| Start | Szukaj | Regulamin | MovieQuiz | Filmy w TV | Użytkownicy | Załóż konto | Zaloguj się |
| Nowe posty | Subskrypcje | Moje posty | Ulubione | Ustawienia |
|
| |
|
Plakaty: Twórcy: Reżyseria: Kurt Wimmer Scenariusz: Kurt Wimmer Zdjęcia: Dion Beebe Muzyka: Klaus Badelt, Geoff Zanelli Scenografia: Wolf Kroeger Obsada: Christian Bale: Kleryk John Preston Taye Diggs: Kleryk Brandt Emily Watson: Mary O'Brian Sean Bean: Partridge Angus MacFadyen: wicekanclerz Dupont Armin Marewski: Strażnik Christian Kahrmann: Dowódca oddziału specjalnego Fabuła: Czy całkowity spokój i pokój to ideał? Sielanka? Tym, którzy marzą o takim stanie polecamy film Kurta Wimmera, który udowadnia, że to dopiero jest piekło... W państwie Libria panują niezwykłe zasady: jego społeczeństwo musi żyć w pokoju; ludzie nie mogą zaznać ani gniewu, ani złości, ani... radości. Nie można płakać, nie można się śmiać, nie można czytać zakazanych książek, oglądać zakazanych obrazów... w przeciwnym razie ma się problemy z prawem. W zachowaniu stanu bez emocji pomagają specjalne pigułki. Nie weźmiesz ich - zginiesz. W tym koszmarnym świecie przyszłości panującą zasadą jest uznanie emocji za źródło przestępstw i wojen. Dlatego ludzie mają obowiązek zażywać lek zwany Prozium, który zabija wszelkie odczucia. Jeśli nie dasz ich w sobie zniszczyć - specjalne oddziały policji zniszczą Ciebie. Chyba, że kolorowy świat emocji, wrażeń, uczuć odkryje ktoś, kto do tej pory mógł decydować o losie buntowników.... Wysoki urzędnik państwowy John Preston do tej pory wierzył w system, dla którego pracował. Do czasu, aż sam nie wziął leku - było to dla niego fascynujące doświadczenie - odkrył nowy świat, nowe wrażenia i zaczął inaczej patrzeć na świat... Witam wszystkich! Jestem tutaj nowy, mam nadzieję, że forum to będzie miejscem ciekawej wymiany poglądów między nami. Chciałbym przybliżyć wam film WIELKI, niestety zjechany przez krytyków Przypomina mi on "Gattacę" z 1997, także film niedoceniony. Oba uważam, za doskonałe filmy SF, arcydzieła pokroju "Łowcy Androidów".Poniżej zamieszczam dwie rzeczy: moją recenzję "Equilibrium" oraz porównanie tego filmu z "Matrixem". Miłego czytania! MEGA RECENZJA "EQUILIBRIUM" (thanx to domin za film!) Na początku XXI w. wybuchła III Wojna Światowa. Ci co przeżyli wiedzieli, że ludzkość nie będzie miała takiego "szczęścia" ponownie. Zdecydowano się zniszczyć to co pcha ludzi ku agresji - wszelkie emocje, wszelkie żądze zostały stłumione za pomocą leku. Ci którzy odmówili jego brania byli likwidowani. Wszystko co związane z emocjami podlegało zniszczeniu - obrazy, książki, muzyka, przedmioty. Aż pojawił się on... 1. John Preston Kleryk Pierwszej Klasy, najlepszy z najlepszych, niepokonany w walce. Jego żona została aresztowana za "czucie" i spalona na jego oczach. Od tamtej pory (cztery lata) nękają go koszmary. Razem z nim mieszkają jego córka i syn. Preston zmuszony był zabić partnera, Kleryka który zaczął czuć. Na skutek tego zaczyna dokonywać się w nim przemiana, pomija kolejne dawki leku... Postać Prestona jest tutaj kluczowa - przeżywa on dramat moralny, jednocześnie ukazana zostaje jego doskonałość. Tutaj główny bohater nie obrywa przez 5 minut aby cudownie pokonać przeciwnika. Preston zabija wszystkich natychmiast, gdyż jest od nich LEPSZY! 2. Świat "Equilibrium" Przynajmniej tutaj możemy zrobić porównanie do "Matrixa" - świat "Equilibrium" jest realniejszy i spójniejszy. Nie ma tak, że ludzie nie zdają sobie sprawy co jest skutkiem brania leku - wiedzą, że tamuje on emocje. Oczywiście jest wszechobecna propaganda, której celem jest utwierdzanie w dokonanym wyborze, wskazywanie przyczyn tego stanu, jednoczenie narodu w duchu wspólnego poświęcenia. System nazistowski jest tutaj doskonałym przykładem. 3. Gun-Kata Metoda walki wykorzystująca pistolety i geometrię ludzkiego ciała, wymyślona specjalnie na potrzeby filmu. I już teraz mogę powiedzieć, że jest to zdecydowanie lepsze od popisów Neo w "Matrixie". Ale co to takiego? Na podstawie analizy tysięcy walk wysnuto wniosek, że zachowanie przeciwnika jest statystycznie przewidywalne w zależności od sytuacji, umiejscowienia celu, akcji podejmowanych przez każdą ze stron, itp. Dlatego stworzono Gun-Kata, której zadaniem jest zadawanie maksymalnych obrażeń w największym promieniu największej ilości przeciwników, samemu nie będąc trafionym. Tutaj oczywiście nikt nie może równać się z Prestonem... Kolejne porównanie do "Matrixa" - walki są lepsze. Nie trwają 20 minut, idea Gun-Kata przebija cały czas, jasno pokazane jest mistrzostwo Prestona. Przykład jak bez efektów specjalnych można zrobić coś wspaniałego. Walki w tym filmie to poezja. 4. Mr. Anderson, please wait a moment. I need to adjust my tie... Ten film jest spokojny, dużo spokojniejszy od "Matrixa". I doskonale to tutaj pasuje - nic nie jest wymuszone, brak ględzenia, każda scena jest ważna, większość ma wymiar symboliczny (zabójstwo "zdrajcy", tajemny pokój, scena z psem). Ten film to uczta na szczegółach i drobiazgach - gramofon, wstążka, poręcz metra (to mnie rozwaliło!). Poza tym wszędzie przebija ascetyzm i elegancja - Klerycy są doskonale ubrani, wszystko jest ukierunkowane na jak największą prostotę, co jest jednocześnie dobre jak i złe, wymuszone przez system (zobaczcie, co Preston robi po odstawieniu leku - optymalizacja ) 5. Dzieci, ach te dzieci... + wątek romansowy Obraz dzieci Prestona jest w tym filmie doskonały - nieźle się zdziwiłem, taka mądrość u takich maluchów... Cudowne, po prostu cudowne... Co do wątku romansowego - Neo i Trinity to parodia jakich mało! Tutaj to dopiero jest coś ciekawego, w końcu relacja kobieta-mężczyzna została pokazana jak w rzeczywistości, a nie jak kino sobie ubzdurało! 