romantyki. Dominuja motywy hipnotyczne, somnambuliczne, atmosfera lęku i koszmaru.

dloogi:
a poza szwabami jeszcze w innych krajach powstawały dobre filmy (ten madafaka Tod Browning już kręcił w poprzedniej dekadzie, men)


No kręcił, ale wątpię czy te filmy były dobre, no i raczej nieliczni je oglądali (ja nie i stawiam, ze ty też nie). Browning wypłynął dopiero na "Draculi" i "Freaks", które powstały w 10 lat później po Nosferatu. Wiene i Murnau też kręcili film w drugiej dekadzie XX wieku, ale stworzyli coś godnego uwagi dopiero w latach 20.

_________________
Du musst Caligari werden.


Kinoman
Avatar użytkownika
impresjonizm - ekspresjonizm - szybko pisałem, mój błąd. nie interesuje się sztuką....

"jedna z nielicznych pozycji z tamtych lat, które można obejrzeć bez jakże typowego zażenowania wobec kina lat 20" - tego dotyczył mój post. po prostu nie zgadzam się że wtedy nie powstawały dobre filmy. Tod Browning w latach 20 nakręcił już London After Midnight. Zaczął już kręcić dekade wcześniej ale sam wiesz że tych filmów nie sposób obejrzeć dla zwykłego śmiertelnika.
Nie można porównywać sytuacji z tamtych lat do sytuacji z naszych czasów ale same filmy Fritza Langa czy Murnau stanowią o wartości tej epoki. Przecież klasyka filmu grozy, niemiecki Golem, powstał w okolicach 1920/21 (nie pamiętam dokładnie).
się może czepiam ale strasznie się jaram tymi starymi horrorami i zawsze mnie denerwuje że ludzie wogole nie doceniają tych filmów.


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
dloogi:
nie interesuje się sztuką....

ale filmem już tak ? czyli tak czy inaczej powinieneś wiedzieć :P

dloogi:
się może czepiam ale strasznie się jaram tymi starymi horrorami i zawsze mnie denerwuje że ludzie wogole nie doceniają tych filmów.

kiedyś na takim super ekstra ogólnodostępnym kanale - topcanal można było obejrzeć stare horrory - te różne dracule itp. i inne perły :) szkoda, że tego kanału już nie ma...

_________________
Idioci usiłują na ogół wyglądać inteligentnie, mało jest osób wystarczająco inteligentnych, aby mogły sobie pozwolić na wygląd idioty.
www.filmbox.pl
http://youtube.com/watch?v=n6aCMgy0ES4 - ah, ach, och nic tylko umrzeć przy tym kawałku


Adept
Avatar użytkownika
dloogi:
"jedna z nielicznych pozycji z tamtych lat, które można obejrzeć bez jakże typowego zażenowania wobec kina lat 20" - tego dotyczył mój post. po prostu nie zgadzam się że wtedy nie powstawały dobre filmy. Tod Browning w latach 20 nakręcił już London After Midnight. Zaczął już kręcić dekade wcześniej ale sam wiesz że tych filmów nie sposób obejrzeć dla zwykłego śmiertelnika.
Nie można porównywać sytuacji z tamtych lat do sytuacji z naszych czasów ale same filmy Fritza Langa czy Murnau stanowią o wartości tej epoki. Przecież klasyka filmu grozy, niemiecki Golem, powstał w okolicach 1920/21 (nie pamiętam dokładnie).


Ależ ty masz oczywiście rację. W gruncie rzeczy obaj mamy na myśli to samo, ale inaczej to formułujemy. Dobra, może nie wyraziłem się jasno. Wtedy powstawało kilka niezłych filmów, zwłaszcza filmów grozy, w czym niewątpliwie przodowali Niemcy. Z tym zażenowaniem uogólniam tu tylko reakcje większości ludzi, na których, nie wiedząc czemu, nieme filmy działają jak woda święcona na diabła. Po prostu wydaje mi się, że oceniając te filmy, ludzie są w jakiś sposób uprzedzeni i niesprawiedliwi (nawet nie wiesz, jaką bitwę musiałem stoczyć z bratem, żeby obejrzeć "Nosferatu", a skończyło się tak, że jeszcze się mnie pytał, co i dlaczego z tym wampirem :mrgreen:). Prawdą jest jednak, że film dopiero się rozwijał i poza ekspresjonizmem oraz komediami Chaplina czy Keatona nieliczne obrazy się bronią. Wtedy zaczyna razić to, co nie razi ww. ponadczasowych dziełach.

_________________
Du musst Caligari werden.


Adept
Avatar użytkownika
ostatnio był w telewizji i tak od niechcenia usiadłam i mnie wciągnęło.
mimo tego że to film niemy jest naprawde cholernie realistyczny!!
w nocy jak zgasiłam światło to sikałam ze strachu:P
tylko miał 1 minus.. muzyka była tworzona póżniej i jest naprawde ni w 5 ni w 10.. kompletna załamka.... :(