Fanatyk kina
Avatar użytkownika
23904.1.jpg
Wybrana filmografia - muzyka:
2000: Weiser
1997: Elfy z ogrodu czarów (FairyTale: A True Story)
1994: Trzy kolory: Biały
1994: Trzy kolory: Czerwony
1994: Kiedy mężczyzna kocha kobietę (When a Man Loves a Woman)
1993: Tajemniczy ogród (Secret Garden, The)
1993: Trzy kolory: Niebieski
1992: Olivier, Olivier
1992: Skaza (Damage)
1991: Podwójne życie Weroniki (Double vie de Véronique, La)
1990: Europa, Europa (Europa Europa)
1989: Ostatni dzwonek
1988: Krótki film o miłości
1988: Zabić księdza (To Kill a Priest)
1988: Dekalog
1987: Krótki film o zabijaniu
1984: Bez końca

Życiorys:
Preisner urodził się 20 maja 1955 roku w Bielsko-Białej. Uczył się grać na gitarze i fortepianie. Już w liceum zaczął komponować, nigdy jednak nie ukończył żadnej szkoły muzycznej. Samodzielnie uczył się grać - ze słuchu odtwarzał wysłuchane nagrania. Studiował historię oraz filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W 1977 roku związał się z "Piwnicą pod Baranami". Pod wpływem Zygmunta Koniecznego zaczął pisać muzykę do "piosenek artystycznych". Po sukcesach w Piwnicy rozpoczął współpracę ze Teatrem Starym w Krakowie. Potem przyszedł czas pierwszych kompozycji filmowych. W 1982 roku pracował nad "Prognozą pogody" razem z Antonim Krauze, przez którego poznał Krzysztofa Kieślowskiego. Film "Bez końca" zapoczątkował stałą współpracę z Kieślowskim. Razem ze scenarzystą Krzysztofem Piesiewiczem stworzyli telewizyjny cykl "Dekalog" , "Podwójne życie Weroniki" oraz trylogię "Trzy kolory". Śmierć Kieślowskiego w 1996 roku uniemożliwiła realizację ich drugiego tryptyku: "Niebo, Czyściec, Piekło". To właśnie muzyka do dzieł Krzysztofa Kieślowskiego rozsławiła nazwisko Preisnera. Dwukrotnie część swoich kompozycji do filmów Kieślowskiego Preisner podpisał pseudonimem - nazwiskiem fikcyjnego, duńskiego kompozytora Van den Budenmayera. Obecnie kompozytor pracuje we własnym studiu pod Krakowem.


Zbigniew Preisner to kompozytor samouk, nie posiada jakiegokolwiek wykształcenia muzycznego, mimo to muzyka wychodząca spod jego palców jest pełna mistycznego uroku. Dla szerszej publiczności Preisner stał się znany dzięki współpracy z Krzysztofem Kieślowskim przy filmie "Bez końca", w przyszłości ta praca była jakże owocnie kontynuowana. Poza Kieślowskim, Preisner komponował muzykę do filmów wielu wybitnych twórców między innymi Agnieszki Holland, Louis'a Malle czy Hectora Babenco. Na świecie polski kompozytor jest bardzo cenionym twórcą, został wielokrotnie nagradzany prestiżowymi nagrodami filmowymi.
Kompozytor został doceniony przez megagwiazdę rocka Davida Gilmoura, gitarzystę grupy Pink Floyd, który zaprosił go do współpracy przy najnowszej swojej płycie "On An Island". W tym roku Preisner zasiądzie w jury na festiwalu w Cannes.
Moderator
Avatar użytkownika
muzyka Zbigniewa Praisnera to prawdziwa magia...
zachwyca w filmach - mnie szczególnie w Podwójnym życiu Weroniki i Niebieskim... chociaż i tango z Białego, i bolero z Czerwonego są wspaniałe...

lubię też pozafilmową twórczość Praisnera - piosenki dla Ewy Demarczyk, czy piękne kolędy (najlepsze współczesne kolędy jakie kiedykolwiek słyszałam)

edit:
:oops: muszę się przyznać, że palnełam bzdurę... mogłabym wymazać i udawać, że niczego nie było, ale już za późno... :bag:
Praisner nigdy nie pisał piosenek dla Demarczyk...
cos mi się po...myliło :bag:


Ostatnio edytowano 27.04.06, 10:34 przez tanger, łącznie edytowano 1 raz

Kinomaniak
Avatar użytkownika
ja sie zgodze ze wszystkim, co zostalo napisane. pamietam ze bardzo zaskoczyla mnie informacja, ze preisner jest samoukiem, bo nigdy by mi to do glowy nie przszlo. z jednej strony facet uprawia minimalizm muzyczny, podobnie jak Nyman, muzyke kameralna bardzo, oparta na jednym motwie, ktory pozniej poddany zostaje wariacjom, z niewielka iloscia instumentow, czy wrecz solowkami na okreslony instrument. z drugiej strony sa to rozbudowane, ekspresjne hymny, choralne oratoria, cos z pogranicza muzyki sakralnej.

osobiscie uwielbiam : Hymn zjednoczonej Europy z Niebieskiego, glowny utwor z Podwojnego zycia Weroniki, marionetki z weroniki, Tango z Bialego i Bolero z Czerwonego.
z tworczosci pozafilmowej ja dorzuce jeszcze Opere egipska, oparta na tekstach z ksiegi umarłych i Requiem dla Mojego Przyjaciela, poswiecone Kieslowskiemu. warto posluchac.

uwazam ze preisner swietnie sie sprawdza w kinie kameralnym, kinie Moralnego Niepokoju, niszowym, autorskim i artystycznym. jakos jednak nie moge sobie wyobrazic jego muzyki w filmie epickim. tu o wiele lepiej pasuje Kilar czy Kaczmarek :roll:

_________________
- Do you still have faith in cinema?
- Sure,(...). But I have to continuously run old movies to keep my faith.
Paul Verhoeven


Pasjonat kina
Avatar użytkownika
Preisner to absolutny magik. Jego kompozycje to arcydzieła. Zaskakujące jest to, iż jego muzyka filmowa jest z jednej strony tak charakterystyczna i zapadająca w ucho, aż trudno nie zwrócić na nią uwagi- z drugiej strony natomiast bardzo często przeplatana jest ciszą, subtelnymi dżwiękami i swego rodzaju muzyczną zadumą. Jego twórczość jest więc pełna kontrastów, a zarazem spójna i nierozerwalna. Bardzo często kulminacyjny punkt danej sceny zostaje podkreślony zaledwie kilkoma dżwiękami, mają one w sobie jednak tyle adekwatnej refleksyjności, bólu, czy magii, że nic więcej nie jest potrzebne.
Oczywiście muzyka do "Trzech Kolorów" to niepodwarzalne mistrzostwo, tutaj wyraźnie widać istotę twórczości Preisnera. Ja osobiście faworyzuję muzykę do "Niebieskiego" --PRZEPIĘKNA-- szczególnie zapadła mi w pamięć także muzyka do "Bez Końca".
Zaskoczyla mnie jednak wiadomość, że Preisner napisał muzykę do "When a man loves a woman" i "Tajemniczego Ogrodu"...ale to całkiem miłe zaskoczenie :mrgreen:


Kinomaniak
Avatar użytkownika
glorija7:
bardzo często przeplatana jest ciszą, subtelnymi dżwiękami i swego rodzaju muzyczną zadumą

jest to zwiazane z postawa Preisenera wobec muzyki filmowej. czytalam jak raz sie wypowiadal w wywiadzie, w hollwood maja tendencje do zapychania muzycznego filmow, a sciezka dzwiekowa jest rozpisywana praktycznie pod kazda minute obrazu. preisner jest za oszczednym wykorzystywaniem muzki i jej brakiem, ktory czesto lepiej podkresla nastrojowosc czy powage danej sceny niz ilustracja muzyczna.

nawet znalazlam ta wypowiedz:
Cytuj:
Muzyka, jaka lubie, powinna byc narracja, a jednoczesnie dopelnieniem i uzupelnieniem scenariusza. Mozna zawiesic jakas kwestie, bo zastapi ja muzyka. Na przyklad kiedy brakuje slow na wyrazenie emocji. Powinna ilustrowac film, ale madrze. Tzn. nie to, co na zewnatrz, co widzimy na ekranie, ale to, co jest w ludziach, w aktorach - a jednoczesnie w nas samych, w widzach.

Muzyka raz jest antycypacja, a raz retrospektywa. Zawsze jednak powinna byc partnerem, a nie zapelniaczem jakiejs dziury.

- Czasem jest zbedna?

- Oczywiscie. Czasem najlepsza muzyka w filmie jest cisza - jak w niektorych filmach Bergmana.

Nie znosze amerykanskiej maniery podkladania muzyki do calego filmu. To zaczelo sie od Lucasa i Spielberga. Moim zdaniem, muzyka, ktora idzie non stop, traci swoja funkcje kreacyjna i jest meczaca. Jest jak jakas potworna tapeta.


polecam caly wywiad z Preisnerem dla Wyborczej
http://www-personal.engin.umich.edu/~zb...nerGW.html


Niewolnik kina
Avatar użytkownika
Wiem, ze Preisner uznanym kompozytorem jest i basta, ale jakos nigdy nie bylem przekonany do niego. Jak dla mnie to pisze on muzyke dosyc ciezka reka. Znam niektore jego soundtracki, bo zona jest fanem jego i glosu Towarnickej (pst, nie zdradzcie mnie :naughty: ) A szczegolnie, gdy slysze jego ostatnie, niefilmowe produkcje, utwierdza mnie to. Moze to racej kwestia osobistej wrazliwosci, moze Preisner jest blizszy kobietom?

_________________
http://www.redmer.com.pl/duck.htm

http://www.redmer.com.pl/kamila.htm


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
Ja zdecydowanie bardziej wolę muzykę Michała Lorenca. A Preisner, kiedyś czytałam z nim wywiad i nie spodobał mi sie jako człowiek - wypadł w nim delikatnie rzecz ujmując na zarozumialca.

_________________
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/


Kinomaniak
Avatar użytkownika
Muzykę Preisnera uwielbiam, zarówno tą filmową jak i poza. Najbardziej urzekł mnie soundtrack z "Tajemniczego Ogrodu", a w szczególności utwór Awakening of spring. Muzyka Preisnera jest niezwykła, nastrojowa i szczerze nie obchodzi mnie to czy jest zadufanym w sobie bucem czy niezwykłym człowiekiem. Według mnie, ma powody do bycia zarozumiałym; natomiast jeśli jest; to uważam to za nieważne - gdyż tej zarozumiałości nie czuję w muzyce.

Dla mnie jego twórczość jest po prostu piękna, trudno mi się od niej oderwać, w szczególności o wspomnianej ścieżce dźwiękowej z "Tajemniczego Ogrodu", później z trylogii (niestety "Dekalogu" nie było mi jeszcze dane zobaczyć). Niesamowita jest również płyta "Głosy" w szczególności utwór poświęcony Piotrowi Edelmanowi, Noc oraz "Wielka woda" z wokalem Janusza Radka. Muszę przyznać, że nigdy nie doceniałam Radka, kojarzył mi się przede wszystki z twórczością Rubika (od której przeważnie uciekałam na inny kanał). Natomiast poprzez Preisnera zaczełam patrzeć na niego bardziej obiektywnie.

Wracając do Preisnera, najczęściej słuchanymi kolędami przeze mnie są właśnie te na 'koniec wieku' (i to nie tylko w okreśie przed-wśród świątecznych, bo zdarza mi się puszczać ją również latem). Połączenie niezwykłego (a zarazem prostego tekstu) z jego muzyką daje bombę nastrojową. Dla mnie Preisner jest po prostu magikiem. Twórczość Preisnera (jak również wspomnianego przez Donie Agate Lorenca) darzę uwielbienie i przyjmuję je bez zająknięcia.

_________________
według zasady carpe diem - chwytam karpia


Adept
Avatar użytkownika
Przepraszam za czysty banał, ale innych słów w tym wypadku nie znajduję, ta muzyka po prostu dotyka mojej duszy. "Requiem dla mojego przyjaciela" to było Odkrycie, mało spraw przenika mnie tak jak "Lacrimosa". I trwa ten stan zachwytu pomieszanego z niepokojem, wobec całej twórczości Preisnera, od czasu kiedy zobaczyłam, będąc jeszcze dzieckiem, "Podwójne życie Weroniki", swoją drogą jeden z moich ukochanych filmów, i jeden z tych, które pchnął mnie na studia filmowe.

_________________
"Moje życie jest wszystkim co mam." - Kieślowski.