6. Symbole Tutaj nic nie napisze, aby nie popełnić nadinterpretacji. Moim zdaniem symboli, symbolicznych scen jest w tym filmie bardzo dużo, wszystkie są jasne i logiczne, nie tak jak w "Matrixie:Reaktywacji". Każdy musi zobaczyć i zrozumieć to sam... Polecam sceny: pies, łazienka i syn, powód zabicia Ojca, wstążka, KREMATORIUM(to trzeba zobaczyć, cały film wart jest tej jednej sceny), zabicie zdrajcy, śmierć w ciemnościach, optymalizacja, wszystkie pozostałe 7. Ocena i słowo końcowe Od razu na początek - film dostaje ode mnie 10/10 i moim zdaniem można go porównać do "Matrixa:Reaktywacji" gdzie wypada o wiele lepiej. Z oryginalnym "Matrixem" nie można zastosować porównania, dlatego nie można powiedzieć który obraz jest lepszy - są to rózne filmy. P.S. Będę żyła i zapytam - ma ktoś może OST z tego filmu? Może jakieś namiary na serv? Cytuj: |
|
|
| |
|
MEGA PORÓWNANIE "EQUILIBRIUM" I "MATRIXA"
Można porównać czy nie? Wiele osób w sieci zadaje sobie to pytanie, zdania są podzielone. Ja po trzykrotnym (jak na razie) obejrzeniu "Equilibrium" doszedłem do wniosku, że można to zrobić. Poniżej przedstawiam swoją subiektywną opinię. UWAGA! Prosze, aby w dyskusji do tego posta brały udział osoby, które widziały oba filmy. Jeśli musicie poczekać do 25 lipca (premiera kinowa) to tak zróbcie. Nie chcę postów, gdzie ktoś pisze, że "Equilibrium" nie widział, ale na pewno "Matrix" jest lepszy bo to kult, legenda, itd. 1. NAZIŚCI VS. ROBOTY - O CO TUTAJ CHODZI? Najważniejszą sprawą filmu jest STORY, czyli fabuła. Co mamy w "Matrixie"? Ludzkość została zniewolona przez roboty, które wykorzystują ludzkie ciała w procesie produkcji energii. Ludzie, nieświadomi tego, żyją w realistycznej symulacji życia końca XX w., zwanej "Matrixem". Pewnego dnia pojawia się Neo, haker komputerowy, który jest Wybrańcem - zmienia "Matrixa" zgodnie ze swoją wolą... "Equilibrium" - na początku XXIw. ludzkość przeżyła III Wojnę Światową. Przywódcy tych co pozostali przy życiu uznali, że IV Wojna Światowa sprowadzi zagładę na całą ludzkość. Postanowili zlikwidować to, co pcha nas do popełniania zbrodni, łamania prawa, agresji - nasze emocje. Należało też zniszczyć wszystkie rzeczy z tym związane - w świecie bez emocji nie ma potrzeby posiadanie przedmiotów, które niosą doznania zmysłowe. Książki, muzyka, obrazy, ramy luster - wszystko jest zabronione, właściciel podlega karze śmierci za "akt czucia". Moja opinia: Lepszy jest świat "Equilibrium" - bardziej realistyczny i spójny. W przeciwieństwie do konkurenta ta przyszłość może się spełnić, jest prawdopodobna. Nasuwa się porównanie z systemem nazistowskim - to już się stało. Co prawda trwało tylko 12 lat, ale było rzeczywistością... Sam swojego czasu zachwycałem się fabułą "Matrixa". Musiałem czekać aż 4 lata na uzmysłowienie sobie jednego faktu - czy ktoś pomyślał, jak niedorzeczny jest pomysł ludzi wykorzystywanych jako baterie? Czy ktoś zwrócił na to uwagę? Przecież to zakrawa na kpinę! 2. WALKI - MATEMATYCZNA PRECYZJA VS. NEO-DISCOMAN Najpierw na tapetę idzie "Matrix" - dużo walk, prawie wszystkie to walki wręcz. Pokaz róznych stylów - kung-fu, drunken boxing, jujitsu. Neo dzięki swoim umiejętnościom zdolny jest pokonać każdego przeciwnika. Walk jest dużo i są długie, trwają czasami więcej niż 5 min. "Equilibrium" - na potrzeby filmu stworzono nową metodę walki Gun-Kata. Na podstawie analizy tysięcy walk zaobserwowano, że umiejscowienie przeciwnika, jego reakcje na sytuację są przewidywalne - wynikają one ze statystyki. Celem mistrza Gun-Kata jest zadanie jak największych obrażeń jak największej ilości przeciwników w jak największym promieniu. Co więcej, mistrz Gun-Kata w danym momencie znajduje się w miejscu posiadającym najmniejsze prawdopodobieństwo bycia trafionym. Moja opinia: Znowu się powtórzę - trzeba było "Equilibrium", abym zrozumiał wiele wad "Matrixa". Neo pochylający się, kiedy kulę przelatują nad nim (pamiętna scena na dachu wieżowca)? Wytłumaczone jest to regułami świata (program komputerowy), co nie przeszkadza, że scena jest śmieszna! Albo Neo wskakujący W agenta Smith'a - czy to jest poważne? Z drugiej strony mamy precyzję Prestona, który bez chwili wahania likwiduje wrogów. Dlatego jego walki trwają 30 sekund, podczas gdy Neo męczy się przez 10 min. Jest jeszcze jedna ważna sprawa - w "Matrixie" walki to codzienność, nic w nich specjalnego. W "Equilibrium" można policzyć te sceny na palcach jednej ręki. Dlatego mamy wrażenie czegoś wyjątkowego - Preston jawi się jako zabójca doskonały, który jednak używa swoich umiejętności oszczędnie. Może zabić każdego, ale robi to tylko w ostateczności. 