Siódma pieczęć

(1957) Det Sjunde Inseglet

Zaloguj
Fanatyk kina
Avatar użytkownika
6935277.2.jpg
Twórcy:
Reżyseria: Ingmar Bergman
Scenariusz: Ingmar Bergman
Zdjęcia: Gunnar Fischer
Muzyka: Erik Nordgren

Obsada:
Max von Sydow: Antonius Block
Gunnar Bjornstrand: Jöns
Bengt Ekerot: Śmierć
Nils Poppe: Jof
Bibi Andersson: Mia
Maud Hansson: Czarownica
Gunnel Lindblom: Dziewczyna
Bertil Anderberg: Raval

Fabuła:
Metaforyczna opowieść powracającym z wyprawy krzyżowej rycerzu, który staje do szachowego pojedynku ze Śmiercią. Stawką w grze jest życie rycerza. Jeden z najwybitniejszych filmów w historii kina mocno osadzony w poetyce średniowiecznej.


Czy Bóg istnieje? Jakże oczywiste pytanie, ale najprościej opisuje problem poruszany w 'Siódmej Pieczęci'. O ile jednym pytaniem można opisać tą alegoryczną i niejednoznaczną historię. Bergman stworzył dzieło ponadczasowe, które zachwyca merytoryką i rozbudza ludzką ciekawość stawiając pytania, na które każdy z nas chce znać odpowiedź - ta niestety jest niemal niedostępna.

Na wstępie zaznaczam, iż jest to mój pierwszy film tego, owianego już mitem, reżysera. Jeśli dane mi go oceniać po jednym dziele, nic z tego co o nim słyszałem nie było przereklamowane. Poczytałem trochę o życiu Bergmana i widać, że jego religijne dzieciństwo(ojciec pastor) odbiło swe piętno w omawianym filmie - mam nadzieję, że to samo tyczy się innych.

Ale teraz do rzeczy. 'Siódmej Pieczęci' nie można obejrzeć i 'iść dalej'. Dzieło fascynujące niemal na każdym kroku nie daje o sobie zapomnieć i każe nurtować temat w poszukiwaniu analogii czy ciekawostek. Jest to najważniejsza cecha tego filmu i dowód jego zrozumienia.

Antoniusz Block powraca z wyprawy krzyżowej i spotyka Śmierć. Pojedynek w szachy ma zadecydować o jego życiu. Film skupia się na podróży egzystencjalnej Antoniusa, który podczas gry o swoje życie próbuje dowiedzieć się co jest po śmierci i czy Bóg istnieje. Z tego też powodu 'Siódma Pieczęć' jest dziełem ponadczasowym - ludzie mieli te wątpliwości zawsze i nigdy się ich nie pozbedą. Wszystko to bowiem zależy od wiary, a ta nie płynie z umysłu tylko z serca. Odpowiedzi na te pytania nie znajdziemy dzięki wiedzy - jest to kwestia wiary, wierzymy lub nie. Ten fakt przeobraża nasze życie w bezsens, marność. Antonius szuka Boga, dochodzi nawet do momentu, gdy chce znaleźć diabła, bo 'on musi wiedzieć'[czy Bóg istnieje]. Ostatecznie pyta Śmierć, lecz ta odpowiada mu, że 'jest niewiedząca'. Co do umieszczenia akcji w średniowieczu przychodzi mi do głowy tylko jeden powód - wtedy wiara była najbardziej wyrazista, więc problemy Antoniusa są najlepiej wyeksponowane.

Idąc dalej - podczas swej podróży rycerz spotyka m.in. Jofa. Widzi on rzeczy dla innych niedostępne. Takze tylko on prócz Antoniusa widzi Śmierć. Dla niego jest to wizja, dla Antoniusa znak, że Śmierć może zobaczyć osoba, która nie jest napiętnowana. Antonius dostrzega w Jofie dar ponadludzki - pochodzący z sacrum. Możliwe, że dla Blocka jest to też ostateczny dowód istnienie Boga - w którego najwidocznej uwierzył, gdyż na końcu filmu modli się.

Ważne też są sceny biczowania oraz palenia dziewczyny. Zwłaszcza ta druga, gdyż to wtedy Antonius dostrzega w jej oczach przerażenie - przed oczekującą ją pustką. Dla Antoniusa jest to istotna chwila. Dla mnie cały film jest też świetnym zobrazowaniem jak bezsensowną epoką było Średniowiecze.

Nie wolno też zapomnieć o samej parti szachów. Dzieli się ona na trzy części. Na początku Antonius pełen zapału zasiada do gry. Za drugim razem jest pewny siebie, zyskuje nawet przewagę. Śmierć pyta go o powód jego radości - były to niewątpliwie chwile spędzone z Jofem i Mią. Pokazały one naszemu bohaterowi, że życie tylko dla życia też może być szczęśliwe. Same dialogi Antoniusa ze Śmiercią to istne cudo. Niebanalne, lekko groteskowe i z nutką humorystyczną tworzyły niesamowitą atmosferę. I w końcu trzeci, ostatni pojedynek - Antonius bez zapału ani pomysłu, ze świadomością, że i tak przegra.

