Quo vadis

(1951) Quo Vadis

Zaloguj
Fanatyk kina
Avatar użytkownika
6969258.2.jpg
Twórcy:
Reżyseria: Mervyn LeRoy
Scenariusz: Sonya Levien, S.N. Behrman, John Lee Mahin
Zdjęcia: Robert Surtees, William V. Skall
Muzyka: Miklós Rózsa

Obsada:
Robert Taylor: Marek Winicjusz
Deborah Kerr: Ligia
Leo Genn: Petroniusz
Peter Ustinov: Neron
Patricia Laffan: Poppea Sabina
Finlay Currie: Święty Piotr
Abraham Sofaer: Paweł
Marina Berti: Eunice
Buddy Baer: Ursus
Pietro Tordi: Galba
Sophia Loren: Niewolnica
Alfredo Varelli: Lukan
Roberto Ottaviano: Flawiusz
Felix Aylmer: Plautius
John Ruddock: Chilo
Rosalie Crutchley: Akte
Arthur Walge: Kroton
Nicholas Hannen: Seneka
Elspeth March: Miriam
Ralph Truman: Tigellinus

Fabuła:
Starożytny Rzym. Marek Winicjusz wraca do stolicy po trzech latach walk na wschodzie. W domu przyjaciela, Aulusa spotyka Ligię, piękną zakładniczkę. Winnicjusz postanawia ją zdobyć. Pomaga mu w tym wuj, Petroniusz, ulubieniec cezara. Dziewczyna zostaje sprowadzona do cesarskiego pałacu. Jednak zaborczość Marka ją przeraża, ucieka dzięki słudze i współplemieńcowi, Ursusowi. Oboje ukrywają się wśród chrześcijan, których religię wyznają. Winnicjusz rozpoczyna poszukiwania. Tymczasem umiera córka Nerona. Poppea oskarża chrześcijankę Ligię o czary.


Już chyba bardziej "holiłudzko" nie dało się tego filmu zrobić. Scenarzysta znajomość książki najwidoczniej ograniczył tylko do bryka (i to słabego niestety). No ale nie czepiajmy się drobiazgów, przecież twórcy nie muszą wiernie przenosić książki na ekran, więc na to nie narzekam. To może z innej strony - aktorzy. Do cholery jasnej Ligia była MŁODA a tu jakąś ryczącą czterdziechę rzucili, Winicjusz wydaje mi się, że też choć ciut młodszy był od Petroniusza ale co tam. Po co komu rozróżniać który to który. Ale przechodzimy do najbardziej holiłudzkiej cechy mianowicie realizmu a raczej jego braku. Ligia w każdej scenie ma idealną fryzurę i make-up. Na przykład dramatyczna, rzekłabym tragiczna scena w więzieniu (Ligia ciężko chora dla tych co lektur nie czytają :P ) a dziewczę tfu, tfu baba z pięknym gładko zaczesanym warkoczem, pięknym makijażem ani kropli potu. No i święty Piotr no wypisz wymaluj św. Mikołaj , biała broda, gruby brzuch (ciekawe czym on się tak upasł) jeszcze tylko czerwonego wdzianka brakowało.

No to sobie ponarzekałam ale nie warto na to zwracać uwagi :wink: z dwóch powodów. Pierwszy i najważniejszy Peter Ustinov, po prostu genialna rola. Jeden aktor trzyma na porządnym poziomie cały film, każda scena z jego udziałem rozwala. Nasz Michałek Bajor nawet mu do pięt nie dorasta. Szkoda tylko, że Petroniusz nie jest tak samo świetny, wtedy chyba bym nawet o powyższych wadach zapomniała. Naprawdę dla tej jednej roli warto obejrzeć film. Druga już mniejsza zaleta - przepych (swoją drogą też holiłudzka ale już nie jako wada). Na każdej uczcie u Nerona widać jaki majątek na nie szedł, czuć że ci ludzie całe życie trawili na rozrywce i rozpuście. Swoją drogą Polacy mogli się troszkę powzorować na tej wersji, w porównaniu z produkcją amerykańską polskie "Quo vadis" i sceny w pałacu wyglądają jak impreza niewolników. Dlaczego ludziom się wydaje, że rzucą kilka kiści winogron, parę płatków róż i już będzie wielka uczta, a żeby pokazać rozpustę trzeba od razu gołymi tyłkami świecić. W amerykańskim "Quo Vadis" żadnego gołego ciała nie pokazali a pomimo tego czuć było patologię, rozpustę i zboczenia tego społeczeństwa.
Ze strony wizualnej tylko jedna scena mi się nie podobała, mianowicie walka Ursusa z bykiem i ocalenie Ligii. Przywiązanie Ligii do pala przy jednej stronie areny i walka Ursusa z bykiem po drugiej kompletnie rozwaliły dramaturgię. To chyba jedyny aspekt w którym zwycięża polska wersji, nagość Ligii dodatkowo potęguje dramatyzm sytuacji (wiadomo że dla chrześcijanki było to wyjątkowe upokorzenie) no ale tego nie można było pokazać 50 lat temu.

Się rozpisałam i aż mi chęć przyszła żeby znowu obejrzeć . Jakiś czas temu wróciłam kolo 1 w nocy do domu zrobiłam krótki przegląd w TV i co widzę Quo vadis ale niestety siły nie miałam, muszę poczekać na powtórkę.

_________________
Następnie się zwarli w uścisku zmysłowym
Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym


Ostatnio edytowano 02.04.07, 14:05 przez Narya, łącznie edytowano 3 razy
Kinomaniak
Avatar użytkownika
hm to bylo pierwsze quo vadis z jakim sie zetknelam i jeszcze przed przeczytaniem ksiazki. wydaje mi sie, ze wady jakie wymienilas na poczatku sa charakterystyczne dla wszytskich filmow z epoki lat 50-tych czyli technikolorowych mega-produkcji amerykanskich. na to trzeba po prostu przymknac oko i zaakceptowac konwencje pewna. takie to bylo: wyslizgane, wyidealizowane i sztuczne dosc, a takze przesadzone mocno. rozmach scenograficzny to juz nie Rzym a jakis mega-hiper Rzym :P

co do QV jako adapatcji ksiazki: znow autorzy mieli do dyspozycji: skupic sie na watku milosnym a w tle chrzescijanstwo sie bedzie sobie paletac, albo na watku chrzescijanskim z glownymi postaciami : Nerona, Petroniusza, Chilona, SW Piotra. zdecydowali sie na 1 opcje, tak wiec amerykanskie QV to oczywiscie romansidlo z jakas tam historyczna prawda(albo i falszem) w tle.
niestety nie jest to opowiesc o ginacym(czytaj zepsutym) Rzymie, o dochodzeniu w przeszlosc jednego swiata i przyjscu nowego, o starciu dwoch, niby nieprzystajacych do siebie ideii, lub co jeszcze lepsze o dziejacej sie na oczach widzow metamorfozie tego swiata,. to oczywiscie pokazal najlepiej Sienkiewicz, a takze nawet niezle dotkneli tego problemu nasi tworcy wersji filmowej QV, ale co z tego skoro spartolili calkiem wykonanie.

adaptacja filmowa to kwestia odpowiednich wyborow. ta aukrat jest splycona, uproszczona, skupiajaca sie na tym co najbardziej filmowe, na uczuciu pomiedzy 2 jednostkami, zamiast brac sie za bary z arcywaznymi dziejowymi przemianami. Mozna powiedziec, ze amerykanskie QV to pojscie na latwizne, co daje nam film w gruncie rzeczy rozrywkowy, ale mysle ze jako film rozrywkowy spelnia on swoje zadanie. owszem aktorzy sa troche za starzy do roli amantow, ale przypominjmy sobie inne filmy z tamtego okresu i okaze sie ze przewaznie to dojrzali aktorzy graja 20-latkow hehehe (Ben Hur, Ivanhoe, Aleksander Wielki etc.).

zgadzam sie co do roli Ustinowa, choc jest on bardziej komiczny niz straszny. wydaje mi sie ze Neron to postac problemowa, czlowiek o strasznie zwichrowanym charakterze, a prawde historyczna o nim znieksztalca stosunek do niego owczesnych dziejopisow, no ale coz. znow byla to kwestia wyboru jakiego Nerona pokazac. :roll:

co do porownan do polskiego QV. polskie QV jest zrypane od strony realizacyjnej, zle poprowadzeni aktorzy i caklowite zaniedbanie przy szczegolach jak np postacie epizodyczne, ktorych dykcja wyraznie rani oczy i uszy(Majcherowa!). niestety dobre role nie ratuja tego filmu. od strony scenariuszowej film usiluje pochwycic dwie sroki za ogon. jest romansidlem i jednoczesnie (stara sie byc przynajmniej) dramatem wielkich osobowosci, dzieki ktorym ukazany jest ten konfilt dwoch swiatow i ta metamorfoza, ktora swoje ucielesnienie powinna znalezc w postaciach Ligii i Winicjusza, co z tego skoro Ligia soba nic nie reprezentuje? no racja, ladna jest, ale to jak sie okazuje nie wystarcza. nie wspomne o bledach takich jak okropne statyczne zdjecia, beznadziejnie pomyslane sceny zbiorowe, czego wyrazem jest wspomniana uczta u nerona, gdzie wszyscy siedzieli jak myszy pod miotla (identyczny blad jest w Panu Tadeuszu w scenie uczty na zamku) i gdzie ze swieca szukac tego zbiorowego szalenstwa ktore zacmiewalo umysly rozpustnych rzymian i gole cycki jakos w tym nie pomogly. :mrgreen:

scena z bykiem w owczesnym kinie hollywoodzkim by nie przeszla, golizna nie wchodzila w rachube hahaha. nasza scena choc lepiej pomyslana tez najlepsza nie byla. byk wyraznie otumaniony a wlosy Ligii dziwnym trafem nie chcialy oderwac sie od piersi :P

_________________
- Do you still have faith in cinema?
- Sure,(...). But I have to continuously run old movies to keep my faith.
Paul Verhoeven


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
Zdecydowanie wart polecenia starszy obraz.
Monumentalne widowisko z tysiącami statystów, robione w sposób analogowy (nie te dzisiejsze stu ludzi udających kilka milonów).
W oczy rzuca się rozmach z jakim poraz kolejny holywooooood podejszło do tego tematu.
Piękne kostiumy oddające bogactwo i przepych bogaczy i rozpacz i nędzę biedoty.
Eri:
scena z bykiem w owczesnym kinie hollywoodzkim by nie przeszla, golizna nie wchodzila w rachube hahaha. nasza scena choc lepiej pomyslana tez najlepsza nie byla. byk wyraznie otumaniony a wlosy Ligii dziwnym trafem nie chcialy oderwac sie od piersi

tia te ich cenzuralne zasady i zapędy - scena ta aż się prosi o nieco negliżu by zrekompensować siłę zwierza zwiewności ai powabnością niewieściej piersi.
Eri:
zgadzam sie co do roli Ustinowa, choc jest on bardziej komiczny niz straszny. wydaje mi sie ze Neron to postac problemowa, czlowiek o strasznie zwichrowanym charakterze, a prawde historyczna o nim znieksztalca stosunek do niego owczesnych dziejopisow, no ale coz. znow byla to kwestia wyboru jakiego Nerona pokazac.

tak chyba lepiej byłoby kogoś innego z inną wizją na tą powstać tu ustawić, by Neron wyszedł na psychopatę jakim był.
Eri:
adaptacja filmowa to kwestia odpowiednich wyborow. ta aukrat jest splycona, uproszczona, skupiajaca sie na tym co najbardziej filmowe, na uczuciu pomiedzy 2 jednostkami, zamiast brac sie za bary z arcywaznymi dziejowymi przemianami. Mozna powiedziec, ze amerykanskie QV to pojscie na latwizne, co daje nam film w gruncie rzeczy rozrywkowy, ale mysle ze jako film rozrywkowy spelnia on swoje zadanie. owszem aktorzy sa troche za starzy do roli amantow, ale przypominjmy sobie inne filmy z tamtego okresu i okaze sie ze przewaznie to dojrzali aktorzy graja 20-latkow hehehe (Ben Hur, Ivanhoe, Aleksander Wielki etc.).

widz amerykański raczej nie przebrnąłby przez rozbudowaną całość jaką zrobił Sienkiewicz, to byłoby dla nich za dużo. Oni musieli przełożyć na kino rozrywkowe, by popkornik nie przydławił za wielu widzów :krowa:

_________________
Idioci usiłują na ogół wyglądać inteligentnie, mało jest osób wystarczająco inteligentnych, aby mogły sobie pozwolić na wygląd idioty.
www.filmbox.pl
http://youtube.com/watch?v=n6aCMgy0ES4 - ah, ach, och nic tylko umrzeć przy tym kawałku


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
Świetna rozrywka, ogląda się z czystą przyjemnością. Peter Ustinov jako Neron jest gites. Ścisła czołówka filmów o starożytności obok "Ben-Hura" czy "Dziesięciorga przykazań". I ta Marina Berti. Co za kobieta. :P

_________________
By móc choć trochę poznać świat i człowieka regułą jest by oglądać wszelakie oblicza Filmu.

http://www.theyshootpictures.com/gf1000_all1000films.htm



cron