3. KLIMAT FILMU - REBELIANCI VS. UNITARYZM TOTALNY Neo, Trinity, Morpheus - to tylko niektórzy z rebeliantów walczących o wolność. Operują na pokładzie poduszkowca, gdzie "włamują" się do Matrixa... Realny świat to pozostałości po wielkiej wojnie, całe pola z ludźmi uprawianymi dla energii w ich ciałach. Mamy też Matrixa - symulację komputerową, obraz życia z końca XX w. W państwie Libria panuje totalny unitaryzm - wszystko jest podporządkowane funkcjonalności i prostocie. po co nosić krzykliwe ubrania, skoro niczemu nie służą? Naród jest stale bombardowany falą propagandy, która utwierdza ludzi w ich wyborze brania leku Prozium II. Zjednoczeni w duchu wspólnego celu, obywatele Librii odnieśli sukces! Zapanowali nad swoją buntowniczą i niekontrolowaną naturą! Oni przeżyli! Moja opinia: Klimat "Equilibrium" bardziej do mnie przemawia. Ma w tym jakiś udział łatwość z przyswojeniem sobie świata (patrz punkt 1), ale nie tylko... Wielkie budowle a la Albert Speer, wielkie place zgromadzenia, gdzie obywatele słuchają słów Ojca, bezmyślne masy wychodzące z metra, idące ulicą - to wszystko działa na wyobraźnię. Obraz świata w "Equilibrium" jest PRZERAŻAJĄCY. Dziecko oglądające Ojca na ogromnym telebimie - tak samo było z członkami Hitlerjugend, siedzącymi wokół aparatu radiowego skąd płynęły nieśmiertlene słowa ich Fuhrer'a... W porównaniu z czymś takim "Matrix" to bajka, kreskówka dla 12-latków. Człowiekowi chce się śmiać, gdy widzi Smith'a i koleżków... 4. AKTORZY, CZYLI DLACZEGO KLERYK KOPIE NEO NA ŚNIADANIE Moja opinia: Aktorzy grający Neo, Trinity, Morpheus'a to dobrzy aktorzy. Niestety, "Matrix" nie pozwala na pokazanie ich możliwości - ten film jest na to ZA PŁYTKI. Jedyne co Neo robi to ciągłe zdziwienie, obowiązkowo brak wiary w siebie. Morpheus - fanatyk, wszystkiego pewien, wszystko to dla niego potwierdzenie tego, że Neo jest Wybrańcem. Trinity - jest fajna, fajnie kopie, ma charakter... Chwila, jaki charakter? Ślepi jesteśmy, czy jak? I to jest główna wina "Matrixa" - fabuła i akcja nie pozwoliły na przyjrzenie się bohaterom. I jest "Equilibrium" - cała akcja to tak samo jak w "matrixie" kilka postaci - Preston, Mary, Breant, DuPont... Ale jaka różnica!!! Te postacie są o wiele głębsze, o wiele więcej czują, o wiele więcej pokazują. Christian Bale pokazuje tutaj swoje mistrzostwo, Emily Watson - cudowna rola, Sean Bean - człowiek, od którego to wszystko się zaczęło... KAŻDA z tych postaci kasuje poziomem całą obsadę "Matrixa"! Po ciekawe role aktorów odsyłam do: "Adwokat Diabła" - Keanu Revees, "Czerwona Planeta" - Carrie Ann-Moss. 5. SYMBOLE, CZYLI BĄDŹMY ZROZUMIALI Moja opinia: W obu filmach symboli jest cała masa - tylko czy ilość jest ważna? Na początku byłem ujęty wielością interpretacji scen z "Matrixa:Reaktywacji", teraz się tego wstydzę... Wiecie o czym to świadczy? Że reżyser nie wiedział co przekazać, więc wcisnął nam kit o wielości interpretacji... Symbole to temat, gdzie "Matrix" najbliższy jest poziomowi "Equilibrium". Pokój 101, 303, imiona bohaterów, łyżka - to wszystko są symbole. Ale dla nas jest to odległe - ktoś z was mieszka pod numerem 101 albo 303? Robiąc sobie rano herbatę zastanawiacie się, czy łyżka istnieje? I mamy symbole "Equilibrium" - rękawiczki, szklana kula, gramfon, wstążka... Brzmi znajomo? Większość z nas ma jedną bądź wiele z tych rzeczy, zazwyczaj nawet nie zwracamy na nie uwagi. Ten film pokazuje, jak ważne są szczegóły w naszym życiu, jak mogą cieszyć człowieka. Lubicie ptaki, słowiki może? Co byście czuli, wiedząc że niektórzy nie mają żadnych uczuć na widok słowika? Czy wtedy znaczenie ptaka nie byłoby większe w waszych oczach? 6. PRESTON/MARY VS. NEO/TRINITY Moja opinia: W "Matrixie" jedno wielkie bagno - ja rozumiem, że o fajnych facetów na pokładzie poduszkowca trudno, ale Trinity nie musi się rzucać na pierwszego lepszego... Zakochała się w Neo! Czyli on jest Wybrańcem - wszystko jasne! I napewno zna chłopaka, uratowała go z basenu kisielu parę dni temu, to czas na dokładne poznanie się, prawda? I tak to biegnie gdzieś na drugim planie, aż do finału - wielkie wyznianie miłości, roboty przegryzają kadłub ale to nieważne, ona kocha Neo! Żałosne... Ten sam wątek z "Equilibrium" - poraża zmysłowość i elegancja, drobne ruchy, mało słów... I zakończenie - prawdopodobne, nie takie jak w Hollywood. Smutne, bolesne, ale prawdziwe... 7. SUSPENS, CZYLI DLACZEGO MATRIX TO 10 MINUT PUSZCZANE W KÓŁKO... Moja opinia: "Matrix" to szalenie przewidywalny film - wiadomo początek, środek, koniec. Kropka, zero zaskoczenia. "Equilibrium" - wiadomo część początku, prawdopodobny koniec, nic w środku. A film ma kilka niesamowitych momentów! Zwroty akcji pierwsza klasa! Już nie wspominam o "Matrixie:Reaktywacji", bo fabułę można zobie wymyśleć - nie będzie ona zbytnio odbiegać od oryginału... 8. WTÓRNOŚĆ, CZYLI DLACZEGO WARTO CZERPAĆ OD INNYCH Moja opinia: Główny zarzut zwolenników "Matrixa" - "Equilibrium" jest wtórne, czerpie z "1984" Orwell'a, filmu "Fahrenheit 451" oraz z samego "Matrixa". Zgadzam się z tym - "Equilibrium" czerpie i UMIEJĘTNIE wykorzystuje wcześniejsze filmy i książki o podobnej tematyce. A "Matrix" to szczyt oryginalności? Mix chrześcijaństwa i buddyzmu, pomysł wzięte z anime i "Ghost in The Shell"! Ale nikt nie ma o to pretensji, to "Equilibrium" jest wtórne. "Matrix" - skądże znowu! 9. "EQUILIBRIUM" FILMEM LEPSZYM Moja opinia: "Matrix" to kawał dobrego, solidnego kina akcji. Wsparty niezłym pomysłem, trochę lekkostrawnej i podanej w pośpiechu filozofii, parę fajnych momentów. Wszystko to blednie przy "Equilibrium", filmie który wymaga myślenia i zrozumienia! Jest to film głębszy, jest to film LEPSZY, jest to film ciekawszy, szczególnie w sferze emocji i przeżyć bohaterów. Walki są LEPSZE, klimat jest LEPSZY, aktorzy grają LEPIEJ. Muzyka jest O NIEBO LEPSZA. Miłego oglądania! Ostatnio edytowano 18.07.03, 07:35 przez Castor Krieg, łącznie edytowano 1 raz |
|
|
| |
niestety nie moge zgodzic sie z jednym, Gun-Kata istanial juz wczesniej i zostal zapoczatkowany w jednym z japonskich filmow (zdaje sie z 97 roku), jak sobie przypomne tytul z pewnoscia napisze
|
|
|
| |
No to ja tradysyjnie wkleje swoje odpowiedzi na ten temat, bo wiekszosc osob na tym forum ich nie zna
Recenzja Equillibrium: Film widzialem w I polowie maja. ogolnie powiedziawszy podobalo mi sie nawet troche wiecej niz podobalo - b.przyjemnie spedzone 100 min. Jednak nie bedzie to film o ktorym bede myslal przez najblizsze miesiace i z niecierpliwosci czekal na kontynuacje. Co do scenariusza to nie che mi sie za bardzo wglebiac, w jego sensownosc, etc (bo mysle, ze znlazlo by sie kilka niedopatrzen, nie pisze jakich bo moge komus pospuc zabawe z filmem). Co do muzyki to mi b.odpowiadal ten "chor Czerwonej Armii" [ brzmialo tak ] - doskonale pasowal klimatem do filmu.
Zdjecia rowniez dosc ciekwae - szczegolnie te w ciemnosci, gdy nagle pojawi sie promyk swiatla, b. mile wrazenie... Scenografia - podobaly mi sie wnetrza budynkow, ich geometrycznosc, oparte na figurach, przede wszytkim krzyzach - w sam raz do takiego spoleczenstwa. Aktorzy - Ch.Bale wyrasta na jednego z moich ulubionych aktorow (wczesniej ogladalem go w "Empire of the Sun", "Reign of Fire", "American Psycho" - po tym filmie go b.polubilem i .... "Wyspie skarbow"). Natomiast co do glownej roli kobiecej to Emily Watson tez dobrze, chociaz to nie "Breaking the Waves"
Rowniez sceny walki, mimo ze przesadzone, podobaly mi sie, ta geometrycznosc ukladow, trajektoria lotu
Ogolnie ocenka 8/10 [ bo lubie s-f, sceny walki Ch.Bale'a i E.Watson ]
Porownanie Matrixa i Equillibrium: Ja stawialbym na remis, ale po chwili wachania jednak dam Matrixa, bo byl pierwszy. 1.Sceny walki w obydu filmach wysmienite - zaley co kto lubi, czy szybka geometryczna walkem czy tez dlugie pojedynki i wyskoki rodem z japonskich kreskowek [ tak na marginesie pamietacie taka bajke pilkarska Kapitan Hawk, jak oni tam skakali i zawisali w powietrzu ]
2. Historia w obu przypadkach jest najbardziej banalna (dla mnie), tu jednak wygrywa Matrix - nie mozna "wytworzyc" ludzi bez uczuc (stepic, ograniczyc, praktycznie do 0), chyba ze nie zyja.... Ludzie jako baterie, hmm czemu nie w koncu co rusz dokonuje sie postep w elektronice i co bedzie za powiedzmy 100, 200 lat... 3. Aktorzy - jak juz pisalem, uwielbiam Ch.Bale'a i dlatego + idzie dla Equillibrium. |
|
|
| |
|
Mavel: niestety nie moge zgodzic sie z jednym, Gun-Kata istanial juz wczesniej i zostal zapoczatkowany w jednym z japonskich filmow (zdaje sie z 97 roku), jak sobie przypomne tytul z pewnoscia napisze ![]() Dwa posty z zachodniego forum: GunKata is not original idea. Identical martial art is used in Cyberpunk 2020 Role Playing Game where its called GUN-FU. "GUN FU - Completely geared around mastery of the handgun, this form makes a firearm truly an extension of the user. Students are only taught the basics of surviving a gunfight - stay constantly moving, fire till your opponent is dead, (preferably from as close a distance as possible) count your shots, when your out don't hesitate to find another weapon instead of taking the time to reload yours (the dead guy on the floor won't be needing his anymore right) if your hit don't think about it till your dead or your enemies are, never panic, and above all keep your opponent on the defensive. Once a student has learned the basics the only way for him to advance in his art is through combat, so beginners don't stay beginners long, they are either killed or they become better. A master is a truly magnificent sight in a gun battle.". Btw. very nice page ------------------------------------------- From the description in the movie gun kata is based on the position of opponents and their "statistically predictable geometric distribution" and keeping out of the statistically predictable areas of return fire. Most movies have kept gun fighting to personal ability combined with training where gun kata adds scientific reasoning to avoid getting shot and to aid in returning fire in the most efficient way possible. So i think Gun Kata is pretty original. Ale zauważmy - Cyberpunk 2020 RPG jest dostępny od wielu lat, a nikt nie powiązał tego z EQ. Tak samo z anime, które podałeś - rok 1997, a dzisiaj także cisza w tym temacie. Dla mnie to co zobaczyłem w EQ to była całkowita nowość - pamiętałbym, gdybym to już widział wcześniej. Może jakiś element jest wspólny, ale uważam że Wimmer nie miał pojęcia o tym tworząc Gun-Katę. Dlatego moim zdaniem jest to styl oryginalny. |
|
|
| |
|
To co, ja mam tez powklejać swoje wypowiedzi z innego forum? Eeee, chyba sobie daruję a zajmę się jednym z aspektów wojenki pomiędzy Matrixem a Equilibrium: walki.
