Adept
Avatar użytkownika
No właśnie...jakie są waszym zdaniem najlepsze ekranizacje książek. Czy w ogóle warto podejmować się próby przeniesienia treści książki na wielki ekran? Jeśli tak to czy ta sztuka się udaje, a może książka traci na ekranizacji. Jednym słowem zapraszam do dyskusji :)


Aha, a to z ostatniej chwili. Właśnie na onecie przeczytałem hehe. Ma być kręcony film na podstawie książki fantasy "Eragon" autorstwa Christophera Paoliniego. Przyznam że nie znam tej pozycji. Może ktoś czytał i podzieli się wrażeniami? Bo tak to w sumie nie bardzo wiadomo czego można się spodziewać po tym filmie hehe. Obsada w każdym bądź razie zapowiada się nieźle (Irons i Malkovich). Może więc bęzie coś z tego filmu :wink: Choć mi osobiście wygląda to na kolejną bajkę dla dzieci...Ale kto wie może dostaniemy coś pokroju Willowa. Byłoby super...

tu jest link:
http://film.onet.pl/0,0,1130705,wiadomosci.html


Pasjonat kina
Avatar użytkownika
Moradrin:
Czy w ogóle warto podejmować się próby przeniesienia treści książki na wielki ekran?

oczywiście że warto! Na przykład wszystkie ekranizacje "Trzech muszkieterów" (jak dla mnie zwłaszcza z 1992 roku :naughty: ). Albo "Władca pierścieni", "Frankenstain"... możnaby tak wymieniac bez końca... Ja osobiscie bardzo lubie ekranizacje książek. Zawsze najpierw czytam książke a potem porównuje do niej nakręcony film - czy dobrze oddaje klimat, czy nie za dużo wątków skróconych, czy obsada mi "pasuje do wyobrażenia"...

Moradrin:
Jeśli tak to czy ta sztuka się udaje,

Z tym różnie bywa. Wiadomo tak jak filmy - sa lepsze i gorsze tak samo i ekranizacje...

Moradrin:
a może książka traci na ekranizacji

Moim zdaniem ksiązka zawsze traci na ekranizacji. Nigdy nie da sie całkowicie i szczegółowo pokazać wszystkich wątków z książki, ale to wcale nie znaczy że Historia opowiedziana w książce na tym traci. Często reżyserzy mają ciekawe pomysły, a cała historia jest "opowiedziana" prościej niż w książce i bywa tak, że książka podoba sie bardziej od filmu...

:)

_________________
"Jeśli sie przyłożysz, zdołasz osiągnąć wszytko."


Kinomaniak
Avatar użytkownika
Moradrin:
Czy w ogóle warto podejmować się próby przeniesienia treści książki na wielki ekran?

Co za pytanie, pewnie ze warto. Dzięki temu mamy wiele cudnych filmów. I szczerze mówiąc często tak było, że dopiero film mnie zmotywował do przeczytania książki. Ale to już nie to samo. Jednak lepiej najpierw przeczytać książkę, a później zobaczyć ekranizację.

Moja ulubiona ekranizacja to oczywiście ,,Ojciec chrzestny'' na podstawie powieści Maria Puzo. Niestety film był u mnie pierwszy, ale książkę polecam bo jest dobra i nie ma za dużo róznic między nią a filmem.
Mario Puzo napisał jeszcze ,,Ostatniego Dona'', film też mi się podobał.

Lubię także Stephena Kinga: Lśnienie, Carrie, Zielona mila, Misery - przecie to klasyka :)
Józek Konrad (Joseph Conrad) ,,Jądro ciemności''- słynny ,,Czas apokalipsy Coppoli. Niestety książki nie czytałam, ale mam nadzieję ze to jeszcze nadrobię. Więc trudno mi porównać co lepiej wyszło.
Agatha Christie wymyśliła Herkulesa Poirot, ale jednak wolę czytać jej książki i wyobrażać sobie wszystko. Poirot w tv to juz nie to samo.

Dużo jest takich książek i trudno je tu wymieniać i porównywać.
Kto nie lubi czytać, to na pewno woli filmy. Ale niektóre książki lepiej żeby nie były ruszane. Głównie chodzi mi o polskie ekranizacje. Ale wiadomo w naszym kraju nie mamy takich możliwości.
Np. Ogniem i mieczem, Zemsta, Quo Vadis... :dead:
Ale Potop z udziałem Olbrychskiego bardzo mi się podobał :happy:
Książka Sienkiewicza tak samo dobra.