Postać Antoniusa jest uosobieniem dręczących nas lęków i wątpliwości, a film skłania nas do drążenia tematu i poszukiwaniu tego czego szuka Antonius. Bogactwo symboli jest tutaj przeogromne i życie można by stracić chcąc rozwikłać wszystko do końca. I pod tym wględem to dzieło Bergmana jest tak wspaniałe - aby je naprawdę zrozumieć trzeba zrobić o wiele wiele więcej niż obejrzenie samego filmu.

Wartość merytoryczną filmu dopełnia kapitalny, czarno-biały klimat średniowiecza. O grze aktorskiej właściwie niewiele można napisać, gdyż aktorzy wydawali się marionetkami w rękach reżysera. Można jedynie wybrać postać, która nam najbardziej przypadła do gustu - w moim wypadku jest to cyniczny i oschły, lecz szlachetny giermek Antoniusa - Jons.
Kinoman
Avatar użytkownika
Cudo nad cudami. Bergman udowadnia, że jest jednym z najlepszych reżyserów w historii kinematografi. Siódma Pieczęć to kolejny obraz, który jest jego osobistą rozprawą na temat istnienia Boga. Mimo tej intymności, film skłania do refleksji własciwie każdego widza, bardzo ciężko uciec przed natłokiem myśli, które towarzyszą podczas oglądania seansu. Produkcja pełna orgyinalności już w samej warstwie fabularnej (rozgrywka szachowa ze Śmiercią), a właściwie wspaniała i ponadczasowa w każdym calu. Siódma Pieczęć to prawdziwe arcydzieło, kino artystyczne na najwyższym poziomie, które powinien zobaczyć każdy. Pisałem recenzję tego filmu i właśnie przy poświęceniu większej uwagi odkrywa się nowe aspekty tej produkcji, których jest naparwde dużo. Bardzo rzadko spotykana głębia.
Jedno z największych filmowych dokonań z jakimi miałem do czynienia.


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
Praktycznie film-rzeka. Jakiej tematyki Bergman tutaj nie poruszył? Multum pytań jakie stawia "Siódma pieczęć", pytania bez odpowiedzi, jak żyć, w co wierzyć, jaka celowość naszego istnienia i tak dalej i tak dalej.

Niesamowita jest kompozycja tego filmu. Tak jakby z offu widzimy niewiarygodny pojedynek szachowy Blocka ze Śmiercią, który jest tylko pretekstem do opowiedzenia moralitetu. Celowo Bergman akcję osadził w okresie wypraw krzyżowych, rycerze wędrują zabijać w imię Boga, tylko czy Bóg tego wymagał od człowieka. Epidemia panująca w ojczyźnie Blocka, wszędzie obecna jest śmierć, biczujący się fanatycy religijni. Nie mogło obejść się bez uwielbianych przez reżysera kuglarzy, błaznów. Kim są ludzie beztroscy, czasem nawet nieświadomi własnego istnienia. Reżyser przypomina o tym, że ostatecznie śmierci w żaden sposób nie da się oszukać, śmierć do każdego dotrze, kwestia pogodzenia się z własnym losem - również obecna wielu filmach Bergmana.

Gatunkowo "Siódma pieczęć" jest wszechstronna, mamy głównie dramat, jednak znajdziemy tutaj elementy komiczne, groteskowe, ale także elementy mrożące krew w żyłach. Samo ukazanie się Śmierci robi ogromne wrażenie. Ingmar Bergman stworzył genialne metaforyczne odniesienie do współczesności. Rok 1957, kilka lat po wojnie pełnej okrucieństwa i cierpienia, połowa XX wieku kryzys wiary jako takiej.
Ten obraz estetycznie i tematycznie bardzo zbliżony jest do innego filmu Szweda - "Źródło". Jeśli "Siódma pieczęć" się komuś spodobała, jestem pewien, że w przypadku "Źródła" będzie podobnie.


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
A czy "Siódma pieczęć" nie nawiązuje trochę do "Furmana śmierci" Victotora Sjöströma z 1921 roku? Na pewno nawiązuje do sredniowiecznych moraliterów. Wydaje mi się, że też trochę nawet do "Komediantów" Marcela Carné (1945). Tak czy inaczej powstał film dotykajacy najważniejszych w życiu spraw, wcale nie będący ponurym obrazem. Owszem, taki nastrój przeważa, jednak jest w filmie tekże doza humoru i zwycieża w nim miłość.

_________________
"Nie należy mylić prawdy z opinią większości" Jean Cocteau

"...rot weht die Fahne in Morgenwind" Hanuman


Kinomaniak
Avatar użytkownika
Windmill:
A czy "Siódma pieczęć" nie nawiązuje trochę do "Furmana śmierci" Victotora Sjöströma z 1921 roku?

Hmm może po części tak. Czytałam kiedyś, że wymienia się tu dwa filmy które mogły być inspiracją: właśnie Furmana śmierci (albo inny tytuł Wózek widmo) oraz Zmęczoną śmierć Langa. Nawiązując jeszcze do samego Sjöströma to wiadome jest, że Ingmar Bergman wzorował się wiele razy na starszym mistrzu, więc nie tylko w tym przypadku możemy wspominać mojego ulubionego reżysera szwedzkiego. ;)

Sam Bergman powiedział kiedyś, że bohater Siódmej pieczęci Antonius Block jest do niego trochę podobny. Reżyser czuł z nim związek, ponieważ tak jak on odczuwał pustkę w sercu i powoli zanikającą wiarę w Boga. "Żyłem wtedy z zanikającymi resztkami dziecięcej pobożności, kompletnie naiwnego wyobrażenia o tym co można by określić mianem pozaziemskiego zbawienia."

Dla mnie Siódma pieczęć to również dzieło wybitne. Wspaniałe kino rewelacyjnego reżysera.

_________________
All Of me is all for you
You're all I see
All of me is all for you
You're all I need


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
Sam Bergman oddał hołd Sjöströmowi angażując go (główna rola) w filmie "Tam gdzie rosną poziomki". Zgadza się, że "Zmęczoną śmierć" Fritza Langa też można uznać za film, który mógł zainspirować Bergmana do stworzenia "Siódmej pieczęci"; w filmie Langa głównym motywem jest także gra o życie ze śmiercią, jednak jest to gra bardziej skomplikowana niż gra w szachy, polega bowiem na wpływaniu na ludzi, co - jak wiadomo - często bywa wręcz niemożliwe. W każdym razie gra to wspólny element obu filmów. "Furman śmierci" natomiast mnie skojarzył sie z filmem Bergmana nie tylko tematycznie, ale i wizualnie. Zreszta Bergman inspirował się też skandynawskim malarstwem średniowiecznym o tematyce dance macabre , na przykład w scenie na wzgórzu, gdzie śmierć prowadzi trzymających się za ręce ludzi:

Obrazek

A odnośnie cytatu, to myślę, że jest on uniwersalny w odniesieniu do wielu filmów Bergmana, nie tylko do "Siódmej pieczęci".

_________________
"Nie należy mylić prawdy z opinią większości" Jean Cocteau

"...rot weht die Fahne in Morgenwind" Hanuman


Adept
Avatar użytkownika
Film ciężko skomentować w dwóch zdaniach. Widziałam rok temu i nadal jest żywy w mojej pamięci. Myślę również, że na długo jeszcze w niej pozostanie.
Mój komentarz byłby jedynie powtórzeniem słów poprzedników. Ograniczę się więc tylko to zgody z tym, co zostało powiedziane przez przedmówców.
Zdecydowanie ARCYDZIEŁO.


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
Film dobry choć nigdy przy okazji tego klasyka w zachwyt nie popadałem. Na ówczesne czasy wplecenie tematyki filozoficznej o charakterze egzystencjalnej to może i coś zupełnie świeżego w kinie i na dodatek oryginalnie to pomyślane ( rycerz grający ze Śmiercią w szachy, ogólna strona plastyczna filmu i oddanie ducha czasów średniowiecza z nawiązaniem do współczesnego doświadczenia nieszczęść ludzkości po II wojnie światowej w konsekwencji prowadzącej min. do kryzysu wiary ) ale owa zawartość myślowa filmu nigdy mnie nie ujmowała. Po części dlatego, że wierzącym nie jestem, po części dlatego, że nic szczególnego Bergman nie mówi o czym bym już nie wiedział i jak się już mam zastanawiać nad istnieniem Boga wolę włączyć "Odyseję..." Kubricka, która lepiej sobie radzi w tym temacie, pewnie temu, że istotę boską ujęto tam z dala od religijnych symboli. Tym niemniej rzecz godna szacunku, którą należy obejrzeć.

8/10

_________________
By móc choć trochę poznać świat i człowieka regułą jest by oglądać wszelakie oblicza Filmu.

http://www.theyshootpictures.com/gf1000_all1000films.htm


Niewolnik kina
Avatar użytkownika
Joe Chip:
nic szczególnego Bergman nie mówi o czym bym już nie wiedział


Bez urazy, ale ten cytat wywołał uśmiech na mej twarzy. Brzmi trochę buńczucznie, nie sądzisz? :mrgreen:

Nie jestem znawcą tematu, ale z tego co gdzieś tam kiedyś wyczytałem, Bergman jako syn pastora o surowych zasadach całe życie miał problem z wiarą, wobec czego ten temat exploatował. Tego się po prostu nie da "wiedzieć".

Pamiętam, że film wywołał moje zainteresowanie, gdy zobaczyłem w TV fragment pokazujący partię szachów nad brzegiem morza ze śmiercią - przedstawienie śmierci było nad wyraz interesujące, choć całośc filmu plastycznie mnie już nie urzekła tak bardzo. Ale chyba dla mnie osobiście ten film ma większą wartość "myślową", jak to ująłeś.

_________________
http://www.redmer.com.pl/duck.htm

http://www.redmer.com.pl/kamila.htm


Fanatyk kina
Avatar użytkownika
dr Plama:
Bez urazy, ale ten cytat wywołał uśmiech na mej twarzy. Brzmi trochę buńczucznie, nie sądzisz?


Czemu zaraz buńczucznie? Wnioski jakie płyną z filmu nie są niczym odkrywczym i dochodzi się do nich samemu gdy się tylko nad tymi dylematami zastanowić głębiej z tą różnicą, że Bergman zrobił o tym film, inni pisali o tym książki, temat to stary jak sam świat. Jeśli komuś jego dzieło pozwoli ukształtować światopogląd to pogratulować twórcy. Dla mnie rzecz bardziej interesująca jako wizja średniowiecza na tle którego pojawia się wątpiący główny bohater, chyba niejeden taki żył wtedy bo ślepo wierzących tam samych raczej nie było jak mi się zdaje. :)

_________________
By móc choć trochę poznać świat i człowieka regułą jest by oglądać wszelakie oblicza Filmu.

http://www.theyshootpictures.com/gf1000_all1000films.htm


Kinomaniak
Avatar użytkownika
Moim zdaniem, w swoich interpretacjach, zapominacie o klamrze, która rozpoczyna i kończy film, a więc o cytacie z Biblii: "a kiedy Baranek złamał siódmą pieczęć nastało milczenie trwające pół godziny" (cytuje z pamięci oczywiście). Przecież to on stanowi klucz do interpretacji filmu. Block obserwuje życie na ziemi, pełne okrucieństwa i cierpienia. Jego wiara w istnienie Boga jest silna. Bodajże podczas spowiedzi przyznaje, że nie może wyzbyć się wiary, która drzemie głęboko w jego sercu. Równocześnie poddaje w wątpliwość trudne do dostrzeżenia cudy, w których Stworzyciel objawia się ludziom, zastanawia się jak możliwy jest taki ogrom cierpienia dokonujący się na Jego oczach. I rzeczywiście szuka odpowiedzi na pytanie: czy życie pozagrobowe nie jest tylko nadzieją człowieka? Ale Block nie stanowi jedynego elementu filmu. Ba, powiedziałabym, że nie jest nawet pierwszoplanowy. Dzieli się swoją ważkością z pozostałymi bohaterami. Jons jest sceptyczny i cyniczny. Małżeństwo aktorów to prości ludzi, którzy nie prowadzą, w odróżnieniu od rycerza, filozoficznych rozważań. Żyją pełnią życia, cieszą się z drobnych, acz pięknych zjawisk, są młodzi i radośni. Równoprawni w swej roli znaczeniowej w filmie, są moim zdaniem i mnisi czy biczownicy. Wszystko to obrazuje miejsce Boga w ludzkim świecie.
I bynajmniej nie ma tu mowy tylko i wyłącznie o świecie średniowiecznym. Na dobrą sprawę akcja Siódmej pieczęci rozgrywa się wiele lat po wyprawach krzyżowych i kilka po pladze czarnej zarazy. Przedstawiony tak sugestywnie przez Bergmana świat jest więc jedynie alegorią XX wieku, w którym człowiek, w obliczu jakże nowych realiów także musiał zweryfikować swoje dotychczasowe poglądy.

Na razie tyle w tym temacie. Dobranoc.

_________________
http://donna-mia-balboa.blogspot.no/


Kinomaniak
Avatar użytkownika
Cytuj:
Ale Block nie stanowi jedynego elementu filmu. Ba, powiedziałabym, że nie jest nawet pierwszoplanowy


Początkowo mnie to lekko zdziwiło, potem stwierdziłem, że rola von Sydowa jest idealnie skrojona - nie za duża, nie za mała.

Nie wiem, może po prostu mogę się identyfikować z Antoniusem i jego przemyśleniami/wątpliwościami, może podoba mi się obraz średniowiecza przedstawiony przez Bergmana, może lubię takie mroczno-ponuro-tajemnicze klimaty, ale film mi się naprawdę podobał. 10/10 z czystym sumieniem.



cron