Start Szukaj Regulamin MovieQuiz Filmy w TV Użytkownicy   Załóż konto Zaloguj się
Nowe posty Subskrypcje Moje posty Ulubione Ustawienia    
don Bubas
Avatar użytkownika
Fanatyk kina
Mężczyzna
Plakaty:
6946408.2.jpg

Twórcy:
Reżyseria: Christopher Hampton
Scenariusz: Christopher Hampton
Zdjęcia: Denis Lenoir
Muzyka: Philip Glass


Obsada:
Bob Hoskins: Verloc
Patricia Arquette: Winnie
Gérard Depardieu: Ossipon
Robin Williams: profesor
Jim Broadbent: inspektor Heat
Christian Bale: Stevie


Fabuła:
Londyn, lata 80. XIX wieku. Adolph Verloc mieszka w Soho wraz z żoną Winnnie i jej umysłowo chorym bratem Steviem. Verloc prowadzi mały sklepik, gdzie wieczorami odbywają się tajne spotkania anarchistów. Jak na ironię, sklepik stanowi przykrywkę dla drugiego, znacznie bardziej dochodowego zajęcia jego właściciela: Verloc jest bowiem podwójnym agentem pracującym dla ambasady rosyjskiej. Pewnego dnia zostaje zmuszony do przeprowadzenia zamachu, którego celem ma być Królewskie Obserwatorium w podlondyńskim Greenwich.

Na ten film warto zwrócić uwagę ze względu na dwie rzeczy. Po pierwsze aktorstwo. W szczególności epizod z profesorem, specjalistą od ładunków wybuchowych, w którego wcielił się Robin Williams. To pierwszy film jaki oglądałem, i chyba jeden z niewielu wogóle, w którym zagrał czarny charakter. Ale jak! Jest mroczny, tajemniczy, groźny, niesamowity. Jak już jestem przy epizodach, to swoje miejsce w filmie wyraźnie naznacza Broadbent - niech mi ktoś wskaże bardziej angielskiego Anglika! Ten akcent, wyraz twarzy, gość jest niemożliwy. Podobnie Roger Hammond, który głosem do złudzenia przypomina Jamesa Masona. W rolach pierwszoplanowych króluje oczywiście Hoskins, ale mimo całego mojego szacunku do Boba, drugi plan Tajnego agenta sprawi największą radość kinomanom.

Drugim, wybitnym elementem jest muzyka Glassa. Niezwykle dramatyczna, rozpisana przede wszystkim na fortepian i skrzypce. Bardzo przypomina mi jedną z jego płyt "Solo Piano Album", którą ubóstwiam.

Sama historia nic nadzwyczajnego nie ma do powiedzenia. To po prostu tragedia rozgrywająca się w XIX wieku. Sporo tu z słynnych greckich dramatów, gdzie nie ma dobrego rozwiązania, zawsze ktoś przegra. Tutaj tragedią jest śmierć z którą muszą walczyć bohaterowie. Każdy z innego punktu widzenia. Oglądając film jednak, cały czas miałem wrażenie, że autorów bardziej fascynuje otoczka wydarzeń. Anarchistyczny światek Londynu. Lokale w których spotykają się zamachowcy próbujący obalić rząd, tajne spotkania i ogólna atmosfera tamtych lat. To jest naprawdę fascynujące, ale nie wiem czy najlepiej wpływa na odbiór filmu. W końcu tematem przewodnim powinien być moralny upadek który doprowadził do czegoś przerażającego.
_________________
Nic paskudniejszego iż gdy pierwszy przybywający gość snuje się i nie wie, co ma począć, a jego ślubna megiera szeptem wierci mu dziurę w brzuchu za to, że przyjechali za wcześnie.

© 2003-2010 MovieForum.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oparte na systemie phpBB.
Partnerzy    Reklama