Książka to jednak książka, to sama przyjemność ją przeczytać a później obejrzeć film na jej podstawie. :)

_________________
I'm freaky styley!!!


Adept
Avatar użytkownika
Jakos nigdy sie nie spotkalam z tym, że ekranizacja była lepsza od pierwowzoru, terśc ksiązki przy przenoszeniu zawsze będzie zmodyfikowana i okrojona, postaci nie będą tak dobrze oddane i zazwyczaj nie zgodzą sie z naszymi wyobrażeniami. Ale i tak uważam że watro. Jest to dobry sposób popularyzacji literatury, znam wiele osób, które zazwyczaj książki obchodzą szerokim łukiem :wink: a gdy o filmie robi sie głosno to nagle nabierają chętki na czytanie. Tylko że należy to robić z głową, bo latwo można wypaczyc pierwowzór (pamiętacie Wiedźmina?)

po Eragonie to zbyt wiele bym sobie nie obiecywała, wyglada mi to na wykorzystanie obecnego trendu na produkcje 'zaczaarowanych' bajek, chociaż bardzo bym chciała być miło zaskoczona.


Kinoman
Avatar użytkownika
moim zdaniem większośc ekranizacji jest do bani... patrz nasze polskie kino współczesne "Quo vadis" (Matko...kto na to dał kasę... :shock: ), "Pan Tadeusz", "Zemsta", wspomniany już "Wiedźmin", "W pustyni i w puszczy"... natomiast nasze produkcje sprzed kilkudziesięciu laty, moim zdaniem są bardzo udane: "Ziemia obiecana", "Nad Niemnem" (mój ulubiony :D ), niepełna trylogia, "Lalka" (z Braunek i Kamasem), itd

z kina światowego tylko dwie ekranizacje przychodzą mi do głowy które były lepsze niż książka: "Stwowarzyszenie umarłych poetów" (film przepiękny i wzruszający - książka bez polotu i z innym zakończeniem), oraz "Ptasiek" (Whortona nie byłam w stanie ścierpieć, a film całkiem , całkiem...)


Adept
Avatar użytkownika
Ja jestem podobnego zdania...Ekranizacja zawsze coś pomija i nie oddaje w pełni bogactwa tekstu. Ale z drugiej strony bardzo dobrze że do ekranizacji dochodzi bo: po pierwsze obejrzenie filmu może być impulsem do przeczytania książki (np o istnieniu której się wcześniej nie wiedziało ); po drugie: ja osobiście bardzo lubie konfrontować swoje wrażenia po przeczytaniu książki z wrażeniami po obejrzeniu jej ekranizacji (choć zdecydowanie preferuje najpierw przeczytanie książki a potem obejrzenie filmu, nie na odwrót). Mimo tego że wiele ekranizacji jest po prostu strasznie spłyconych i po prostu kiepskich, to i tak dobrze że takie filmy powstają. Zawsze jest o czym podyskutować hehe :wink:


Pasjonat kina
Avatar użytkownika
carmina:
z kina światowego tylko dwie ekranizacje przychodzą mi do głowy które były lepsze niż książka: "Stwowarzyszenie umarłych poetów" (film przepiękny i wzruszający - książka bez polotu i z innym zakończeniem),

Nie widziałam jeszcze filmu....ksiażke czytałam...jak dla mnie świetna historia, którą film może opowiedzieć w cudowny sposób i tak podobno jest... :(
Ale jest wiele ciekawych ekranizacji, np "Władca Much", "Co Gryzie Gilberta Grape"a", "Wywiad z wampirem"....


Pasjonat kina
Avatar użytkownika
Czasami, gdy nie czytaliśmy książki, a widzieliśmy film, który był jej adaptacją - podoba nam się! Ale gdy potem sięgniemy po pierwowzór, lub najpierw przeczytamy książkę - dostrzegamy zmiany fabuły, stwierdzamy, że jako ekranizacja film jest nieudany. Moim zdaniem CZASAMI warto przymknąć oko, spojrzeć na nie jak na osobne dzieła i czerpać z nich podwójną przyjemność! :) Przykładem tego może być powieść Johna Irvinga "Regulamin tłoczni win" i jej filmowa adaptacja.

_________________
Wybierać zwątpienie jako filozofię życia to tak, jak wybierać bezruch jako sposób przemieszczania się w przestrzeni.

www.edwardnorton.republika.pl


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
tak szczerze mowic to ja nie widze potrzeby przenoszenia ksiazek na wielki ekran np. ptasiek, w ksiezycowa jasna noc, angielski pacjent, wojna szczurow, chrabia monte christo, to sa jedne z moich ulubinych ksiazek mialam swoja wizje, wyobrazalam sobie swiat jaki w nich jest opisany, a teraz po obejrzeniu filmu wracajac do ksiazki mam przed oczami obrazy z filmu, nie ma juz miejsca na wyobraznie, dlatego nauczylam sie najpierw ksiazka a pozniej dopiero film, nie inaczej ...,. choc powiem szczerze ze np wspomniani juz muszkieterowie czy tez ojciec chrzestny robia na mnie wrazenie i nie powiem milo sie robi jak czytajac wspomnianych muszkieterow mam przed oczami obraz charlie sheena czy tez kiefera sunderlanda eghhhh a jak jeszcze mi sie przypomni piosenka b.adamsa stinga i r.stewarta to wogole ......