Jednym z zarzutów, które jest stawiane MATRIXOWI, wporównaniu do EQUILIBRIUM jest rozwlekłość walk. Według mnie tak właśnie być powinno. Kto się bije w M? Ludzie? Nie, programy komputerowe. W tych walkach nie ma elementu zmęczenia przeciwnika. Programy walczą między sobą szukając co raz to nowych sposobów na przełamanie obrony drugiego programu. To co my widzimy, to wizualizacja tych walk, długo trwająca, efektowna, w końcu programy w swym pierwotnych pochodzeniu zostały stworzone dla ludzi i według mnie ta geneza znajduje odbicie w tworzonych nowych programach. W E, mamy walki pomiędzy ludźmi. Tutaj głównym wyznacznikiem jest skuteczność, im dłużej trwa walka, tym większa szansa na błąd wynikający ze zmęczenia, dekoncentracji. I stąd wynikają różnice przedstawiania walk w obu filmach. gulus uważający, że Matrix jest bardziej złożonym filmem |
|
|
| |
szczerze powiedziawszy wojna między tymi dwoma filmami jest niepotrzebna, a wszelkie argumenty są tak dziurawe, że aż bezsensowne... Film odrazu przypomina mi książke Orwella "1984" nie wiem czy na tej koncepcji Orwellowskiej opierali się producenci, ale tym mi zajezdza. Stąd też uważam, że fabuła EQUILIBRIUM'A jest bardziej rozbudowana, chociaż nie dokońca taka wiarygodna - chociaż świat przedstawiony o strony technicznej jest zrobiony fenomenalnie... Tak czy siak film jest niezły, tutaj raczej postawiono na przeżycia głównego bohatera niż na cynkowskie walki, te można ujrzeć w new Matrixie, tam jest ich od cholery
_________________ Boże użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienic, odwagi abym zmieniał to, co mogę zmienić, i szczęścia aby mi się jedno z drugim nie popieprzyło |
|
|
| |
|
Gdzieś czytałam, że twórcy opierali się na Orwellu i jakiś dwóch gościach jeszcze, ale filmu wcale nie zjechali. Ja wszędzie widzę same dobre recenzje i uważam, że film na nie zasługuje. Może temat oklepany, ale pokazany z innej strony. Mnie się bardzo podobał. Ja go widzę jakko oryginalny. Świetnie zrobiony od stony technicznej - montaż, gra świateł, ten mrok. Sceny walk są fenomenalne. Do tej pory nie słyszałam o czymś takim jak Gun-Kata, ale podoba mi się to, nawet bardzo. W życiu nie przypuszczałam, że można w ten sposób wykorzystać broń palną.
Jedno, co mi się w tym filmie nie podbało, to wybicie piesków - ja jestem na to zbyt wrażliwa. _________________ http://forumrpg.nazwa.pl - największe polskie forum poświęcone PBFom "ONLY ACTORS WERE HARMED IN THE MAKING OF THIS FILM" "Ohana to znaczy rodzina, a w rodzinie nikogo się nie odtrąca ani nie porzuca." "[...] a world of cold, darkness and unrelenting pressure. The movie business." |
|
|
| |
|
Aeth: (..) Jedno, co mi się w tym filmie nie podbało, to wybicie piesków - ja jestem na to zbyt wrażliwa. No jasne, a ludzi to można wybijać do woli...
Ale ja miałem takie same odczucia co do pieskow
|
|
|
| |
|
film jest -jak to gdzeis uslyszalem - 'wyczesany' [to ma byc pozytywna ocena]
nie tylko z powodu walk, efektow itp. on daje do myslenia a to jest rodzaj kina ktore mi odpowiada [bodobnie jak juz wspomniana "Gattaca"]. nie bede wypisywal porownan z M bo moja opinie na temat m i m2 mozna [bylo] przeczytac na DA-Forum [ktore obecnie jest zawieszone], nie zostawia ona suchej nitki na tych filmach. E jest filmem ktory powinno sie obejzec [takie jest moje zdanie] _________________ "Revenge is a dish best served cold" - Old Klingon Proverb - |
|
|
| |
Mi także nie podobała się scena z psami. Troche przesadzili, ale poza tym film extra. Ktoś wreszcie spróbował podrobić choć troche Matrixa. Według mnie wyszło extra. Sceny walki wyglądały pięknie. Podobał mi się bardziej od Matrixa 2. SUPER !! Też w przyszłości nakręce taki film
_________________ [ - Najlepszą metodą obrony jest atak -] |
|
|
| |
Wczoraj oglądałem Equilibrium po raz pierwszy, więc się mogę wypowiedzieć . Film - serio fajny - dużo dobrego słyszałem i się nie zawiodłem - no, może poza jedną małą rzeczą... Świat bez uczuć jest kompletnie nierealny - skąd tam dzieci? skąd małżeństwa? A czy gniew to nie uczucie? Co z zniecierpliwieniem, ciekawością, i innymi? zaprzecza sam sobie. Nu, ale poza tym - ciekawy ^^.
Ludzie jako baterie? Przeca to jest możliwe - sam mózg produkuje dostatecznie wiele prądu - przecież jakoś nerwy działają... Ba, co tam nawet człowiek - wystarczy kaktus, żeby mieć napięcie . Albo pocierać nogami o dywan - w jakichś tam warunkach. Pomysł - jak dla mnie nieco naiwny, ale jak na kino - całkiem w miarę.
Który wygrywa? I ten i ten mi się fajnie oglądało - nic poza tym nie ocenię
_________________ Tolerancja, Wolna wola, Miłość, Optymizm
http://www.strefarpg.tk ![]() |
|
|
| |
|
Castor King - to porównanie jest śmieszne i świadczy jedynie o Twoim niedijrzałym jeszcze i bardzo nieobiektywnym odbiorze sztuki filmowej, niestety. Idąc dalej tym torem - za ile czasu stwierdzisz, że jednak sceny którymi zachwycasz się w Equilibrium są śmieszne, bo właśnie obejrzałeś kolejny "rewelacyjny" filmi i dopiero on uświadomił Ci jak się myliłeś?Hehe - Rotfl roku za to. Drugi Rotfl, za stwierdzenie, że scena w której Neo uchyla sie przed kulami jest śmieszna - hehe - śmieszne to jest niestety takie jej ocenianie, ale pewnie chciałeś być oryginalny i coś co przez ogół krytyków filmowych na całym świecie jak tesh i ludzie zajmujący się tworzeniem tej jakże trudnej dyscypliny sztuki uznali za przełomowe w historii kina Ty uznałeś za "nędzę" - Rotfl, powiadam i ignorancja.
1. Wg. Ciebie fabuła Matrixa jest niedorzeczna i nieoryginalna a Equilibrium jest wielce oryginalne i realne - to żart ma być jakiś czy jak?Takich historii jak ta przedstawiona w Equilibrium było juz "tysiące a nawet setki":P, w dodatku jej "realność"jest tak głupia i nielogiczna, że aż boli. Matrix nigdy nie miał w swym założeniu pokazywać "co by było gdyby" a postawić przed widzem szereg pytań, chociażby tych o istnieniu predystynacji. Kpiną jest Twoje wypowiadanie się na temat filmu o którym za dużo nie wiesz - maszynom nie tyle szło o wykorzystywanie ludzi jako głównego żródła energii ale o coś więcej - przekonasz się w Revolutions. Poza tym jest to fikcja - chyba o wiele bardziej ciekawa i wciągająca niż pseudo - realistyczne prognozowanie przyszłości po wojnie nuklearnej, gdzie dochodzi do powstania rządów totalitarnych i wymyśla się specyfik zabijający uczucia - hehe, pewnie, 3x dziennie po posiłku proszę, popijać wodą. 2. Walki - oj, chłopie - dajesz się karmić takimi bzdurami jak ta, która mówi, że istnieje naprawdę taki system walki jak Gun - Kata, hehe, Rotfl:P Po pierwsze, jest to fikcja absolutna i totalnie w rzeczywistości nie mająca racji bytu, po drugie z realną walką z tuzinem uzbrojonych w broń automatyczną przeciwników mająca tyle wspólnego co Wiatraki Don Kichota. Dlaczego w Matrix jest tyle walk - bo tak chcieli Wachowscy, to jest jeden elementów tego filmu, i nie są to bezmyślne kopaniny w stylu filmów z Van Dammem ale przepięknie wychoreografowane sekwencje, nawiązujące do kina chińskiego i mangi. Drugi ich aspekt jest taki, że dzieją się w świecie nierzeczywistym a cała atrakcja polega na tym, że główni bohaterowie posiedli zdolność do naginania praw nim rządzących - to tak gdybyś jeszcze po tych 4 latach się nie zorientował. Co do powagi niektyórych scen - nie rozumiem co to za kryterium - kto powiedział, że film musi być w stu procentach poważny? Matrix ma swój bardzo specyficzny humor którego notabene brakuje bardzo w Equilibrium a przez to wiele ten drugi traci - niektóre sceny są obrzydliwie patetyczne, wręcz kiczowate. 3. Tutaj argumenty podałeś tak nie trafne, że po prostu ROTFL i tyle. Equilibrium jest przerażający a MAtrix to bajka dla 12 latków i jeszcze Smitha tu wymieniasz...Heh, żenada. A pola na których uprawia się ludzkie płody to - codzienny sielankowy pejzaż z obrazów Monet'a? Chłopie, pomyśl czasem zanim coś napiszesz, bo mnie osobiście sto razy bardziej rozbawił właśnie widok chłopca oglądającego w domu propagandowy materiał ze śmiertelnie poważnym wyrazem twarzy i miną ala mały Hitlerek - Rotfl:P Albo ten czarnoskóry Kleryk - hehehe, o ile w MAtrixie H.Weaving specjalnie w postać A.Smith'a wprowadził element huloru i groteski to murzynek przez swą nieumiejętną grę aktorską, sprowadzoną do kilku komiksowych wręcz min spartolił całkowicie wizerunek głównego przeciwnika Prestona. Cytuj: Człowiekowi chce się śmiać, gdy widzi Smith'a i koleżków... 4. HEHEHE - MAtrix jest płytki - ROTFL dekady! Płytkie jest Equilibrium, przez swoją wtórność niebywałą i moralizatorstwo na siłę którego w filmie i w książkach nie znoszę. Z jednej rzeczą się zgodzę : Bale zagrał lepiej niz Reeves, reszta powiedzmy remis ale do tego stwierdzenia nie musiałeś, Drogi Panie Castor King, dochodzić do tak dramatycznego stwierdzenia jak to o płytkości fabuły czy przekazu MAtrixa - no bez przesady! Poczytać radzę trochę chociażby te zdawkowe informacje które są na stronie oficjalnej filmu, dotyczące filozofii zawartej w obrazie Wachowskich - brak wiedzy to najgorsze co może być przy ocenie czegokolwiek. Rotfl. 5. Symbole - czyli o kompletnym braku kompetencji i nieznajomości tematu autora tekstu do którego się odwołuję. Cytuj: Robiąc sobie rano herbatę zastanawiacie się, czy łyżka istnieje? HEHE - o Jezu kochany, ale bzdura. Nie zrozumiałes filmu człowieku i piszesz, że twórcy powpychali co się dało bez ładu bez składu - żenada, po prostu żenada. Każdy szczegół filmu ma swoje znaczenie i nawiązuje bardzo mocno zarówno doczęści pierwszej jak i do części trzeciej - sam zobaczysz w listopadzie i miejmy nadzieję, zrozumiesz nieco więcej Wystarczy obejrzeć trailer do Revolutions aby wiedzieć o czym mówię. Symbolika w Equilibrium? - słabiutko, słabiutko, a łopatologiczne zdzieranie tapety zasłaniającej szybę to już w ogóle tragedia.I jak możesz pisać, że poziomem symboliki te filmy są zbliżone? To tak jakby patrzeć na dwa rysunki : profesora i ucznia gimnazjum, gdzie uczeń to twórcy Equilibrium - chcieli już tak jak profesor ale jeszcze się nie udało. No ale miałem być wyrozumiały... 6. Żałosne - to jedyne co mogę powiedzieć o tych argumentach. Po drugie wychodzi totalny brak znajomości faktów z filmu - TOTALNY!!!!!!! Do Twojej Wiadomości, Tryniti obserwowała Neo baaardzo długo zanim jeszcze wyciągnięto go z kokona, historia póżniejszego narodzenia się ich uczucia jest nie mniej prawdopodobna co w Equilibrium, w którym notabene śmieszne jest to, że facet zakochuje się w pierwszej lepszej właśnie spotkanej po zaprzestaniu dawkowania leku kobiecie - I ona oczywiście na końcu ginie - ach, jakie to zaskakujące:P: co za patos - błe! 7. SuSPENS - CZYLI DLACZEGO EQUILIBRIUM JEST PO KWADRANSIE PRZEWIDYWALNE NICZYM KOLEJNY ODCINEK MILAGROS, ALBO NAWET BARDZIEJ... ![]() Ten punkt Twojej recenzji to juz tak totalne nic, ze aż boli - Matrix - przewidywalny - no ba! - wszyscy w kinie wiedzieli, że po 40 minutach filmu okaże się, że świat realny to komputerowo wygenerowana wirtualna symulacja rzeczywistości i że ludzie sie juz nie rodzą ale sie ich uprawia, w przeciwieństwie do Equilibrium, w którym to nikt nie domyślał się ani przez chwilkę, że Preston się zbuntuje i rozpocznie krucjatę przeciwko Rządom Ojca - hehehehehehe - chyba najśmieszniejsze porównanie jakie przeczytałem w całym internecie odnośnie tych dwóch filmów - nie myślałeś o karierze komika albo chociaż o pisaniu kawałów do gazety z programem telewizyjnym? W Matrix Reaktywacji na pewno też wszyscy wiedzieli, że Neo będzie rozmawiał z Architektem i okaże się, że było juz wcześniej 6 Matrixów itd., itd., że o zatrzymaniu Mątw w rzeczywistym świecie nie wspomnę. Nie ma co - rozbawiłeś mnie do łez tym punktem - kolejny ROTFL. 8. Matrix czerpie z różnych żródeł i Equilibrium również czerpie z inspirację z różnych dzieł - ba, momentami wręcz je cytuje, niemniej jednak Equilibrium jest wtórne względem MAtrixa bo czerpie właśnie z niego - chyba nie muszę tego tłumaczyć? Logiczne to i oczywiste. 9. EQUILIBRIUM FILMEM GORSZYM. Cytuj: Moja opinia: "Matrix" to kawał dobrego, solidnego kina akcji. Wsparty niezłym pomysłem, trochę lekkostrawnej i podanej w pośpiechu filozofii, parę fajnych momentów. Wszystko to blednie przy "Equilibrium", filmie który wymaga myślenia i zrozumienia! Jest to film głębszy, jest to film LEPSZY, jest to film ciekawszy, szczególnie w sferze emocji i przeżyć bohaterów. Walki są LEPSZE, klimat jest LEPSZY, aktorzy grają LEPIEJ. Muzyka jest O NIEBO LEPSZA. HAHAHAHAHA - ROTFL ŻYCIA!!! Wymień mi jeden utwór ze ścieżki dzwiękowej Equilibrium??? Albo chociaż jakiś może cytat z dialogów, który nie będzie cytatem z YEATS'A - bardzo proszę! Z MAtrixa chyba "kilka" by się uzbierało i tych i tych drugich. O reszcie "argumentów" szkoda się wypowiadać... Oprócz tego co już napisałem słów kilka ogólnych o filmie Equilibrium - jest niezły, ogląda się go z zaciekawieniem i nie nudzimy się czekając do końca. Bale zagrał bardzo dobrze, reszta gorzej ale na poziomie nienagannym, choreografia walk dość widowiskowa, efekty komputerowe - wizja miasta - nędzne, trochę mi się przypomniało Quo Vadis i płonący Rzym; logika i realność niestety dziurawa jak kalesony dziadka po imprezie w Domu Spokojnej Starości - Kleryk zabija Ojca i juz wszystko będzie dobrze - he - a gdzie jest cała Rada? Powołają następnego na miejsce Ojca i wszystko będzie po staremu; ruch oporu okazuje się na końcu lepiej uzbrojony i walczący od odziałów wojskowych; oczywiście twórcy filmu wykluczyli takie przypadki losu jak wypadek samochodowy transportu z Prozium czy tym podobne jak najbardziej realne przerwanie zażywania przez masy tego środka "antyuczuciowego", itd. Generalnie film do obejrzenia ale w żaden sposób nie mozna tego porównywać do kultowych dzieł typu Bladerunner czy Matrix - nie ten format, niestety, choc fajnie byłoby, gdyby było na odwrót. Niestety nie jest ale może niedługo ktoś nakręci coś tej klasy co wymienione wcześniej tytuły. Amen _________________ It's nice to be important but it's more important to be nice :] http://www.thecalog.art.pl |
|
|
| |
|
Castor-->Takich bzdur jeszcze nigdy w zyciu nie czytalem,mozesz mi wierzyc...Wszystko byloby ok,gdyby nie jeden szkopul-nic z tego co tu "popelniles" nie jest prawda.Twoje wnioski sa tak niedorzeczne ze az zal rowa sciska.Wciskasz ludziom wieksze kity niz minister informacji Iraku i najwyrazniej jeszcze w to wierzysz..(zycze szybkiego powrotu do zdrowia).Przeczytaj uwaznie to co napisal ci Pan AgentSmith(siema;]) i dobrze to przemysl.Nie wiem czy fabule Matrixa streszczal ci pacjent zakladu "Rusalka" czy tez obaliles jabola przed seansem wersji kinowej na swoim 12 calowym monitorze(amoze po prostu nie dorosles do takich filmow) ale mysle ze powinienes teraz przeanalizowac to co napisales po czym walnac sie w dekiel...Wyobraz sobie teraz czlowieka ktory jakims cudem nie widzial ani jednego z tych filmow...Po przeczytaniu twoich jakze glebokich i oryginalnych refleksji na temat Matrixa dojdzie do wniosku ze jeden Z NAJWYBITNIEJSZYCH FILMOW W HISTORII KINA jest niczym wiecej niz bezwartosciowym gniotem.Chlopie,uswiadom sobie ze tych filmow nawet nie wypada porownywac!!Twoje ukochane EQUILLIBRUM pod zadnym wzgledem nie dorasta do piet Matrixowi czy zmieszanej z blotem przez takich "znawccuf" jak ty M:R...Nie bede ci tlumaczyl dlaczego-Agent zrobil to doskonale...
OGROMNY LOL,ZA NAJWIEKSZE BREDNIE GOES TO CASTOR KRIEG... _________________ Nie wycinaj drzew,bo i ty mozesz zostac partyzantem... |
|
|
| |
|
wiecie co? kiedys na forum krzyczeli jak sie pisalo posty w stylu 'ok' teraz chyba beda karcic za te prace magisterskie, co wy trenujecie przed matura???
A. S. 66 doczytalem do p-tu 5 i juz wymieklem a tak na temat: moim zdaniem E. jest leprze od Matrix 2 ale nie od Matrix [ten sam poziom, zara wyjasnie] Tryton: (...) walki w M... (...)nie są to bezmyślne kopaniny w stylu filmów z Van Dammem ale przepięknie wychoreografowane sekwencje, nawiązujące do kina chińskiego i mangi. a teraz dlaczego M jest na rowni z E jak ogladalem M pierwszy raz w kinie to prawie zjadlem wszystkie paznokcie z wrazenia ze ktos zrobil tak genialny film, pomysl zaje**** mi sie podobal i nawet przerazal realnoscia, wszystko bylo super do momentu jak Neo ostal magazynek w brzuch, no czysty orgazm hollywood zrobil film bez happyendu to nie mozliwe ale przeciez widze jak facet osuwa sie ze sciany, film laduje na moj szczyt top 10 i prawie placze ze kinematografia jesze nie umarla. [Tu dodam ze lubie filmy z nei typowym zakonczeniem, gdzie gina glownie bohaterowie, jak w Hero, przyczajany tygrys, Brother, Impostor...]
ale oni zjebali film ozywiajac Neo!!!! po tym jak powstal to zaczolem sie pakowac i chcialem juz wyjsc z kina, bylby to zaje**** film lecz oni poszli na kase i amerykanska tandete [co widac w M2] ale sie rozpisalem pewnie mi sie oberwie za ten 'bardzo na temat' post ale ja bronilem E i tyle ps. M2 ma elementy ciekawe i sarkastyczno smieszne ale w calosci jest, narazie, dla minie zalosny ps2 co to jest ten rotfl _________________ "Revenge is a dish best served cold" - Old Klingon Proverb - Ostatnio edytowano 04.10.03, 18:48 przez Acan, łącznie edytowano 1 raz |
|
Ten dział przeglądają: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Premiery
Zapowiedzi
Filmy akcji
Filmy sensacyjne
Komedie
Filmy przygodowe
Filmy SF
Filmy animowane Westerny Filmy muzyczne Dramaty Filmy obyczajowe Filmy biograficzne
Thrillery Filmy wojenne Horrory Klasyka kina Filmy dokumentalne Seriale TV Plebiscyty
Muzyka filmowa Spisy filmów Telewizja Kino amatorskie Twórcy Aktorki Aktorzy DVD
Filmy animowane Westerny Filmy muzyczne Dramaty Filmy obyczajowe Filmy biograficzne
Thrillery Filmy wojenne Horrory Klasyka kina Filmy dokumentalne Seriale TV Plebiscyty
Muzyka filmowa Spisy filmów Telewizja Kino amatorskie Twórcy Aktorki Aktorzy DVD

Przypomina mi on "Gattacę" z 1997, także film niedoceniony. Oba uważam, za doskonałe filmy SF, arcydzieła pokroju "Łowcy Androidów".
]

hollywood zrobil film bez happyendu to nie mozliwe ale przeciez widze jak facet osuwa sie ze sciany, film laduje na moj szczyt top 10 i prawie placze ze kinematografia jesze nie umarla. [Tu dodam ze lubie filmy z nei typowym zakonczeniem, gdzie gina glownie bohaterowie, jak w Hero, przyczajany tygrys, Brother, Impostor...]