| Start | Szukaj | Regulamin | MovieQuiz | Filmy w TV | Użytkownicy | Załóż konto | Zaloguj się |
| Nowe posty | Subskrypcje | Moje posty | Ulubione | Ustawienia |
|
| |
|
Plakaty: Twórcy: Reżyseria: Robert Zemeckis Scenariusz: Roger Avary i Neil Gaiman Zdjęcia: Robert Presley Muzyka: Alan Silvestri Obsada: Ray Winstone: Beowulf Anthony Hopkins: Król Hrothgar Angelina Jolie: Matka Grendela John Malkovich: Unferth Brendan Gleeson: Wiglaf Crispin Glover: Grendel Robin Wright Penn: Królowa Wealhtheow Dominic Keating: Stary Cain Nick Jameson: Drehgbearn Sebastian Roché: Wulfgar Sonje Fortag: Gitte Chris Coppola: Olaf Alison Lohman: Ursula Rik Young: Eofor Tyler Steelman: Młody Kain Randy Shelly: Chłopiec Sharisse Baker-Bernard: Hild Woody Schultz: Hengest Charlotte Salt: Estrith Leslie Harter Zemeckis: Yrsa Fabuła: Akcja filmu rozgrywa się w VI wieku. Tytułowy bohater Beowulf jest nieustraszonym Wikingiem. Kiedy przybywa na dwór duńskiego króla Hrothgara okazuje się, że tutejsi poddani nękani są przez przerażającego potwora, żywiacego się ludzkim mięsem. Dzielny Beowulf postanawia położyć temu kres - zabijając ludojada. W sumie nie jest tak źle, jak by się mogło wydawać. Beowulfa ogląda sie całkiem nieźle, nie ma tu ani patosu, ani specjalnie nic, co by widza irytowało. Fajnie, że fabuła nie obejmuje żadnych wypraw, wojen itp. Jak na ekranizację legendy jest nawet kameralnie . No i podoba mi się to, że Beowulf jest w filmie narcystycznym su******, a nie wielkim i czystym jak łza bohaterem. Momentami film bawi - na przykład podczas sceny, gdy nagi Beowulf walczy z Grendelem i twórcy starają się schowac jego małego przyjaciela za dosłownie wszystkim, co się da. Ale ogólnie nie jest źle. Pytanie tylko... po co? Po co bawić się w nienaturalną, przypominającą intro z Medievala animację, skoro można zrobić film ze zwykłymi aktorami, dużo lepszy, dużo bardziej naturalny? Jak dla mnie to głupota, ale oczywiście co kto lubi.
_________________ Ne fais pas cette tete, c’est toi qui me laisse la. |
|
|
| |
|
Jeśli chodzi od strony technicznej to naprawdę nieźle, choć są pewne wpadki angelina któej wyrastają ze stóp jakieś badziewia coby wyglądała że idzie na szpilach - istna porażka
Tak Beowulf to niezły kawał skurczybyka, ale da sie faceta polubić. _________________ Idioci usiłują na ogół wyglądać inteligentnie, mało jest osób wystarczająco inteligentnych, aby mogły sobie pozwolić na wygląd idioty. www.filmbox.pl http://youtube.com/watch?v=n6aCMgy0ES4 - ah, ach, och nic tylko umrzeć przy tym kawałku |
|
|
| |
Czy rzeczywiście film ten daje efekt trójwymiarowości również w zwykłym kinie? Ja chciałem iść na niego do IMAXa, ale się okazało, że mają za mało kopii i w krakowskim oddziale nie było
_________________ Shit happens |
|
|
| |
Ale kaszana. Nie będę się rozwodziła nad fabułą, dialogami i innymi tego typu pierdołami, wiadomo, że nie to było najważniejsze. Przejdźmy od razu do strony technicznej. Miało być super wyszło tak sobie. Już w pierwszych scenach mamy chyba najgorzej zrobioną postać, mianowicie żonę Hrothgara. Kukła idealna. Zresztą większości kobiet wyglądało jak lalki, poza jednym wyjątkiem ale o tym później Zdecydowanie lepiej wypadli faceci, ale tylko jeśli chodzi o twarz. Chyba zarost, zmarszczki i brud nadawały im więcej charakteru niż miały gładziutkie buźki pań. No ale od szyi w dół była już kicha. Widzę, że już w VI wieku mieli salony kosmetyczne specjalizujące się w całkowitej depilacji męskich ciał. Te jędrne, gładkie jak pupa niemowlęcia pośladki Beowulfa
Jedyna postać, która mi się podobała bez żadnych zastrzeżeń to matka Grendela. Angelina Jolie po obróbce jako jedyna wyglądała tam na pełnokrwistą kobietę a nie lalkę. Zarówno twarz, która miała oznaki życia i jakiejś gry aktorskiej jak i ciało spływające złotem wyglądały rewelacyjnie i nawet te szpilki nie raziły. Szkoda, że było tak mało scen z jej udziałem. Co mi się jeszcze podobało to muzyka, która leci w tle potyczki Beowulfa z potworami morskimi i w paru innych miejscach. Taka monumentalna, chóralna, chociaż nie sądzę żeby sprawdziła się poza filmem. Jeszcze lepszy był motyw pojawiający się wraz z matką Grendela, tajemniczy, niepokojący. A to co mnie najbardziej zajmowało to śledzenie scen i ujęć przewidzianych dla szczęśliwców (albo i nie...) którzy mieli okazję obejrzeć "Beowulfa" w 3D i liczenie ile razy bym dostała zawału po kolejnych wyskokach "z nienacka" Grendela, tudzież rzucania różnych przedmiotów w stronę widowni.
Motoduf: gdy nagi Beowulf walczy z Grendelem i twórcy starają się schowac jego małego przyjaciela za dosłownie wszystkim, co się da. Ta to było "piękne" . Najpierw za ręką jego towarzysza, potem za jakimś mieczem, następnie świetny światłocień. Naprawdę nie wiem po jaką cholerę rozbierali go do naga. W ogóle Beowulf miał jakieś niepokojące skłonności do streapteasu, co widać jeszcze przy scenie z fryzyjczykami.
No i oczywiście nie można nie wspomnień o "I AM BEOWULF!!!" pojawiającym się z równą częstotliwością i wypowiadane z taką mocą jak "THIS IS SPARTA!!!". Oprócz tego pojawia się parę modyfikacji w stylu "YOU ARE BEOWULF", "YOU ARE MIGHTY" itd. |
|
|
| |
|
Narya: Co mi się jeszcze podobało to muzyka, która leci w tle potyczki Beowulfa z potworami morskimi i w paru innych miejscach. Taka monumentalna, chóralna, chociaż nie sądzę żeby sprawdziła się poza filmem. Jeszcze lepszy był motyw pojawiający się wraz z matką Grendela, tajemniczy, niepokojący. Prawdę mówiąc, jak na Alana Silvestri'ego, to muzyka rozczarowuje, chociaż w filmie sprawdza się jak najbardziej ok. Ale tylko ok. Gdybym miała wybierać ścieżkę z tego typu, to stawiałabym na Tylera Batesa i "300". Natomiast wyjątkowo przyjemnym akcentem były dla mnie dwie ballady zaśpiewane przez Robin Wright - Penn (aż jestem zaskoczona, że o nich nie wspomniałaś). "A Hero Comes Home" w jej wersji jest dla mnie po prostu piękne, a wersja końcowa, zaśpiewana innym głosem i zmiksowana z motywem przewodnim po prostu się nie umywa. Okrzyki "I'm Beowulf" w ogóle mi nie przeszkadzały - takie legendy mają swoje prawa. Animacja momentami mi się podobała, przez wiekszość czasu raziła budząc konotacje ze Shrekiem. W sumie nie wiem, po co im to było i na co. Rozczarowała mnie nie tyle żona Hrothgara, ile Unferth - biedny Malkovich przypominał mi jako żywo neandertalczyka, tylko takiego smuklejszego. Za to nawet nie sądziłam, że da się animować tyle zmysłowości w postaci Jolie... :] Wrażenia w sumie średnie, ale rozrywka nawet ok - nie zachwyca, ale też nie odrzuca. |
|
|
| |
|
Christina: (aż jestem zaskoczona, że o nich nie wspomniałaś). Wyleciało mi z głowy Może dlatego, że tak drażniła mnie postać, że rzutowało to na śpiewaną przez nią pieśń. Ale jak zamknęłam oczy to mi się podobało. Christina: Rozczarowała mnie nie tyle żona Hrothgara, ile Unferth - biedny Malkovich przypominał mi jako żywo neandertalczyka, tylko takiego smuklejszego. O tak. Ja tak przez cały film patrzyłam i się zastanawiałam co to za aktor. No głos poznaję ale do tej małpiej twarzy nie mogłam dopasować nazwiska. Christina: Za to nawet nie sądziłam, że da się animować tyle zmysłowości w postaci Jolie... :] A ja ciekawa jestem na ile figura, którą prezentuje w filmie jest jej a na ile komputerowa. Tak procentowo
|
|
|
| |
|
Myślałem, że będzie dużo gorzej, a jestem świeżo po seansie i muszę stwierdzić, że nie było tak źle. Animacja na początku trochę raziła, i jak wspomniała Christina, przywodziła na myśl Shreka. Jednak łatwo było się do niej przyzwyczaić i im dalej, tym film był coraz lepszy. Świetnie od strony technicznej wypadły wszystkie sceny z udziałem Grendela, czy końcowa walka ze smokiem.
Patos, okrzyki Beowulfa, czy podniosła muzyka dodawały tylko uroku całej opowieści, bo jak na legendę przystało, nie mogło tu zabraknąć tych rzeczy. Co do animacji bohaterów, to moim zdaniem najlepiej wypadł Wiglaf. Jego twarz była najbardziej ludzka, i dało się zobaczyć jakieś ślady gry aktorskiej. Nie można tego powiedzieć o żonie Hrothgara, której ubranie wyglądało strasznie sztucznie, a twarz nie wyrażała żadnych emocji. Można obejrzeć, i na pewno wiele osób to zrobi z czystej ciekawości. Bowiem nie ma wątpliwości, że przez swoją animację jest to obraz niecodzienny, i warto poświęcić mu te niecałe dwie godziny. |
|
|
| |
|
Nazgul: Co do animacji bohaterów, to moim zdaniem najlepiej wypadł Wiglaf. A który to? Nazgul: Nie można tego powiedzieć o żonie Hrothgara, której ubranie wyglądało strasznie sztucznie, a twarz nie wyrażała żadnych emocji. No ona mi właśnie przywodziła na myśl Fionę. Wyglądała tak jakby to całkowicie była animacja a nie jakieś bajery z podrasowywaniem komputerowo aktorów. Nazgul: Bowiem nie ma wątpliwości, że przez swoją animację jest to obraz niecodzienny, i warto poświęcić mu te niecałe dwie godziny. Jak dla mnie nie warto. Animacja jest taka se a fabuła nawet nie udaje, że jest istotna. I tylko mnie dziwi co w czymś takim robi plejada bądź co bądź całkiem niezłych aktorów. _________________ Następnie się zwarli w uścisku zmysłowym Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym "Chcesz być pyłem - lataj iłem" ![]() |
|
|
| |
|
Narya: I tylko mnie dziwi co w czymś takim robi plejada bądź co bądź całkiem niezłych aktorów. jak to co robi trzepie kasę no i oczywiście się pokazuje z tej i owej strony, coby producenci ich nie zapomnieli ![]() Nazgul: Patos, okrzyki Beowulfa, czy podniosła muzyka dodawały tylko uroku całej opowieści, bo jak na legendę przystało, nie mogło tu zabraknąć tych rzeczy. w takiej historii nie mogło się bez tego obyć, jak obrady sejmu bez pyskówek i trząchania lachą, jak zima bez śniegu (no ostatnio to tego śniegu ni bardzo więc znaczy się żadna zima). _________________ Idioci usiłują na ogół wyglądać inteligentnie, mało jest osób wystarczająco inteligentnych, aby mogły sobie pozwolić na wygląd idioty. www.filmbox.pl http://youtube.com/watch?v=n6aCMgy0ES4 - ah, ach, och nic tylko umrzeć przy tym kawałku |
|
|
| |
|
Narya: A który to? ![]() Kumpel Beowulfa, który po jego śmierci został królem. Narya: Animacja jest taka se eee tam
Jedynie początkowa uczta, i późniejsze sceny w zamku wyglądały jak zwyczajna animacja. Reszta, szczególnie sceny na otwartych przestrzeniach, bardziej przypominały rzeczywistość, niż efekty komputerowe, np. bitwa nad morzem, czy sceny gdy Beowulf wchodzi do jaskini matki Grendela - woda wyglądała tam lepiej niż w rzeczywistości
|
|
|
| |
|
Nazgul: nie ma wątpliwości, że przez swoją animację jest to obraz niecodzienny, i warto poświęcić mu te niecałe dwie godziny. Szczerze mówiąc nie uważam, że warto poświęcać czas i pieniądze tylko i wyłącznie po to, żeby zobaczyć niecodzienną technikę animacji. Kiedyś z tego powodu oglądałam jakiś taki stary animowany film "Władca pierścieni", gdzie aktorzy - podkolorowani i podrysowani na kadrach - byli przemieszani z animacją. Nie podobało mi się nic a nic. Ale już jeśli ktoś lubi nordyckie legendy, to jasne, czemu nie. Narya: A ja ciekawa jestem na ile figura, którą prezentuje w filmie jest jej a na ile komputerowa. Tak procentowo Oj pewnie niewiele zważywszy na to, że Jolie jest teraz nie tyle szczupla, co chuda jak patyczek... Narya: I tylko mnie dziwi co w czymś takim robi plejada bądź co bądź całkiem niezłych aktorów. Przykładowo Hopkins zawsze mówił wprost, że aktorstwo to jego zawód, więc gra dla pieniędzy, a nie dla sztuki
|
|
|
| |
|
A myślałem, że będzie to totalna klapa. Jednak myliłem się i już po paru minutach trwania tej bądź co bądź dziwnej animacji, wsiąkłem w klimat niesłychanie. Jednak pomimo mego końcowego zadowolenia z tej produkcji, nie zrozumiem nigdy podwójnego wywalenia kasy przez pana Zemeckisa (opłacił i aktorów i potem jeszcze włożył drugie tyle w animację), a to szkoda, bo zamiast jednego filmu mogły zawsze powstać dwa i to równie ciekawe co "Beowulf".
Acha i fajna muzyka. Śmiało można oglądać. _________________ Self improvement is masturbation. Self destruction is the answer. |
|
|
| |
|
Straszny przeciętniak, ot co. Byłem w sumie dość pozytywnie nastawiony, mimo słów krytyki ze wszystkich stron, ale niestety muszę się do nich dołączyć.
Historia mało porywająca. Jak na legendę przystało jest prawdziwy madafaka (choć jako narcyz Beowulf wypada całkiem nieźle), który jest mighty i w ogóle, a reszta się do niego nie umywa. I czego można się było spodziewać? Że to kolejny Spiderman, który będzie skakał po wszystkim co się da
Animacja tragiczna nie jest, ale faktycznie na usta ciśnie się "Shrek" - żona króla kojarzyła mi się z żoną króla w dwójce zielonego ogra Malkovicha za cholerę nie mogłem skojarzyć, mimo że jego nazwisko miałem na końcu języka. Jolie wyglądała ponętnie i nawet mi się podobała, mimo że jako kobieta nie jest w moim guście - tylko te szpilki... Najlepiej animacja sprawdza się w sekwencjach akcji - szczególnie w tych wspomnianych już wyżej.
Rozczarowuje także muzyka - ciągle słyszałem w tle jakieś podniosłe motywy, chóry itp., ale po seansie nic nie zostało mi w głowie. Takie to wszystko jakieś mdłe i przeciętne jak cały film było. Plus chociaż za bezkompromisowość w brutalności i troszkę sprośności - mogli to pociągnąć jeszcze pod względem nagości, ale przecież nikt w kinie nie pokaże skaczącego faceta z wackiem na wierzchu
_________________ www.niezlekino.pl www.willabaca.eu |
|
Ten dział przeglądają: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Premiery
Zapowiedzi
Filmy akcji
Filmy sensacyjne
Komedie
Filmy przygodowe
Filmy SF
Filmy animowane Westerny Filmy muzyczne Dramaty Filmy obyczajowe Filmy biograficzne
Thrillery Filmy wojenne Horrory Klasyka kina Filmy dokumentalne Seriale TV Plebiscyty
Muzyka filmowa Spisy filmów Telewizja Kino amatorskie Twórcy Aktorki Aktorzy DVD
Filmy animowane Westerny Filmy muzyczne Dramaty Filmy obyczajowe Filmy biograficzne
Thrillery Filmy wojenne Horrory Klasyka kina Filmy dokumentalne Seriale TV Plebiscyty
Muzyka filmowa Spisy filmów Telewizja Kino amatorskie Twórcy Aktorki Aktorzy DVD

. No i podoba mi się to, że Beowulf jest w filmie narcystycznym su******, a nie wielkim i czystym jak łza bohaterem. Momentami film bawi - na przykład podczas sceny, gdy nagi Beowulf walczy z Grendelem i twórcy starają się schowac jego małego przyjaciela za dosłownie wszystkim, co się da. Ale ogólnie nie jest źle. Pytanie tylko... po co? Po co bawić się w nienaturalną, przypominającą intro z Medievala animację, skoro można zrobić film ze zwykłymi aktorami, dużo lepszy, dużo bardziej naturalny? Jak dla mnie to głupota, ale oczywiście co kto lubi.
Zdecydowanie lepiej wypadli faceci, ale tylko jeśli chodzi o twarz. Chyba zarost, zmarszczki i brud nadawały im więcej charakteru niż miały gładziutkie buźki pań. No ale od szyi w dół była już kicha. Widzę, że już w VI wieku mieli salony kosmetyczne specjalizujące się w całkowitej depilacji męskich ciał. Te jędrne, gładkie jak pupa niemowlęcia pośladki Beowulfa
. Najpierw za ręką jego towarzysza, potem za jakimś mieczem, następnie świetny światłocień. Naprawdę nie wiem po jaką cholerę rozbierali go do naga. W ogóle Beowulf miał jakieś niepokojące skłonności do streapteasu, co widać jeszcze przy scenie z fryzyjczykami.