_________________
At the end of my days take my ashes to Old Trafford and spread them around, and they won't win a match while I'm haunting the ground.


Ostatnio edytowano 22.07.05, 01:57 przez Pauli, łącznie edytowano 1 raz

Kinoman
Avatar użytkownika
a ja jestem za tym żeby przenosić ksiązki na ekrany. nie wszyscy lubią czytać,a dzięki temu mogą poznać różne piękne historie. także dzięki pomysłowi przeniesienia książek na ekran powstało wiele cudownych filmów,nie zapominajmy o tym! Natomiast jestem zdecydowanie przeciwna przyznawaniu Oscarów za scenariusz adaptowany. Honor powinien należeć się w przypadku zekranizowanego Oscarowego filmu tylko i wyłącznie autorowi książki.


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
Cytuj:
Natomiast jestem zdecydowanie przeciwna przyznawaniu Oscarów za scenariusz adaptowany. Honor powinien należeć się w przypadku zekranizowanego Oscarowego filmu tylko i wyłącznie autorowi książki.

ale honor przeca przypada w takim przypadku i autorowi ksiazki i autorowi scenariusza, ja jestem jak najbardziej za, przeca kazdy wie ze nawet z najlepszej ksiazki mozna zrobic niezlego gniota, a dobre opracowanie ksiazki to jednak podstawa jesli ktos bierze sie za adaptacje

_________________
At the end of my days take my ashes to Old Trafford and spread them around, and they won't win a match while I'm haunting the ground.


Ostatnio edytowano 22.07.05, 14:24 przez Pauli, łącznie edytowano 1 raz

Kinoman
Avatar użytkownika
no nie wiem,ja co do tego Oscara jakoś nie jestem przekonana :dry:

Wysłany 22.07.05, 00:42:

a poza tym nie jest to jakieś wielkie osiągnięcie na miarę Oscara moim zdaniem 8)


Adept
Avatar użytkownika
Martina:
no nie wiem,ja co do tego Oscara jakoś nie jestem przekonana :dry:

Wysłany 22.07.05, 00:42:

a poza tym nie jest to jakieś wielkie osiągnięcie na miarę Oscara moim zdaniem 8)


Wiadomo, że niemożliwe jest przeniesienie na ekran każdej linijki książki. Dlatego dobór wątków książkowych do ekranizacji też jest w pewnym sensie sztuką. I według mnie jak najbardziej zasługuje na wyrazy uznania.


Moderator
Avatar użytkownika
Według mnie warto robić ekranizacje książek, ale nie zawsze wszystko wychodzi tak jak powinno. Na przykład wspomniane wyżej Quo Vadis było denne, a z kolei Ojciec Chrzestny to arcydzieło.

_________________
Ne fais pas cette tete, c’est toi qui me laisse la.


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
carmina:
"Pan Tadeusz",

Według mnie "Pan Tadeusz" akurat jest jedną z niewielu udanych ekranizacji polskich książek w przeciągu ostatniej dekady. Natomiast zgadzam się do "Quo vadis?", sztuczna , papierowa, przaśna (w Polsce powstaje zdecydowanie za dużo seriali a co za tym idzie większość dobrych polskich aktorów grzęźnie w swoim serialowym wizerunku). Amerykańskiej wersji można wiele zarzucić (dobór aktorów czy zgodność z ksiażką) ale przynajmniej jest to film widowiskowy i nie zanudza (genialna rola Petera Ustinova, Bajor nawet do pięt mu nie dorasta).

carmina:
z kina światowego tylko dwie ekranizacje przychodzą mi do głowy które były lepsze niż książka: "Stwowarzyszenie umarłych poetów" (film przepiękny i wzruszający - książka bez polotu i z innym zakończeniem),

Nie dziwię się, że film Ci się bardziej podobał, tyle tylko, że to książka powstała na podstawie scenariusza filmowego a nie na odwrót (chociaż wg mnie książka jest niewiele gorsza od filmu)

Ja bardzo lubię ekranizacje książek bo ciekawi mnie jak reżyser wyobraża sobie świat przedstawiony w powieści, mogę to porównać do własnej wizji. Niestety w filmie wiele wątków jest wyciętych, skróconych dlatego chyba zawsze literacki oryginał jest lepszy.

_________________
Następnie się zwarli w uścisku zmysłowym
Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym